piątek, maja 21, 2010

... <- takie pewne niedomówienie.

Zwykle na blogu nie przeklinam, ale wkurwiłem się. Bo poniektórzy zaczęli uznawać, że skoro stworzyłem Buzz Troll Removera to jestem jakimś cenzorem.
Gówno prawda.
Nie słucham Radia Maryja bo gdybym to robił to albo umarłbym ze śmiechu albo z wkurwienia.
Nie czytam Naszego Dziennika z tych samych powodów.
Staram się nie oglądać Wiadomości na TVP1 z tych samych powodów.
Tu mogę sam wybrać czy chcę używać danego komunikatora.
Na Google Buzz nie mam tej możliwości. Dawno temu dotarło do mnie, że czasem po prostu nie warto dyskutować bo jak nie ma się chociaż jakiejś minimalnej wspólnej płaszczyzny to w najlepszym przypadku dojdzie się do etapu w którym po cichu będzie się myśleć "co za kretyn", w większości przypadków ktoś po prostu to powie.
Ze zwolennikiem kary śmierci mogę dyskutować, ale różnimy się w pryncypiach i nie dojdziemy do porozumienia, co najwyżej ustalimy protokół niezgodności.
To samo z osobą gorąco wierzącą.
NIE MAM ZAMIARU NIKOGO NAWRACAĆ NA SWÓJ SPOSÓB WIDZENIA ŚWIATA, w zamian chcę mieć możliwość unikania tego by ktoś mnie nawracał.
Ktoś kto przychodzi na mojego bloga wyraża świadomą chęć zapoznania się z moimi poglądami, które może uważać za totalnie kretyńskie, albo za wspaniałe, ale to jest wybór odbiorcy. Nie spodoba się to pójdzie stąd i nie będzie mnie czytał.
Najgorsze co może spotkać Twój komentarz na moim blogu [puki mnie nie wyzywasz] to po prostu zignorowanie.
Dyskusja powinna coś wnosić, a nie przypominać dwustronne obrzucanie ściany grochem.
Dlatego jak mam dosyć to staram się ignorować zaczepki.
Chcę mojego prawa do niesłuchania. Wolność słowa oznacza tyle, że każdy może głosić swoje poglądy. Ale nie oznacza nakazu słuchania wszystkich którzy chcą je głosić.
Ja czasem nie chcę, i wtedy mam np. Buzz Troll Removera, który broni mojego prawa do niesłuchania.
Jesteś zwolennikiem kary śmierci? Jesteś fanatycznym zwolennikiem podatku liniowego?
Dobrze, cieszę się, nie rozumiem Cię, próbowałem, ale nie rozumiem i uważam, że nie warto marnować czasu na przedstawianie po raz milion sto pierwszy argumentów przeciw. Lepiej po prostu machnąć ręką.
Ale nie, dla niektórych to że po prostu nie mam ochoty spędzać 2 godzin dziennie na wyłuskiwaniu jakichś ciekawych wypowiedzi ze strumienia z Buzza spośród szumu generowanego często przez 1 czy 2 osoby oznacza, że jestem cenzorem.
Trudno, z tym też będę żył.
Złość piękności szkodzi, a już na pewno sercu, a moje serce i moje nerwy są dla mnie ważniejsze. Za stres mi płacą, sam go sobie nie będę serwował.


Podobne postybeta
Dlaczego nie zgadzamy się na powszechny dostęp do broni?
Iran coraz bliżej....
"Bóg urojony"
Robimy z telefonu/tabletu z Androidem serwer WebDAV ;-)
Kto ile zyska?