wtorek, lipca 15, 2008

Kuchenka mikrofalowa

Kuchenka mikrofalowa, niby nic. Taki oswojony radar.

Zasada działania jest prosta jak konstrukcja cepa... no może trochę bardziej skomplikowana, ale jednak prosta.

Problemem jest jednak kupno kuchenki mikrofalowej.

Po pierwsze trzeba wybrać. Na rynku jest tego multum, w samym Euro mają ich 128 rodzajów od takich za 199 złotych do takich za 13999 złotych.

Ja szukam takiej, która potrafi podgrzać pierogi z serem ;-) lub zrobić grzanki. Wystarczy więc najprostsza.

I tu kolejne schody. Bo żeby kupić trzeba się udać do sklepu i wybrać z multum, które tam mają...

Wybrałem się. Były od 339 złotych do 734. Na pierwszy rzut oka identyczne.
Różniły się pojemnością, bo część miała 17 litrów, a część 21 litrów. Podejrzewam, że także mocą, choć tą chwaliła się na obudowie tylko jedna z nich.

Ocena wizualna okazała się być podejściem błędnym, bo wszystkie kuchenki wyglądały, rzecz ujmując najprościej, kuchennie - czyli jak kuchenki mikrofalowe. Chociaż nie, jedna przypominała telewizor.

Podejściem drugim było spojrzenie na ceny. OK, 734 złote to nie jest majątek, ale do zwykłego i sporadycznego podgrzewania pierogów czy mleka wydaje się to być kwota lekko zawyżona. Skierowałem swój wzrok więc na te w dolnych granicach - 339 i 379 czy jakoś tak. Poza ceną różniły się zewnętrznie kolorem i producentem. Jedna była czarna [to ta przypominała telewizor], druga była biała.
Cena pozwoliła ograniczyć wybór do 2 z 7 lub coś koło tego.

Przez brak ekspertyzy postanowiłem podjąć decyzję w sposób zorganizowany, czyli ponieść się podświadomości i losowi, grając w "entliczek, pętliczek".
Ten profesjonalny sposób podejmowania decyzji pozwolił wyłonić zwycięzcę, czyli kuchenkę białą i tańsza.........

Resztki rozsądku zapytały jeszcze panią z obsługi czym się te kuchenki różnią prócz ceny, na co dowiedziałem się, że jedna ma opiekach czy grill kwarcowy, a druga inny....

W końcu jednak, decyzja została podjęta...

I tu pojawił się problem, bo w sklepie nie można było zapłacić kartą.

Mimo całej traumy decyzyjnej, kuchenki nie mam nadal ;-)

A co gorsza, dziś w pracy kolega pokazał mi, że obok Bumy [w której mieści się Sabre] jest gigantyczny sklep z serii Mix.......... przecież oni tam będą mieli z 20 rodzajów kuchenek :-(


Podobne postybeta
Śmierdząca ryba wolności ;-)
Złe i dobre cosie....
Ankieta
Jestem lepszy od UE ;-)
Piękne aplikacje, co to właściwe jest?