wtorek, września 26, 2017

Czemu filmowe AI jest prawie zawsze tak bardzo tępe?

Obejrzałem dziś pierwszy odcinek StarTrek Discovery na Netflix.
Jeszcze nie wiem czy mi się podoba, ale nie ma na razie przynajmniej, tego wow które było przy Firefly czy The Expanse.
Ale nie o tym tutaj ;-)

Te inteligentne komputery w filmach są strasznie głupie i słabo zabezpieczone.

Zakładam, że jeśli kombinezon ma komputer, który na dodatek jest sztuczną inteligencją to po pierwsze gdy stwierdza, że parametry misji zostają przekroczone to przejmuje kontrolę, dodatkowo to raczej człowiek będzie w takim układzie najbardziej podatnym na uszkodzenia elementem.

A tutaj mamy pierwszą oficer, która leci w kombinezonie do nieznanego obiektu... to już śmierdzi, pierwszy oficer jest raczej zbyt cenny do takiej rzeczy, ale OK, traci kontakt ze statkiem i radośnie nadal leci.
Wydaje się, że sztuczna inteligencja w kombinezonie byłaby bardzo ostrożna i logiczna i od początku utraty sygnału proponowałaby powrót i na 100% podjęłaby działania mające na celu ochronę pasażera w momencie gdy ten straciłby przytomność...
Na końcu zaś okazuje się, że pani porucznik przeżyła, ale zapis w pamięci komputera uległ zniszczeniu na skutek promieniowania...

Ale to nie jedyna głupia AI w filmach.
W Pasażerach mamy statek kosmiczny którym rządzą różne AI, ale "przegapiają", że im się pasażer obudził, a później że obudził jedną z pasażerek.
Brak fail-safe w postaci braku narzędzi do usypiania, dodatkowych kapsuł, czy AI monitorującego error rate to już w ogóle szaleństwo...

Matrix to w ogóle koszmar. Tamtejsze AI jest tępe jak płyta chodnikowa.

Her powinno się pozbyć nazwy SF.
Chociaż fakt, tam AI nie było głupie.

Za to AI w Interstellar jest całkiem rozsądna.

Może jednak nieinżynierowie nie powinni tworzyć SF? ;-)

Tak, wiem, że wielu mówi, że SF to tak naprawdę opowieść o nas, umieszczona w przyszłości... ale to nudne. Już lepiej umieścić Hamleta w naszych czasach. Bo mniej więcej jego zachowanie będzie do dzisiejszego świata pasowało jak zachowanie dzisiejszych bohaterów w SF...

Dla mnie SF to jednak jakaś wizja przyszłości. W tym przyszłości ludzkości. Ale i przyszłości AI.
W książkach takiego Arthura C. Clarke najbardziej mi się podobają kawałki gdzie komputery składają raporty (w dalszych książkach z serii Rama, może zresztą to Gentry Lee pisał te kawałki, a on na pewno jest inżynierem, przecież przygotowywał misje kosmiczne ;-)), albo te gdzie Siobah rozmawia ze swoim telefonem, w nowszych książkach Orscona Scott Carda znów najciekawsze są opisy interfejsów w hełmach.

Powiedzmy sobie szczerze, jeśli powstanie AI w postaci General AI i jeśli będzie na wyposażeniu różnych urządzeń to będzie ono szybsze i bardziej racjonalne niż ludzie.
A w SF jakoś mało takiego AI jest.
To filmowe AI ma zwykle jakieś braki i jest po prostu tępe, albo posłuszne.


Podobne postybeta
A może by odkurzyć AI? ;-)
Transhumanizm [długo i nudno ;-)]
Książkowa faza - stare hard SF :-)
Milion
Ewolucja technologii i obyczajów w SF

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza