niedziela, lipca 25, 2010

Wyznania programoholika ;-)

Stwierdzam, że ja to jednak walnięty jestem.

Jest weekend, a ja jak głupi siedzę i sobie program piszę ;-)

Że w pracy to robię (tylko program inny ;-)) to rozumiem, tam mi płacą, ale w domu? Chociaż im więcej w mojej pracy leadowania (i nie chodzi o ołowienie ;-)) to tym mniej kodowania, i co prawda rozumiem, że w tworzeniu oprogramowania "zarządzanie" jest ważne (piszę "zarządzanie" bo ja nie zarządzam, raczej ustalam co trzeba zrobić, albo wykonuję specjalne poruczenia ;-)) to kodowanie jest zabawniejsze.

Ja to chyba po prostu lubię, choć jak mi się wydaje dziś 8 godzin jak nic przessdziałem walcząc z dodaniem narzędzia do zarządzania obrazkami w Bloggeroidzie ;-) i to jest chyba jednak jakaś przesada.

Z drugiej strony gdybym nie siedział i nie kodował to uważałbym, że dzień zmarnowałem, a to jest jedno z gorszych uczuć.

Mogę siedzieć nad głupią zabawką (byle była zabawna, a nie nudna), nad zadaniami z TopCoder czy nawet programem na kalkulator, ale jak sobie coś napiszę to czuję się lepiej.

Jak napiszę post na bloga to czuję, że to forma oszustwa ;-) zamiast kodować piszę sobie coś, a to przecież dużo prostsze, więc musi być złe ;-)

Najgorsze jest jak jest 2-3 w nocy, oczy się kleją, ale chciałoby się jeszcze tyle zrobić... Nauczyć się Fork-Join, pokodować zadania z TopCoder, pouczyć się do SCWCD (coś mi się wydaje, że się do tego zobowiązałem w moich pracowych planach rocznych w części poświęconej rozwojowi własnej osoby), poczytać, pobawić się kalkulatorem, poAndroidzić ;-)

Ktoś kiedyś powiedział, że czuje przygnębienie gdy wchodzi do biblioteki bo wie, że nie starczy mu życia na przeczytanie nawet części tych wszystkich książek (nie dam głowy, ale kojarzy mi się to z Richardem Walkefiledem z serii Rama Arthur'a C. Clarke'a), ja mam podobnie, chociaż raczej z pisaniem programów :-) tyle tego jest, a nie ma czasu ;-)




Podobne postybeta
Marudzenie nocne ;-)
A jednak jest nadzieja :-)
Amoralna modlitwa
Niska cena
Nexus 4 me wants...