czwartek, sierpnia 09, 2012

Nikt już nie dba o tekstowe przeglądarki

Dziś bawiąc się zdalnie moim Pi odpaliłem na nim Linksa, czyli kuzyna Lynxa.
Przypomniało mi to czasy gdy pierwszy raz korzystałem z Internetu :-)
To był 1997 rok, Centrum Komputerowe zwane po prostu CK na Politechnice Śląskiej. Usiadłem przy "żabie" czyli terminalu podpiętym do Zeusa (zeus.polsl.gliwice.pl albo po prostu 157.158.1.3 ;-)) po RS232. Zajrzałem co robią ludzie w koło i uruchomiłem najpierw TSM (Terminal Session Manager, kurcze, a może to był screen?), później PINE, a następnie przyszedł Lynx.
Pierwszy raz sieć WWW w przeglądarce graficznej zobaczyłem z rok później ;-)

No i dziś sobie tak pochodziłem chwile po sieci przy pomocy Linksa i niestety.... to już nie to ;-)
Niby bloga na Bloggerze się da czytać, posty na Google+ też (choć pewnie się nie można zalogować), ale jakoś tak to wszystko mało przyjazne jest ;-)
Google.com działa z Linksem, ale kursor wcale nie ląduje domyślnie w polu wyszukiwarki ;-)

Nikt już o przeglądarki tekstowe nie dba.
Rozumiem, świat się rozwija, praktycznie nikt już ich nie używa, ale ociupinkę smutne to jest ;-)

No i patrząc na to jak wyglądają nowoczesne strony w przeglądarkach tekstowych widać, że te wszelkie CSSy i inne straszne rzeczy straszny bałagan w stronie wprowadzają, coś co na ekranie jest koło siebie w wersji tekstowej może być oddalone o kilkadziesiąt ekranów.

#toBlogger

[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Dalsze zabawy z Raspberry Pi
Jak VHDL obalił komunizm
"We skrócie"
Ateizm to nie nihilizm i jak sprawić by prymas był apostatą ;-)
1 na 9 głosów