sobota, sierpnia 23, 2008

Web 2.0, czyżby opowieść o tym jak oddaliśmy Internet idiotom?

Podobna mi się zestaw idei stojących za Web2.0. Tworzenie społeczności, zacieranie różnic między aplikacjami, ułatwienie tworzenia treści.Ale czasem przeraża mnie patrzenie na rezultaty ;-) Bastiony serwisów społecznościowych - MySpace w świecie i Nasza-Klasa w Polsce to delikatnie mówiąc również bastiony pustości. Nie chodzi o to, że wszyscy użytkownicy próbują się kreować na kogoś innego niż są. Tak robimy przez całe życie. Ale o to, że mimo całego ruchu który te strony generują ich działanie sprowadza się do tworzenia pozorów, podglądania innych i obgadywania. Czyli to takie wioskowe życie w wirtualnym świecie. Sprowadza się do czerpania satysfakcji z takich stwierdzeń "Wejdę na profil swojej byłej i zobaczę jak utyła" albo "Proszę taki zdolny był w szkole, a jeździ takim gratem". OK, może jak nie tworzenie społeczności to ułatwienie tworzenia treści?Np. taki serwis Pytamy.pl. Genialna sprawa, można zadawać pytania na dowolne tematy i użytkownicy mogą podzielić się swoją wiedzą na dany temat........ Proszę oto 2 pytania z dnia dzisiejszego ;-) W jakim aktorze jesteś zakochana? Osobiście szaleję na widok Pawła Małaszyńskiego. Mój mąż jest o niego straszliwie zazdrosny ;). Myślę że dzięki temu bardziej o mnie dbaCzy koniec świata jest bliski?Bo zmarli wychodzą z grobówCzy nie wydaje się wam, że osoby je zadające mają po 12 lat? [tak, w pierwszy przypadku mąż może być wskazówką, że więcej, ale poziom pytania jest w okolicach 12 latki]A blogi, a wiki? Dzięki nim można szybko tworzyć treść bez męczenia się z technologią...... OK, a ile znacie blogów które czyta się naprawdę z dużym zainteresowaniem i które są aktualizowane w miarę często? A ile znacie wiki na różne tematy, które są aktualne? Tego i tego niewiele. Web2.0 spowodowało, że o wiele prościej tworzyć treść, ale wcześniej w przypadku dobrej treści jej jakość pchała autorów do przekraczania bariery technicznej, w Web2.0 ta bariera jest niższa więc łatwiej jest ją przeskoczyć gorszej treści. Tu działa "matematyka" ;-) iloczyn jakości treści z chęcią autora do jej publikacji musi być teraz niższy niż kiedyś. Dzięki temu możemy poznać dobrą treść ludzi, którzy kiedyś nie umieli przeskoczyć bariery technicznej, ale, i tego jest chyba więcej, zmuszeni jesteśmy do obcowania z treścią niskiej jakości, której autorzy chcą się nią bardzo podzielić.Pierwszą stronę WWW stworzyłem w 2001 roku czy jakoś tak, była o serialu Buffy the Vampire Slayer, nieskromnie powiem, że treść była dobra. Ale wtedy nie dzieliłem się swoimi "filozoficznymi" przemyśleniami jak tutaj, nie robiłem tego bo było to trudniejsze niż teraz. Ale na blogu jest to proste, dzielę się, ktoś to czasem czytam, po czym zwykle od razu zapomina, ale treści w tym wiele nie ma ;-) Za dowód niech posłuży statystyka ;-) w grudniu 2006 roku popełniłem wpis który przeczytało 20% wszystkich osób które odwiedziły tego bloga, skopiowano go [bez podania źródła] w kilku miejscach i teraz najlepsze, praktycznie żadna z osób która przeczytała ten wpis nigdy nie czytała innych ;-) A to dlatego, że choć wpis Gadające Gadu-Gadu jest nudny jak flaki z olejem to jest przydatny.Ten też jest nudny, ale nie przydatny dlatego jeśli nikt tu nie wpadnie przez przypadek poprzez Google to jego życie skończy się po tym jak wypadnie z głównej strony bloga ;-)I właśnie dlatego to ułatwienie w tworzeniu "treści" może spowodować, że Internet zostanie przejęty przez idiotów..... a może już jest przejęty? ;-)Już teraz zalewa nas masa spamu i śmieci, a pereł jest przez to coraz mniej ;-)


Podobne postybeta
Demokracja contentowa ;-)
Motanie kodu - czyli co wynika z chęci zarządzania zadaniami
Gadające Gadu-Gadu
Co lubie :-)
Kto chce mieć szare życie?