Zacząłem budować Boba*, mojego robo-asystenta ;-)
Jego idea powstania wzięła się z The Robot Assistant Field Guide podcastu Mac Power Users.
Czym jest/będzie Bob? Bob ma być zestawem lokalnych narzędzi, zwykle prostych skryptów, może kiedyś też promptów do lokalnego LLMa, które będą "za mnie" robić głupie rzeczy....
Na razie Bob jest "pracowy" i ogląda sobie mój schowek i strony w firmowej przeglądarce które oglądam i jak wykryje gdzieś ticketa to sobie tworzy plik w folderze o nazwie ID ticketa... dzięki temu nie ma problemu z tym, że "a go już znam".
Na razie każdy kawałek powstał w Gemini ;-)
Pierwszym zadaniem przed Bobem była pomoc w uporządkowaniu backlogu w Jira...
Mamy więc:
- skrypt który co 1 sekundę uruchamia pbcopy i pobiera zawartość schowka,
- jeśli zawartość schowka się zmieniła to przegląda ją w poszukiwaniu numerów ticketów
- jeśli znajdzie ticketa to tworzy/dotyka plik w ./tracked_tickets
- skrypt (ten sam co poprzedni ;-)), będący serwerem HTTP
- dostaje na wejściu numery ticketów i tworzy/dotyka pliki w ./tracked_tickets
- rozszerzenie do Chrome (lokalne), które ogląda URL:
- jeśli URL zawiera numer ticketu to rozszerzenie łączy się do serwera HTTP (lokalnego) i raportuje, jeśli serwer nie działa, zapisuje w odpowiedniku localStorage i "wyśle" później
Ale to dopiero początek Boba... no chyba, że mi się znudzi ;-)
Kolejnym "ficzerem" będzie pewnie moja "strona domowa", będę miał w którejś przeglądarce (pewnie w firmowych Chrome) stronę z "ostatnio" dotykanymi ticketami, może w przyszłości tez ostatnio dotykane strony na Confluence... jakieś remindery i jak dojdę do etapu MCP to nawet zaglądanie do maili i lokalne wiązanie tych rzeczy ;-)
Przed końcem miesiąca pojawi się też "ficzer" polegający na przygotowywaniu raportu do praw autorskich ;-) [edycję Confluence też łatwo wykryć, przecież ma wtedy /edit w URLu]
A, co ze starymi ticketami? Kolejna część Boba będzie kasowała z folderu "widzianych" ticketów stare tickety (starsze niż powiedzmy 3 miesiące... ale to się jeszcze okaże i wrzucała je może do jakiegoś SQLite albo podobnego).
Kolejną wersją będzie Bob prywatny ;-) ale dla niego jeszcze nie wymyśliłem zadań.
Co ciekawe, jakoś nigdy w robocie programisty nie znalazłem wielu rzeczy do automatyzacji (poza tym kawałkiem z raportem do praw autorskich), ale w pracy Engineering Managera w kapeluszu PO i owszem ;-)
A jak to wszystko powstaje? "Gadam" do Gemini, ono mi generuje kod ;-)
* - czemu Bob? Wczoraj idąc z Gdyni do Orłowa i później do Sopotu słuchałem tego podcastu i pomyślałem, że fajnie by to było zbudować i jakoś nazwać i "przyszedł" mi do głowy Bob... a Bob stąd, że kiedyś w poprzedniej firmie mieliśmy team "Enigma" który pracował nad bardzo barkowym systemem buildowania aplikacji i próbowaliśmy go zrozumieć i udokumentować... jak dołączyłem to zacząłem kampanię w firmie sprzedawania "jak zrobić żeby build był szybszy" i podpisywałem to jako BOB - Builders Of the Beast ;-) Stąd Bob.
Podobne postybeta
Najwięcej kodu != najlepszy developer
Sierpień - podsumowanie czytelnicze
Język programowania na Apokalipsę ;-)
Głupi macOS, głupi WebDAV, głupi ChatGPT ;-)
Co bym chciał na Google I/O 2011?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz