niedziela, lutego 20, 2011

Jak Henryk VIII i Dynastia Tudorów uczy, że demokracja is the best! ;-)

Od 2 czy 3 tygodni miałem okazję oglądać co czwartek po 2 odcinki ostatniej serii Dynastii Tudorów na HBO.
To serial opowiadający o czasach Henryka VIII.

Całkiem fajny, jak zresztą większość seriali pokazywanych i często produkowanych przez HBO (albo Showtime czy BBC).

Ale każdy odcinek mnie utwierdza w uwielbieniu dla demokracji.
Żona Henryka (przedostatnia), Katarzyna Howard zdradziła go, za zdradę stanu została ścięta, dwóch mężczyzn z którymi królowa miała romansować (z jednym przed ślubem i z drugim po ślubie z Herykiem) też życie postradało, to samo spotkało jej damę (a kuzynkę jednej z wcześniejszych żon Henryka), mimo tego, że w Tower oszalała, a szaleńców nie można było skazywać na karę śmierci... Henryk zażyczył sobie by parlament zmienił prawo i tak się stało.
Sam Henryk zaś ma hopla na punkcie tego by mieć syna (ma jednego, ale chorowity to chce backupowego) bo mimo wszystko tranzycja władzy na syna jest jakby pewniejsza.

Teraz popatrzcie na demokrację, nawet naszą która jest przedstawiano jako niedoskonała.
Zginął Prezydent i co? Smutno było, ale kraj przetrwał, bo nawet tego nie poczuł. Mamy kolejnego prezydenta.
Gdyby premier zachorował, albo uznał, że wszystko to rzuca w cholerę i jedzie na Bali malować nagie kobiety to też by się nowego premiera znalazło.
Nawet w Belgii gdzie od czerwca 2010 panuje kryzys rządowy i tak jest stabilniej niż w jakimkolwiek kraju w którym władzę przejmuje się przez dziedziczenie, zamachy czy inną dziwną działalność (np. "boską" interwencję jak to ma miejsce w teokracjach takich jak Watykan czy Iran).


Podobne postybeta
"Użyszkodnik" to zło
Now książki "na kolejce"
Reality Check
Kupić bilet czy nie kupić? Oto jest pytanie....
Rule w Outlook = ZUO