piątek, października 20, 2006

WWŚ i wielkie hałdy książek

Dziwne, ale mój entuzjastyczny pomysł nazwy jednego z elementów systemu nad którym pracujemy nie spotkał się z należytym zrozumieniem....Przecież nazwa Wielkie Walenie Ściemy jest ładna. ;-)Nie wiem czy to, że książki w moim otoczeniu mają tendencję do tworzenia hałd to tylko moja przypadłość, czy inni też tak mają ;-)Właśnie przed chwilą usypałem kolejną hałdę, tym razem z książek związanych z programowaniem Linuxa, tudzież Unixa. [związane to jest z poszukiwaniem przeze mnie w moich zasobach czegokolwiek związanego z Pythonem [chyba moja nowa miłość ;-)]]Jeśli się przyjrzeć tym hałdom to mają ciekawe ułożenie bo obok tej o programowaniu *nixów jest taka z C++ i Javą, a jeszcze dalej Java i Spring [ale tutaj leżą na Hellerze i Pratchett'cie].Można więc dostrzec tu wyraźne powiązania ;-)Wczoraj, a właściwie to przedwczoraj wypłodziłem wspaniały epistoł o wersjonowaniu kodu, łącznie z instrukcją jak tego używać i wyjaśnieniem pojęć takich jak:
  • import - pierwsze zasilenie repozytorium
  • check-out - wyjęcie z repozytorium w celu pracy nad plikiem [projektem]
  • check-in aka commit - czyli oddanie z powrotem pod kontrole wersji
  • add - dodanie nowego pliku/katalogu pod kontrole wersji
  • remove - usunięcie pliku/katalogu spod kontroli wersji
Zaczynając tworzyć mój epistoł nie miałem jeszcze pojęcia jak robić te 2 ostatnie rzeczy ;-)Swoją drogą ciekawe jest to jak ludziom ciągle mylą się pojęcia check-in i check-out ;-)


Podobne postybeta
Autobus ze skrzydłami...
O wadach wysokiego IQ
Słuchawki złe
Android + OCR, to zaczyna działać ;-)
Groch z kapustą, czyli co daje mieszanie OOP z programowaniem strukturalnym