poniedziałek, czerwca 30, 2014

Programowania na mobile (w sensie programowanie na urządzeniu mobilnym) da się w ogóle?

Od lat chodzi mi po głowie, że fajnie by było móc "programować" przy użyciu urządzenia mobilnego.
Nie mówię o pisaniu wielkich rzeczy, raczej o pisaniu prostych cosiów, które mogłyby rozwiązywać problemy jakie w danym momencie mam.
Dodatkowo z nadchodzącymi kiedyś robotami mogłoby służyć też do ich programowania ;-)

Nad różnymi rzeczami myślałem, różne testowałem, ba nawet próbowałem programować na urządzeniu mobilnym na różne sposoby i żaden pomysł mi jakoś nie podszedł.

Najbliżej czegoś co mi się wydaje działać jest coś co ma bardzo duże ograniczenia, czyli rysowanie "diagramów przejść" czy jak je nazwać.

Przykładowy "program" wyglądałby mniej więcej tak:


A GUI do aplikacji tak:

OK, GUI nie wygląda najpiękniej, ale to jest akurat zrzut z "edytora", choć finalne GUI też zbyt pięknie nie wygląda ;-)

Docelowo miałoby to działać tak:


Jeśli spojrzymy na "program" to startuje on w Start, po czym przechodzi od State1, gdzie czeka na zdarzenia związane z guziczkami Button1-14, guziczki Button1-13 w momencie naciśnięcia prowadzą do stanu State2, gdzie element TextView1 dostaje tekst równy tekstowi samego guziczka, po czym bez żadnych warunków wszystko wraca do State1. Jeśli user użyje Button14 to jest przeprowadzany w stan State3, gdzie TextView1 jest czyszczone i wracamy do stanu State1.
Wynikiem powinien być "program" do Agile pokera.

Nie jest to ideał, ale wydaje mi się, że jest w miarę bliskie czegoś co mogłoby działać na urządzeniu mobilnym ;-)
Bawię się teraz w pisanie takiego cusia, który pozwalałby na takie programowanie, ale nie wiem jak daleko się z tym posunę bo mam mieszane uczucia ;-)

Jeśli jesteś zainteresowany lub zainteresowana takim narzędziem zostaw swoje namiary i informację do czego by takie narzędzie było dla Ciebie użyteczne w poniższym formularzu:



Podobne postybeta
Planning poker w komórce ;-)
Ciągle piszemy....
Dobrze, że Tusk wygrał
Niczego nie łamie się tak łatwo jak praw fizyki... w filmie ;-)
Kiedy tablet zmieni się w dobry kalkulator?

piątek, czerwca 27, 2014

Zmierzch Webu?

Tak patrząc na Google I/O 2014, głównie na Keynote można przypuszczać, że wg Google przyszłość to aplikacje, może nawet Single Purpose Apps. Nieważne czy natywne czy webowe.
Zamiast klasycznych aplikacji webowych odpalanych z zakładek czy wpisywania adresu, takie które user uruchamia przez kliknięcie ikonki i które zamiast jako tabka w przeglądarce żyją jako oddzielne ekrany (rzadziej okienka).
Nie wiem czy mi się to podoba, ale patrząc na Google I/O można było zauważyć niemal całkowity brak przeglądarki.
Oczywiście było o Polymer'ze jako o przyszłości aplikacji webowych, ale tu znów jedynym odstępstwem od udawania aplikacji jest obsługa guzika wstecz... Choć co ciekawe w aplikacji przykładowej guzik ten jest elementem interfejsu aplikacji...
Dodatkowo wyszukiwanie ma być linkowane z aplikacjami...
Jak dla mnie wygląda to jak próba ucieczki od webu. Nawet "zniknięcie" URLa w Chrome pasuje do takiej wizji...
Czyżby po 10 czy 15 latach panowania webu nadchodził jego zmierzch?

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Co bym chciał dostać na Google I/O 2014
Piękne aplikacje, co to właściwe jest?
JDK8 na Rasbperry Pi rządzi :-)
Google Play Services dobre jest :-)
Moto 360 i Android Wear po paru godzinach używania....

środa, czerwca 25, 2014

Co bym chciał dostać na Google I/O 2014

Dzisiaj Google I/O 2014.
Co ja bym chciał?
Żeby Dart i JavaScript stały się w połączeniu z HTML5 pełnoprawnym członkiem rodziny pozwalającej na tworzenie "natywnych" aplikacji dla Androida. Najfajniej by można je było budować tak jak rozszerzenia dla Chrome, czyli przez zipowanie ;-)
Ważne by nie trzeba ich było ubierać we wrapper ;-)
Chciałbym otwarcia komendy głosowych dla większej ilości języków, w tym polskiego.
Chciałbym by Android@Home doznał reinkarnacji.
Chciałbym by Google dało możliwość synchronizacji aplikacji webowych i natywnych przez coś podobnego jak to działa w Chrome przez chrom.storage.sync.
Wtedy w apce natywnej można by było ustawić sobie currentPage np. na URL, który odpowiadałby w apce webowej tej samej aktywności, do tego można by było wepchnąć intenta do takiego obiektu synchronizującego i apka webowe mogłaby sobie to odczytać (jako mapę najlepiej). W drugą stronę podobnie.
Takie cosie by mi się spodobały ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Zmierzch Webu?
Ponowne oglądanie Buffy
No i gdzie jest Android@Home?
ToDo od Trello jako "oddzielna aplikacja"
OOo2GD 1.5.0 - drżyjcie arkusze! ;-)

poniedziałek, czerwca 23, 2014

Aż strach Like'ować ;-)

W Zite, albo na HackerNews pojawił mi się artykuł z Huffington Post o tym, że już wkrótce komputery będą o nas wiedzieć więcej niż wiemy sami o sobie ;-)
W artykule jest mowa o tym o czym mowa w tym TEDzie.

W skrócie chodzi o to, że na podstawie danych z Like'ów z FB badaczka, która opowiada w tym TEDzie była w stanie stwierdzić np. że ktoś jest inteligentny, a wskazówką było to, że ten ktoś zalubił jakąś rzecz na FB (stronę o pokręconych frytkach ;-)).
Inteligencja nie była związana z tematem tej strony, a jedynie z tym, że ludzie mają naturalną tendencję do zadawania się z podobnymi sobie, stąd wystarczyło, że na początku pewna grupa inteligentnych osób polubiła tą stronę, ich inteligentni znajomi zobaczyli to w strumieniu i tak się to rozchodziło.
Ogólne przesłanie z filmiku (chociaż nie jest to tam powiedziane wprost) jest takie, że w BigData ciekawe rzeczy nie są tylko w tym co jest w samych danych, ale też w tym, że można nas zaliczyć do jakichś grup i znając później charakterystykę członków takiej grupy (spoza źródła danych) można tych danych użyć do scharakteryzowania nieznanych osób w grupie.
Czyli nie tylko, że "osoby które kupiły u nas produkt A kupowały też zwykle B", ale "osoby, które wykazały zainteresowanie A, mają takie cechy jak pewna próbka grupy".

Mówiąc jeszcze inaczej, jeśli zalubisz coś na Facebooku to dopisujesz się do grupy osób, które ją zalubiły i ktoś może Ciebie określać wg. danych z tej grupy.
Znaczy, dla picu zalubisz stronkę, którą lubią ludzie, których zidentyfikowano jako wielbicieli disco polo i już gdzieś jesteś w jakiejś bazie zaznaczony/zaznaczona jako miłośnik/miłośniczka disco polo.

Przykładem jest YouTube, gdzie obejrzysz teledysk jakiejś grupy czy osoby i już później w "Do obejrzenia" pojawiają się sugestie z tym teledyskiem związane.
Klikniesz więc niechcący filmik sugerowany przez korwinistę... i już gdzieś w jakiejś bazie masz łatkę "zwolennik JKM" ;-)

Aż strach się bać, gdy się pomyśli co się likeowało na Facebooku ;-)
Dlatemu trzeba uważać i nie robić Like ;-) zawsze to trochę mniej danych.... co też nie jest do końca fajne, bo gdzieś jakieś algorytmy mogą uznać, że ludzie ze złymi, albo brakiem Like'ów są np. bardziej podejrzani i należy się im przyglądać jeśli lecą samolotem...
Kto by pomyślał, że głupi Like ma takie znacznie ;-)


Podobne postybeta
Świat disco polo...
Graph Search.... ale o co chodzi?
Skasuj konto w Facebooku - oni zdecydowanie za dużo o Tobie wiedzą.
Bez Facebooku, programik, Galaxy Tab i parking ;-)
Informacja 2

niedziela, czerwca 22, 2014

To i ja planowałem zamach stanu?

Tak się zastanawiam co by było gdyby ktoś podsłuchał programistów tak jak ludzi z rządu Tuska ;-)

"Tak dalej pójdzie to to się wszystko zawali"
"Kto to widział puszczać tak zabugowany kod do userów?"
"OK, są błędy, ale przecież mniej niż w poprzedniej wersji, nie? Czyli wszystko OK"
"Nie ma to jak product manager, który nie widział na oczy aplikacji do której tworzy wymagania"
"Ja pi... kto k... ten je... kod pisał?"

Podobne teksty słyszałem w wielu firmach, ba sam niektóre mówiłem ;-)
A mimo tego wszystko działało, userzy byli zadowoleni, powstawały dobre produkty.... A może właśnie między innymi dzięki temu?

Profesjonalista zapatrzony tylko w realizację słusznego celu to mit. Bo zwykle nikt nie wie czy cel jest słuszny i nikt nie wie jak go zrealizować najlepiej i najszybciej.

Czy to w programowaniu, czy rządzeniu nikt nie zna przyszłości i wszyscy wiedzą, że wszystkim rządzą mity i pozory.
Bo profesjonalny programista, polityk czy inżynier testują możliwe złe, a nawet najgorsze scenariusze, mówią o nich tak jakby miały mieć miejsce (rozmowa Belki z Sienkiewiczem), podważają mity (wypowiedź Sikorskiego o sojuszu z USA), wyładowują frustrację (wypowiedź o tym, że państwo polskie nie istnieje).

Programiście, a więc pewnie i politycy, lekarze, dziennikarze, piekarze, księża i wszystkie inne zawody mają też takie uczucie miłości i nienawiści jednocześnie do użytkowników (w IT zwanych często użyszkodnikami), obywateli, pacjentów, odbiorców, konsumentów czy wiernych. Z jednej strony mając nad nimi jakąś władzę i przewagę momentami zachowują się jakby nimi gardzili, a w innym momencie są gotowi do poświęceń żeby im było dobrze. Przejmują się nimi, boją się ich, kochają ich i gardzą nimi. Wszystko zależy od kontekstu.

W ogóle rozważanie czyichś wypowiedzi bez spojrzenia na kontekst jest niezbyt rozsądne.
Zwykle rozmowa to próba wymiany myśli, testowanie ich, przekształcanie, poznawanie słów kogoś innego, to wykuwanie nowych przekonań.

Co innego gdyby któryś z polityków czy programistów mówił "OK, to zrobimy im taki numer" i po tym planowałby jak odebrać coś obywatelom czy uszkodzić coś użytkownikom, a co innego gdy snuje pewne scenariusze.

Do rządu PO mam stosunek ambiwalentny. Ogólnie PO to nie moja bajka, z drugiej strony gdy pomyślę, że zamiast nich mógłby rządzić PiS to PO nabiera nagle jakiegoś uroku i powabu. W życiu na nich nie głosowałem, Sikorskiego zbytnio nie lubię, ale jednak nie robiłbym takiej hecy z tych nagrań.
O wiele lepiej jak politycy gadają różne dziwne rzeczy, niż gdy je realizują. Belka z Sienkiewiczem rozmawiali o hipotetycznym użyciu NBP do stabilizacji gospodarki by nie dopuścić do władzy PiS, PiS po wygranych wyborach w 2005 roku natychmiast przeprowadził zamach na KRRiT zmieniając ustawę tak by móc skrócić jej kadencję w celu obsadzenia jej swoimi ludźmi.
Z ewentualnych działań NBPu byłby plus taki, że gospodarka by się mogła ustabilizować w razie problemów, z działań PiS było tylko to, że PiS przejął media. Pierwsze to hipotetyczny scenariusz gdzie poprawa sytuacji kraju mogłaby utrudnić przeciwnikowi politycznemu wygranie wyborów, drugie to przeprowadzona akcja mająca na celu przejęcie mediów.
Jest między tymi dwoma sprawami pewna "drobna" różnica.


Podobne postybeta
Dlaczego nie zgadzamy się na powszechny dostęp do broni?
Projekty Informatyczne - Mity ;-)
Za co JKM kocha Putina?
Debile....
Zawiść

piątek, czerwca 20, 2014

Wygląda na to, że Windows nie jest mi pisany ;-)

Chyba zbytnio narzekałem na Windowsa bo za skarby świata nie mogę go przerzucić z dysku HDD na SSD ;-)
Tworzy płytki odzyskiwania, które później nie bootują.
Spróbowałem nawet zainstalować program, który robi wirtualną nagrywarkę by mieć ISO, nagrałem ISO na USB i nadal nie działa.
Chcąc, nie chcąc będę sobie chyba musiał odpuścić posiadanie Windowsa....

Tu objawia się zresztą problem, który stoi za większością narzędzi służących do ułatwienia.
Ułatwiają łatwe rzeczy, utrudniają trochę trudniejsze, trudne czynią niemożliwymi do wykonania.

Nie jest ważne czy mowa o bibliotece, czy o narzędziu do odzyskiwania systemu ;-)

Tutaj Asus chciał być miłym i uczynnym dla "przeciętnego użytkownika", dlatego zamiast normalnych narzędzi dodali coś co potrafi podnieść Windowsa ze wszystkimi sterownikami, ale ZAWSZE na pierwszym dysku twardym. Co nawet nie byłoby takie złe (bo po prostu planowałem wyjąć pierwszy dysk twardy z laptopa na czas instalacji ;-)), ale teraz zawiódł kawałek nagrywający i nie potrafi stworzyć bootowalnej płyty ;-)


Podobne postybeta
Dyski vs ja - 1:0 ;-)
Windows mnie jednak nie lubi ;-)
Chmura wygody ;-)
Wirtualna wycieczka po Los Angeles :-)
Strona z pomocą dla OOo2GD

Jak się dowiedziałem o tym, że w Polsce rusza Google Play Movies ;-)

Od dziś mamy w Polsce Google Play Movies, co jest super wiadomością :-)
Oferta wygląda na niezłą, a usługa na bardziej sensowną niż Książki i Muzyka.

Sam przewidywałem, że do Polski Movies dotrą jeszcze przed końcem 2013 roku, ale jak widać się myliłem.
Wtedy jednak, gdy spodziewałem się nadejścia Google Play Movies, albo jakieś innej dodatkowej rzeczy do Google Play, napisałem sobie skrypt, który działa na moim Rasbperry Pi, siedząc w crontabie i odpalając się co 15 minut.
Jego zadaniem jest wejście na 2 strony Google i policzenie ile razy występuje tam słowo Poland ;-)
Jeśli więcej niż zadaną ilość razy to dostajemy maila ;-)

Tak się dziś prawie dowiedziałem o Google Play Movies, a wcześniej o Google Music w Polsce (prawie, bo wcześniej przeczytałem w sieci ;-))

A skrypt wygląda tak:

#!/usr/bin/python
import urllib2
import smtplib
from datetime import datetime

FROM = "e-mail from"
TO = "e-mail to"
PWD = "e-mail password"

def sendEMail(usr, psw, fromaddr, toaddr, url):
runtime=datetime.now()
server=smtplib.SMTP('smtp.gmail.com:587')
server.starttls()
server.login(usr,psw)
senddate=datetime.strftime(datetime.now(), '%Y-%m-%d')
subject="Cos nowego z Google Play???"
m="Date: %s\r\nFrom: %s\r\nTo: %s\r\nSubject: %s\r\nX-Mailer: My-Mail\r\n\r\n" % (senddate, fromaddr, toaddr, subject)
msg='''
Na stronie '''+url+''' slowo Poland wystepuje wiecej niz 1 raz, czyzby cos nowego?'''
server.sendmail(fromaddr, toaddr, m+msg)
server.quit()


urls=("https://support.google.com/googleplay/answer/2843119?hl=en","https://support.google.com/googleplay/answer/2462844")
# Tu jest sekret, na 1 stronie słowo Poland jest 4 razy, na drugiej 0, do wczoraj było 3 i 0.
nums=(4,0)

for i in range(0,len(urls)):
url = urls[i]
num = nums[i]
req = urllib2.urlopen(url)
lines = req.readlines()
s = ""
for line in lines: s=s+" "+line
if s.count("Poland")>num:
sendEMail(FROM, PWD, FROM, TO, url)
Liczę, że jeszcze parę razy wyśle mi maila z info o czymś nowym ;-)


Podobne postybeta
Polowanie na Nexus 4 - wersja automagiczna ;-)
Jak nie zapomnieć kupić biletu miesięcznego ;-)
Jak nie zapomnieć kupić biletu miesięcznego - revised ;-)
Nexus 7 i Chromecast... nie wiem czy kupię, ale mi się podobają :-)
SSD a programowanie

czwartek, czerwca 19, 2014

Ja i Linux chyba do siebie nie pasujemy ;-)

Piszę z Chromebooka bo duży komputer zwariował i nie chcą wstać na nim X'y....

Bo mi się zamarzyło by móc oglądać filmy na YouTube z włączonym.
W tym celu przyjrzałem się sterownikom których używam i przełączyłem na własnościowe od nVidia.... działało tak, że nagle miałem dziwne rzeczy na ekranie.
To przełączyłem na domyślne.
Działało, ale znów nie było vsynca.
To przełączyłem na kolejne i tu się zrobił zgrzyt ;-)

Teraz gdy mi się komputer uruchamia mam radosną wiadomość na ekranie "The system is running in low-graphics mode".
Tu zaczyna się quiz, którego jak na razie nie udało mi się wygrać, bo drań ciągle zmienia zasady ;-)

Czy ja mam naprawdę takie duże wymagania, że chciałbym systemu który jest fajny na biurku, bezproblemowy i ładny?


Podobne postybeta
Dziwna konkurencja
AST w akcji - zamieniamy źrodło w Java'ie w "rysunek" ;-)
Popsuł mi się Calc w OpenOffice.org :-(
Zły komputer, zły....
Wymuszona migracja ;-)

niedziela, czerwca 15, 2014

Dwa małe błędy - czyli czemu świat nie jest do końca taki jak powinien być ;-)

Kiedyś panowało, a nawet nadal panuje, przekonanie, że jak tylko się ludziom zapewni godne warunki życia, da się im edukację i poczucie bezpieczeństwa, to ludzie uwolnieni od trosk walki o byt zajmą się sprawami naprawdę ważnymi i istotnymi.....

I tak jest.

Problem w tym, że wizjonerzy marzący o lepszym świecie zrobili mały błąd i założyli, że rzeczy ważne i istotne dla ludzi to te, które sami za takie uważali - nauka, sztuka i ogólny rozwój cywilizacji....

Nie wzięli pod uwagę tego, że tak naprawdę ważne i istotne to są te rzeczy, które promowała ewolucja, czyli umiejętność określenia swojej i cudzej pozycji w grupie (do czego służą plotki), oraz badania dostępności do większej ilości samic i lepszych samców.

Tutaj pojawił się drugi drobny błąd w interpretacji, tym razem tych od globalnej wioski.
Tutaj zakładano, że Internet i telekomunikacja sprawią, że świat stanie się globalną wioską, że odległość przestanie mieć znaczenie, że ludzie będą się poznawali....

I tak też jest.

Z tym, że wydawało się, że dzięki poznaniu będzie zaufanie i zrozumienie, a okazało się że znów ewolucja była ważniejsza i o wiele lepiej w tej globalnej wiosce propagują się teorie spiskowe, stereotypy i znów plotki.
Celebryci i celebrytki stali się dla wielu członkami ich własnej grupy, a więc zamiast plotkować i żyć życiem tych z góry grupy (w nadziei, że może uda się zobaczyć szansę na wskoczenie na ich miejsce), zaczęli plotkować i żyć życiem celebrytów.

Ot, takie dwa małe błędy w tym jak ludzie użyją wynalazków cywilizacji ;-)


Podobne postybeta
Todo - Efekt ciążenia ku dołowi listy ;-)
Przybijające cosie.......
A jednak jest nadzieja :-)
Na pohybel Facebookowi :-)
Politycznie

sobota, czerwca 14, 2014

Za co JKM kocha Putina?

Czasem mam tak, że próbuję zrozumieć niezrozumiałe ;-)

Ostatnio próbowałem z JKM i jego sympatią do Putina.
JKM stwierdził, że Putin "Jest to dobry prezydent Rosji. Nie ma powodu, żeby go obrażać".

Tak się zastanawiam jak JKM rozumie to zdanie.

Putin to dobry prezydent Rosji z czyjego punktu widzenia?

Rosji?
Nie sądzę, Putin jest sprytny, ale nie jest geniuszem. Zachód ma większą siłę gospodarczą i militarną niż Rosja. Chiny widzą w Stanach konkurenta, ale takiego z którym mają więcej wspólnych interesów. Kanada mając 4 razy mniej mieszkańców od Rosji ma prawie takie PKB jak Rosja.
Rosja na tej rozgrywce ma większe szanse przegrać niż wygrać, a wygrać może i tak niewiele. Innowacyjność, nauka czy nawet kultura są produktami zachodu i teraz daleki wschód w te obszary wchodzi. Rosja z systemem Putina będzie się w sobie zamykała i raczej nie zdobędzie kulturowej, czy naukowej przewagi nad światem.
Do tego Rosja pokazała jak można destabilizować sąsiednie kraje. Ktoś to może wykorzystać przeciwko Rosji. Różne islamskie milicje to już tam robiły i pewnie będą dalej robiły.

Obywateli Rosji?
Gospodarka Rosji jest oparta o surowce. Każde zawirowanie w ich okolicach oznacza, że Rosja ma mniej kasy. Rosjanom żyje się tak sobie, w Chinach ludzie się bogacą, rośnie klasa średnia, zachód jest super bogaty, a w Rosji nie jest wesoło. Do tego Rosja może mieć problemy z tym by się sama mogła wyżywić, a bez kasy z ropy i gazu trudno będzie kupować żywność.

Putina?
To zależy, może będzie podobny do Berlusconiego i mając 78 lat będzie jeszcze w miarę żwawy. W ciągu tych 16 lat jakich mu brakuje do wieku Berlusconiego wielu na Kremlu może uznać, że świat bez Putina byłby fajniejszy. Inna sprawa, że Putin chyba nie może oddać władzy bo od razu by mu ktoś krzywdę zrobił.
Czyli tak, z punktu widzenia Putina Putin to jest dobry prezydent.

No to może dla Polski?
To zależy. Musimy się zbroić by mieć minimalne szanse obrony przed właśnie Rosją, gdyby Rosją rządził ktoś bardziej zapatrzony w dobro swoich obywateli to pewnie byśmy mogli odpuścić wydatki na armię. Trudno więc liczyć Putina tutaj na plus.
Gospodarczo będziemy się uniezależniać od rosyjskiego gazu, ale znów przy bardziej rozsądnym szefostwie Rosji zakupu byłyby bardziej przewidywalne.
No chyba, że patrzymy na nasze dobro w taki sposób, że liczymy iż dobre dla nas jest to, że Rosja raczej nie będzie się stawała lepszym państwem dla mieszkańców Rosji.

To może dla świata?
Też raczej nie, Putin jest agresywny, więc trzeba się bronić i wyrzucać kasę na zbrojenia.
Takie Chiny mają podobno taką sobie armię, ale podobno patrzą na świat w perspektywie wielu lat, stąd pewnie już planują jak się bronić przed Rosją, a ostatnie zabawy Rosji ich jeszcze do tego zachęcą. Pewnie woleliby tą kasę wydać na rozwój kraju, a tak będą musieli na zbrojenia.

Wydaje mi się, że jedynym beneficjentem prezydentury Putina jest sam Putin.

Teraz zaś powstaje pytanie czy JKM uważa, że Putina za dobrego bo myśli jest Putinem? ;-)

A może chodzi po prostu o takie kołtuńskie zadowolenie, że Putin bruździ zgniłemu zachodowi, którego JKM nie lubi? ;-)

JKM to monarchista. Rosja to teraz praktycznie monarchia z carem Putinem. Może sympatia JKM to wynik właśnie tego, że rosyjski monarcha może zachowywać się jak mu się podoba i grać na słabościach demokracji?
Może JKM lubi Putina bo Putin jest dlań bardziej "jegszy"? ;-) [odmieniona forma "mojszego" ;-)]


Podobne postybeta
Jajx.........
Konsumpcjonizm - to co tworzy i toczy zachód
Głupi nacjonalizm, głupi!
Sprzeczność ;-)
Atak UFO, czy co?

piątek, czerwca 13, 2014

Niech dadzą Darta dla Androida ;-)

Nie żebym w to wierzył, ale czy nie byłoby fajnie gdyby w trakcie Google I/O okazało się, że Google pozwoli pisać aplikacje pakowane do APK albo czegoś podobnego (najlepiej CRX czy innego ZIPa jak apki i rozszerzenia do Chrome) w JS i HTML?
A jeszcze lepiej w Dart'cie :-)

Np. AngularDart, do tego Polymer.dart ;-)

Trzeba by się było uczyć nowych języków i technik, ale Oracle nie byłby już taki szczęśliwy ;-)

Bo bądźmy szczerzy, po przejęciu przez Oracle'a Java'y ten język i cały ekosystem przeżywa jakąś stagnację.
Gdy patrzy się na sesje na konferencjach w stylu GeeCONa, 33rd Degree czy podobnych to wydaje się, że jeszcze 2-3 lata temu było więcej ciekawych rzeczy, ktoś coś robił dla Java'y... a teraz?

No i może to byłby dobry moment by dać na Androidzie szansę pisania aplikacji w czymś innym? ;-) Potencjalnie lepszym? ;-)


Podobne postybeta
Bloggeroid - polityka małych kroczków ;-)
Cyniczne ja ;-)
GeeCON 2015
Całkujący Dart ;-)
Dart - to działa i ma sens :-)

Wymuszona migracja ;-)

Te zabawy z dyskiem SSD pozwalają łatwo zrozumieć czemu teraz już prawie nikt nie kupuje komputerów do złożenia;-)
Po prostu ewentualny zysk nie jest wart zachodu.

Zaczynam też rozumieć czemu developerzy coraz częściej wybierają OS X.
Taki bezproblemowy się wydaje...

Na razie używam Ubuntu, ale przyznaję, że nie wiem jeszcze czy jestem na to gotowy ;-) do developowania Ubuntu jest OK, ale do normalnego używania brakuje mi paru programów. No i szkoda mi mojej biblioteki Steam. brakuje też Google Drive.
Za to Android Studio na SSD na Ubuntu jest jak na razie bardziej niż szybkie ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Komputer bez sieci nie ma już sensu
Ja i Linux chyba do siebie nie pasujemy ;-)
Zgryz laptopowy ;-)
Jak wykryć spamowe konto w Google+
Czekanie na mieszkanie ;-)

Dyski vs ja - 1:0 ;-)

A miało być tak pięknie ;-)

Dysk SSD miał działać pięknie i wszystko miało być cudowne....

Na razie udało mi się utracić Windowsa z HDD, właśnie drania przywracam z partycji odzyskiwania.
Na 100% komputer będzie po tym szybszy, ale szczerze nie o to mi chodziło ;-)

Nadal nie mam niczego sensownego na SSD, Ubuntu, które tam instalowałem zrobiło kuku dyskowi z Windowsem.... czemu? Chyba dlatego, że mogło i stąd odzyskiwanie Windowsa z partycji recovery.

Asus oczywiście sprawę "uprościł" i ich odzyskiwanie może być tylko do pierwszego dysku twardego....
A wszystko przez to, że przecież dodanie płytki DVD z systemem byłoby zbyt proste no i kosztowałoby to tego dolara więcej...

Zdecydowanie wybrałem sobie trudną rozrywkę.... bo to musi być rozrywka, skoro za to płacę, zajmuje to czas i nie ma żadnych widocznych efektów poza tym, że mogę później o tym znajomym opowiedzieć ;-)
No jak wakacje ;-)

Plus jest taki, że dużo w tym czasie czytam, w końcu czymś się muszę zajmować.

To ostatnie jest w ogóle ciekawe, w dawnych czasach, przy 386 i dysku twardym mającym pojemność 213 MB instalacja systemu zajmowała 15-30 minut, kopiowanie całej zawartości podobnie.
Teraz, chociaż dyski są nieporównywalnie szybsze to proces kopiowania może zająć parę godzin.

No gdzie ten postęp? ;-)


Podobne postybeta
Wygląda na to, że Windows nie jest mi pisany ;-)
Windows mnie jednak nie lubi ;-)
Autostrada dowiezie mnie do domu dopiero za 2 lata :-(
Brak weny
Błee

czwartek, czerwca 12, 2014

Paradoks SSD ;-)

Odkryłem paradoks związany z dyskami SSD ;-)
Kupiłem dysk SSD bo miałem dość czekania na komputer, a SSD w firmowych komputerach pokazało mi, że można szybciej ;-)

Celem zakupu dysku SSD była więc oszczędność czasu....

Na razie spędziłem na czekaniu na montaż dysku, a później na próbach przeniesienia Windowsa na ten dysk jakieś 10-12 godzin ;-)

Teraz zadanie, przez ile czasu będę musiał używać komputera by mi się ten czas zwrócił? ;-)

Ale jest chociaż mały sukces, Windows już na nowym dysku siedzi, ale jeszcze nie bootuje, jest jednak szansa, że jeszcze góra 2-3 godziny i może już będzie działało ;-)

Wtedy reszta dysku pójdzie pod Ubuntu ;-)


Podobne postybeta
Wróciłem z "wycieczki"
Carpooling
Geolokalizacja ma problemy
Dart, opcja --optimze naprawdę pomaga ;-)
5 prawd życiowych ;-)

wtorek, czerwca 03, 2014

Chromebook jednak żyje :-)

Od kilku dni próbowałem "naprawić" Chromebooka, na kilku pendrive'ach z użyciem kilku komputerów zrobiłem obrazy do recovery i za każdym razem kończyło się tak samo, czyli brakiem sukcesu.
Już się niemal pogodziłem z utratą Chromebooka....

Jednak coś mnie podkusiło by odpiąć zasilanie i baterię ;-)

Pomogło, zaraz po ponownym podłączeniu tych dwóch rzeczy i włączeniu drań wyskoczył tak jak przed pojawieniem się problemów.

Ale już nie ryzykowałem, nie wróciłem do Crouton'a, tylko od razu do oryginalnego Chrome OS :-)

Bez Linuksa na tej maszynce przeżyję ;-)


Podobne postybeta
Czyżbym zabił Chromebooka?
Windows mnie jednak nie lubi ;-)
Avast - a to był kiedyś taki fajny, cichy program...
MS Nieszczęście 8 - psujemy...
Mam w koncu sieć :-)

niedziela, czerwca 01, 2014

Czyżbym zabił Chromebooka?

Zainstalowałem crouton'a na moim Chromebooku, później Ubuntu 14.04, później zrobiłem shutdown i Ubuntu i teraz widzę informację, że obraz systemu zniknął lub uległ zniszczeniu i bym włożył pendrive'a z obrazem....
Zrobiłem to, zaczął się uruchamiać i wywalił nieznany błąd ;-)

Zgodnie z zaleceniami ze strony supportu spróbuję z innym pendrivem, a jak to też nie pomoże to zgłoszę sprawę do Google ;-)
W ostateczności może się zaś okazać, że zabiłem swojego Chromebooka :-(

Tyle dobrze, że ostatnimi czasy i tak zwykle sobie gdzieś leżał i nie był używany ;-)

Kurcze to już drugi netbook, którego "zabiłem" lub coś mu zrobiłem próbą instalacji Ubuntu 14.04 ;-)


Podobne postybeta
Chromebook jednak żyje :-)
Chyba zabiłem mojego Pocket PC....
Linia poleceń rządzi!
Jak sobie zjednywać ludzi?
Nic mi się nie chce......

Chyba wybiorę OS X

Nie jest idealny. Ale doświadczenie ostatnich paru miesięcy gdy testowałem Linuksa, OS X i Windows wskazuje, że nie  ma idealnego systemu ;-)

Gdy chodzi o desktop to prowadzi dla mnie Linux. Ubuntu z Unity było  super wygodne gdy chodzi o pracę z komputerem.
Wsparcie wielu pulpitów, prosta nawigacja między nimi, wsparcie dla "normalnej" klawiatury PC i skróty klawiszowe w Unity są niemal idealne.
Jedyne do czego mam tam zarzuty to wygląd.

Gdy chodzi o dostępność oprogramowania dla programistów to Linux nadal prowadzi. Szczególnie dzięki apt-get'owi.

OS X jednak zwycięża dzięki Macowi PRO i całokształtowi ;-) Mac po prostu działa. Co prawda czasem kulawo, ale działa.
Otwieram go i już działa, bez problemów, podpinam zewnętrzny monitor już działa, używam Hangoutsów i wszystko działa "od kopa".

Są problemy, instalowania aplikacji do teraz nie pojąłem ;-) i do teraz nie wiem czy apka mi się zainstalowała czy nie.
Homebrew zastępuje apt-get'a, ale tak jakoś nie do końca fajnie.
Klawiatura z PC i Mac się kłócą straszliwie, niby można przejść na taką z Maca, ale tam nie ma Home/End które są jednak dość przydatne ;-) [i działają dobrze tylko w InteliiJ ;-)].
Do teraz nie opanowałem też tego jak się wędruje po otwartych aplikacjach, przeszkadza mi też to, że bez dodatkowego softu nie mogę spaces ułożyć w grida.
Przeraża mnie też to, że na OS X nie ma prostej metody na maksymalizację okien, tak by nadal widzieć resztę systemu.... (jest metoda z Shift i kliknięciem zielonego kółeczka).

Ale mimo wszystko OS X z Macbookiem mają to coś, że są użyteczne. Chcę w pracy na tarasie popracować? To odpinam laptopa i idę na taras, gdzie go otwieram i pracuję jak gdyby nigdy nic.
Laptopa restartuję może raz na 2-3 tygodnie, głównie jak przyjdzie jakaś większa  updata. Tomcat jest cały czas włączony i po wybudzeniu maszyny od razu działa.
Wygodnie jest.... ale czasem coś uwiera ;-)

Parę dni temu wrzuciłem na Google+ taki tekst:
OS dla programisty jako analogia do butów ;-) 
- OS X to szpilki, niezbyt wygodne, ale jak wyglądają ;-), 
- Linux to buty trekingowe, może niezbyt wyjściowe, ale dobrze chronią nogę, wygodne są, a jak się chce to i zatańczyć można,
- Windows 7 to półbuty,
- Windows 8 to walonki na obcasie ;-)

Nadal tak twierdzę, ale chyba gdy będę kupował kolejny komputer to będzie na OS X... głównie dla wygody.

Ale to się jeszcze może zmienić ;-)


Podobne postybeta
Macbook PRO Retina i OS X po 2* tygodniach
Klawiatura i skróty, czemu wszyscy robią je "ciut" inaczej? ;-)
Dwa tygodnie z Linuksem - na razie na 4-
OS X, ładny cholernik jest.... ale nie idealny ;-)
OS X po tygodniu - tak sobie