czwartek, kwietnia 30, 2009

OpenOffice.org i inne produkty Open Source - ofiary kryzysu? ;-)

Już któryś raz z kolei czytam, że OpenOffice.org umiera, a co najmniej ma poważne kłopoty.

W ramach tworzenia OOo2GD ocieram się trochę o OpenOffice.org i nie wiem co sądzić o tych rewelacjach. Fakt, że w grupie API która najbardziej mnie interesuje widać 1, może 2 developerów [zatrudnionych zresztą w Sun'ie], ale przecież ktoś musiał napisać wersję 3.0, więc teza o braku developerów wydaje mi się podejrzana.

Jeżeli rzeczywiście jest tak źle z OO.org, to może fakt wykupienia Sun'a przez Oracle coś zmieni? Choć znając opinie o szefie Oracle to można wątpić by były to zmiany na lepsze ;-)

Czyżby to było tak, że każdy duży projekt Open Source musi mieć za sobą jakąś firmę lub organizację, która będzie pilnować produktu i która będzie płacić za jego rozwój? A jeśli tak to czy to się opłaca?
Taki np. Sun, włożył miliony dolarów w rozwój StarOffice/OpenOffice, w OpenSolaris'a, GlassFisha [serwer aplikacyjny J2EE], wydali nawet na pastwę Open Source Java'ę i stworzyli OpenJDK, kupili MySQLa, a jednak pieniędzy na tym wszystkim szczególnych nie zrobili i wykupiła ich firma skupiająca się na oprogramowaniu własnościowym.
Zresztą Sun ostatnio zachowywał się niemal jak organizacja charytatywna ;-) Stworzyli Java'ę, stworzyli specyfikację J2EE, ale pieniądze na tym biły firmy takie jak IBM [z ich WebSphere jako serwerem J2EE] oraz Bea WebLogic [wykupiona później przez Oracle, który ma teraz i WebLogica i GlassFisha], Sun za to nigdy nie zawojował rynku swoim serwerem.
Podobnie z StartOffice/OpenOffice.org. Najpierw Sun kupił niemiecką firmę tworzącą StarOffice, a później wydał cały kod jako OpenOffice.org. I zarabiały na tym inne firmy, a nie oni.

Wygląda to tak, że na rynku najlepiej mają się firmy, które może i coś robią z Open Source, ale ich główna działalność jest skupiona na oprogramowaniu własnościowym.
Tak robi np. IBM, który wśród wielu ludzi uchodzi za firmę z awangardy Open Source... może i są w awangardzie, ale trzeba pamiętać, że to raczej niewielki odłamek działalności IBM. Oni naprawdę duże pieniądze robią na całej serii produktów, które kiedyś kupili, a teraz sprzedają z zamkniętymi kodami. ClearCase, ClarQuest, FileNet, Tivoli [zawsze mam problem czy to się tak nazywa ;-) teraz też mam ten problem].

Wracając do OpenOffice.org to szkoda by go było. Co prawda Google Docs w 80% przypadków wystarcza, ale dobrze jednak mieć w domu coś bardziej desktopowego ;-)

Tak btw. Open Source, zawsze mnie jedna rzecz w Open Source trapiła. Developerzy jako tacy wolą zwykle pisać nowe ficzery, niż fixy. W firmie jak nikt się dobrowolnie nie złapie roboty to ochotnik zostanie namaszczony przez management. A w Open Source i czymś co nazwiemy sobie community developmentem, co? Jak zmusić developera by naprawił nudny błąd? ;-)

[za mało snu ostatnio i choć dopiero 0:39 to już prawie spię pisząc tego posta]


Podobne postybeta
Linux to jednak fajny jest ;-)
Google I/O 2015
Szkoda Java'y
Z pamiętnika developera... Do czego służy programista?
Java wygrała ;-)