niedziela, maja 27, 2007

Język a postrzeganie rzeczywistości

W najnowszym numerze Świata Nauki w dziale panorama przytoczone są wyniki eksperymentu przeprowadzonego na MIT, którego celem było zbadanie wpływu języka ojczystego na szybkość rozróżniania barw.
Badanych podzielono na 2 grupy po 25 osób każda, pierwsza składała się z Amerykanów, druga z Rosjan. Obu grupom pokazywano rysunki, składające się z 3 kwadratów - 1 na górze, 2 na dole. Zadaniem badanych było wskazanie poprzez naciśnięcie przycisku po prawej lub lewej stronie, który z kwadratów na dole ma identyczny kolor z kwadratem u góry.
Okazało się, że gdy pokazywano kwadrat niebieski i granatowy Rosjanie wskazywali prawidłową odpowiedź o około 10% szybciej niż Amerykanie.
Badacze uważają, że jest to spowodowane tym, że w angielskim te dwa kolory uznawane są za odcienie tego samego koloru - niebieskiego, zaś w rosyjskim istnieje rozróżnienie na niebieski i granatowy.

W wnioskach z tego eksperymentu naukowcy nie posuwają się tak daleko jak badacze niektórych języków pierwotnych. Okazuje się, iż pewne plemię [niestety nie pomnę jakie i gdzie mieszka :-), czytałem o tym swego czasu w Świecie Nauki albo w Wiedzy i Życiu] inaczej niż większość ludzi na Ziemi rozróżnia kolory nie "wzdłuż" spektrum, czyli wg. długości fali światła, a bardziej "w poprzek" czyli bardziej poprzez ich jasność. To powoduje, że osoby te są w stanie odróżniać kolory, które dla nas są jednakowe, z drugiej jednak strony kolory, które są wyraźnie różne dla nas, dla nich są nieodróżnialne.

Takich przykładów wpływu języka na postrzeganie jest jeszcze trochę. Okazuje się np, że w zależności od języka ludzie dokonują generalizacji w różny sposób. Np. grupując w zbiory różne przedmioty, użytkownicy pewnych języków bardziej kierują się kształtem, inni kolorem, a jeszcze inni materiałem z którego są przedmioty.

Dla nas śnieg to śnieg, Eskimosi zaś potrafią odróżniać różne rodzaje śniegu i mają dla każdego z nich oddzielną nazwę.

Po tym przydługim wstępie ;-) pada moje pytanie :-)

Czy możliwa jest "inżynieria językowa"? Czyli wpływ na społeczeństwa przez tworzenie nowych słów? Ale nie w taki sposób jak praktykowano to już od wieków i opisano w Roku 1984 [przykładem nowomowy z naszego podwórka może być np. słowo "wykształciuch"].

Mnie interesuje bardziej czy np. poprzez dodanie do angielskiego słowa odpowiadającego granatowemu można byłoby przyśpieszyć rozróżnianie tego koloru przez osoby używające angielskiego i czy możliwe byłoby to tylko u młodszych ludzi, czy u starszych też.
Język jest wynikiem działania mózgu, ale i mózg jest wynikiem działania języka. Skoro istnienie lub nieistnienie słów powoduje różnice w postrzeganiu rzeczywistości, to powinno się to też przekładać na fizyczną budowę mózgu. A jeżeli tak jest to ciekawe czy wprowadzając nowe słowa jesteśmy w stanie zmieniać budowę mózgu :-)
Oczywiście takie zmiany nie byłyby dziedziczne prze geny [choć pewnie nie do końca, z czasem bardziej promowani byliby ci, których mózgi byłyby bardziej podatne na pewne zmiany ;-) [W Nauce Świata Dysku podany jest ciekawy przykład żydowskiej diaspory w Hiszpanii, gdzie "wynik" Bar micwy, czyli de facto zdolności oratorskie, wpływały na szanse rozrodcze, bo o wyborze kandydata na męża dla córki z bogatej rodziny decydującą rolę miał nie status materialny, a właśnie "wynik" Bar micwy - to wszystko w średniowieczu]], a przez wychowanie [czyżby memy miały sens? ;-)].

Do tego dochodzi pytanie o to, czy marzenia o jednym ogólnoświatowym języku są złe? Może przyjmując kiedyś taki jeden język pozbawilibyśmy się zbyt wielu innych punktów widzenia? ;-)


Podobne postybeta
Transhumanizm [długo i nudno ;-)]
Zaszumienie....
Projekty Informatyczne - Mity ;-)
A może z pochodzenia jesteśmy kosmitami? ;-)
Ice Cream Sandwich na Naxus S :-) ciąg dalszy ;-)