środa, lipca 23, 2008

Kompresja 10 przykazań ;-)

Jak łatwo i logicznie zredukować 10 przykazań do 2 [w porywach 3 ;-)]


Podobne postybeta
Radość przedurlopowa - przycinanie ;-)
A gdyby tak...
Łożyskowce - jak to było?
Kiedy polecimy na Marsa?
Skoro Deep Web jest potrzebny by zapewnić wolność słowa, ale jest wykorzystywany do szerzenia niecnych treści, to może rozwiązaniem jest ograniczenie technologii takiej sieci tak by tylko przekazywała tekst?

4 komentarze:

  1. Tylko dlaczego słychać z sali rechot tego nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne. Moja wiara ma raczej chwiejne fundamenty, jeśli wogóle można nazwać ją wiarą. Wierze w coś nad nami wszystkimi, bo...tak prościej, bo w chwilach trudnych, można zwyczajnie z tego skorzystać. To taka furteczka awaryjna, żeby w razie draki się nie załamać. Takie małe kłamstewko przed samą sobą...przed własnym trzeźwym umysłem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys tez probowalem se zreformowac przykazania na wlasny uzytek (a wymagaja reformy, chociazby dlatego, ze w krotkiej wersji "nie pozadaj zony blizniego ... niewolnika ... ani zadnej rzeczy, ktora jego jest - bo to jedno a nie dwa przykazania - nie ma nic o seksie, bo cale jest, jak widac, o prawie cywilnym i jako takiemu blizej mu do "nie kradnij" i "nie mow falszywego swiadectwa przeciw blizniemu"). Nawet wymislilem dwa, ktore wlasnie se przerobilem troche w duchu Carlina:
    Nie bedziesz kochal swojego boga (lub nie-boga bo przyzwoite przykazanie dotyczy tez ateisty) zamiast a blizniego swego ponad sily jego.
    Niestety nie wierze w prace zespolowa przy przekazaniach, szegolnie, ze wielu przekonanych jest o istnieniu jakichs dziwnych przykazan. Wielu np. swiecie jest przekonanych (co nie przeszkadza im glosowac na zwolennikow kary smierci za kradziez roweru - pod warunkiem, ze to moj rower) o istnieniu przykazania nie zabijaj (jest, co slusznie zauwaza w pewnym momencie Carlin, nie morduj).
    Z Carlinem nie zgadzeam sie w niktorych sprawach, tj. ws. waznosci systemu dziesietnego na Lewancie 3 tys. lat temu oraz szacunku. "Paternalistyczny" kij albowiem ma dwa konce: dwudziestopiecioletniemu ksiedzu daleko jeszcze do zaslugi, abym grzecznosciowo nazwal go ojcem (tak jak i daleko szescdziesiecioletniemu prezydentowi - za to mu blisko abym w poczuciu czystego sumienia wolal go idiota), sa tez osoby, ktorym szacunek nalezy sie z obliku (a przynajmniej nie nienalezny jest z powodu rozpatrywania hipotetycznych win) - co nie oznacza dawania terroryzowac sie zdziecinnialemu ojcu lub emerytowanemu politykowi.
    Dlugo wyszlo. Carlinowi krotko tez dlugo wyszlo.

    OdpowiedzUsuń