I dziś dość rozsądnie podsunął mi jednego maila do popracowania nad nim... tzn. zrobił to pod koniec dnia, bo wtedy powstała ta część Boba, ale są przesłanki, że to może działać ;-)
Mam jeszcze kilka innych side projektów, ale tylko ich nazwy mogę wyjawić ;-) jeden to HOODIE, drugi to NANCY ;-) coś co już istnieje dostało ode mnie nazwę NED, więc NANCY jest do testowania NEDa ;-)
Jest tam jeszcze drugi BOB, ale z tym nic jeszcze nie robiłem.
Jest tam jeszcze drugi BOB, ale z tym nic jeszcze nie robiłem.
Część mnie zaczyna uważać, że model gdzie firma płaci mi za ekstra narzędzia i tokeny w LLMach i naprawdę można by było zmniejszyć zatrudnienie... albo jeszcze lepiej budować więcej :-)
Chociaż przyznam też, że taki model z Agentami może się udać (nie musi, ale może) jeśli w środku jest ktoś kto ogarnia. Mnie się wydaje, że ogarniam, ale któż to wie.
Bob jest próbą zbudowania czegoś co robi część pracy, która wymaga ode mnie ciągłego skakania po różnych poziomach abstrakcji i różnych problemach i szukania połączeń.
Nadal tu jestem potrzebny, nawet jeśli Bob będzie robił 100% tego na co mam nadzieję.
Nadal tu jestem potrzebny, nawet jeśli Bob będzie robił 100% tego na co mam nadzieję.
Tak przy okazji, Google wczoraj rzuciło hasło Googlebooka....
Wyobrażacie sobie jakby oni to mogli wspaniale zrobić?
W pracy mielibyśmy lokalny model i bezpieczny model "zewnętrzny", RAG czy nawet coś lepszego mogłoby używać całego naszego dysku, maili, confluenców i podobnych jako źródeł wiedzy.
Dostajemy maila w którym ktoś skarży się, że mu coś nie działa - Agent obok tego maila umieszcza dla nas info, z poprzednich interakcji z ludźmi, z ticketów i tak dalej (Bob to dziś zrobił ;-) klient się poskarżył na coś i Bob wskazał, że ej jest ten ticket... który próbuje rozwiązać podobny problem).
Ktoś prosi o raport z postępów - Agent sprawdza co się dzieje z tą sprawą, jakie były maile o tym, jak z ticketami i tak dalej i proponuje podpowiedź. Którą można w rozmowie z Agentem dookreślić.
A wszystkie prompty jako Markdown files w czymś z interfejsem podobnym do Obsidiana. I moglibyśmy swoje dopisywać.
Jednym z problemów z dzisiejszymi Agentami jest to, że czasem "wyłażą" poza swój obszar, bo usera męczy ciągłe klikanie OK/Run i zgadza się na wszystko... ale gdyby OS to wspierał to Agenty mogłyby działać w modelu bezpieczeństwa podobnym do tego co ma Java... czyli Agent mógłby mieć na poziomie OSa dostęp do wybranego kawałka zasobów...
Jeszcze do tego dodać rozwinięcie pomysłu na WebIntents, ale tak by OS sam dawał aplikacjom "interfejs" do wołania ich funkcji przez inne aplikacje.
W życiu prywatnym to nie, ale w pracy prawie wszystko ma "ślad elektroniczny" są maile, tickety, kod, strony w confluence, wiadomości w messangerze... dodanie MCP do katalogu ludzi i katalogu projektów i repo i naprawdę dużo biurokratycznej roboty się może robić "samo", człowiek może być na "końcu tego wszystkiego" i dostawać sugestie od systemu (nie, że system sam pisze maile czy tickety, ale proponuje takie działania)
Ach... marzenia....
A jeszcze jakby to wszystko działało na prawdziwym OSie, gdzie można by było uruchamiać aplikacje i Agenty mogłyby używając OSa "dotykać" się z okienkami, czytać tekst (a nie robić OCR)... do tego jakiś ładny UI, coś w stylu Google bierze Linuksa, uładnia go i to jest część tego Googlebooka....
Podobne postybeta
Budowanie Boba ;-)
Pierwszy dzień w przyszłości, czyli programista jako dyspozytor Agentów
Czy vibecoding zmienia ważność ludzi? Czy PM/PO stają się bardziej niezbędni od inżynierów?
A jakby Boba nauczyć czytać maile?
Agent by Agent ;-) czyli o tworzeniu agenta AI agentem AI ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz