poniedziałek, kwietnia 22, 2013

Cieszę się, że autorzy których czytują są lepszymi psiarzami niż ja czytelnikiem :-)

Po przeczytaniu Mgnienia Ekranu i opowiadania Wysokie megi postanowiłem wrócić do Długiej Ziemi i tym razem przeczytać ją po polsku.

Na razie przeczytałem niewiele bo 31 stron, ale już to sprawia że stwierdzam, że ja to mam szczęście ;-)
Czytam zwykle tych autorów, którzy są lepszymi pisarzami niż ja czytelnikiem ;-)

Szczerze nie potrafię zbyt dokładnie powiedzieć czemu lubię książki Arthura C. Clarke'a, Isaaca Asimova czy Terry'ego Pratchetta (jest jeszcze kilkoro autorów, Rowling, OCC, Chmielewska) a nie przepadam za wydawałoby się podobnymi jak Strugaccy czy inni.

Nie umiem wskazać kryterium innego niż "podoba mi się" ;-)

Niby są pewne tropy, bo u Pratchetta głównie lubię bohaterów, którzy pozbawieni głównych atutów bycia herosami okazują się nimi być, dokonując nie głupich Bohaterskich Czynów, a po prostu czynów bez których coś nie stałoby się tak jak powinno. Po prostu lubię takiego Mau z Nacji za to, że "wydoił" świnię by zdobyć trochę mleka dla dziecka.
U Asimova lubię tropy, to jak połączył Roboty z Imperium i z Fundacją, za Powiew Śmierci i intrygę. Clarka lubię za Clarkowatość, za książki które trzymają się fizyki i które w wielu miejscach można niemal przeliczyć.

Ale to wszystko tylko tropy, te same tropy u innych są takie jakieś nieteges.

Stąd ciągle się cieszę, że "moi" autorzy są lepszymi pisarzami niż ja czytelnikiem ;-) bo chociaż nie do końca wiem czemu lubię ich książki to jednak je lubię, a to sprawia mi olbrzymią radość :-)


Podobne postybeta
Książki, książeczki, książunie ;-)
eBook - jak na razie się nie opłaca
O! "Ostatnie Twierdzenie" Arthura C. Clarke'a po polsku :-)
Najmocniejszy "żart" Prima Aprilisowy
Ewolucja technologii i obyczajów w SF