czwartek, listopada 13, 2008

Rozluźniać, czy nie rozluźniać?

Wielu namawia do, jak to ładnie określają, rozluźnienia Kodeksu Pracy. Panowie i Pani z BCC tłumaczą, że to pomoże bo firmy chętniej będą zatrudniały ludzi wiedząc, że w razie czego łatwiej im się będzie tych ludzi pozbyć...I tu wg. mnie tkwi właśnie powód tego, że rozluźniać nie należy ;-) I nie chodzi nawet o to by chronić ludzi przed zwalnianiem, a o to, że w sytuacji gdy pracownik jest drogi to pracodawca na jego zatrudnienie zdecyduje się gdy 2 razy się upewni, że mu się to opłaci. Zatrudnienie będzie wtedy bardziej odpowiedzialne i ostrożne. A, że pracownicy stanowią w większości firm większość kosztów oznacza to też to, że przez nierozluźniony Kodeks Pracy firmy są bardziej odpowiedzialne i ostrożne w ponoszeniu ryzyka.W końcu gdy firma kupuje samochód, czyli środek który służyć ma zarabianiu pieniędzy, to przeprowadza analizę kosztów, stara się oszacować zysk i wybiera [a w każdym bądź razie powinna wybrać] rozwiązanie które da największy zysk w perspektywie 2 albo 3 lat, a jednocześnie nie zabije jej w ciągu kilku miesięcy. Firmy nie kupują samochodów, komputerów czy spinaczy na zasadzie "Wydaje mi się, że w tym roku zwiększy się sprzedaż to żeby ją obsłużyć kupię kolejne 10 samochodów, a w razie się pomyliłem to je sprzedam". Nie robią tego bo kupno samochodu, czy komputera odbywa się za kwotę A, ale sam fakt kupienia czyni tą rzecz, rzeczą używaną i obniża jej cenę do powiedzmy 70-80%.Nie rozumiem więc czemu inwestycja w pracowników miałaby być jakoś inaczej traktowana niż inwestycja w samochody. Szczególnie gdy rozluźniacze Kodeksu Pracy chcą by pozbycie się pracownika miałoby być łatwiejsze niż pozbycie się samochodu.


Podobne postybeta
Przemyślenia autostradowe
Dziura
Czekając na "Bóg Urojony" Dawkinsa
Kodeks Pracy do piachu!
Listy Top 10 aplikacji nie są dla mnie ;-)