czwartek, lutego 27, 2014

Kilka rzeczy, które chciałbym zobaczyć w produktach Google...

To głównie poprawki, albo nowe ficzery.

I tak, dla:

Google Hangouts - naprawić, teraz się tego zbytnio nie da używać. Nie chodzi nawet o takie "banały" jak brak informacji o tym czy ktoś jest on-line, czy nie, ale o to że klikam na rozmowę video z kimś kto na 100% jest on-line (bo mam tablet z tym kontem w ręce) i nic się nie dzieje.... po paru minutach na tym urządzeniu jest informacja w powiadomieniach o nieodebranym połączeniu....
W wersji webowej za to nie

Google Docs - a może by tak dodać możliwość oglądania plików w trybie tekstowym? Ja nie mówię od razu o np. kolorowaniu składni w plikach z rozszerzeniami sugerującymi kod, ale żebym mógł chociaż pliki z rozszerzeniem .java obejrzeć jako tekst.
Idealnie byłoby gdyby Google Docs/Drive wzbogaciły się o IDE.
Publikowanie stron z Google Drive też można by było zrobić "ciut" prostsze (ja jedną opublikowałem i teraz bym chyba nie umiał tego powtórzyć ;-))

GMAIL - łatwiejsze docieranie do maili w długich wątkach. W pracy używam GMAILa i przy więcej niż 3-4 mailach w wątku strasznie trudno się to czyta, szczególnie gdy kilka osób naraz pisze.
Canned Response, które są w Labsach są bardzo fajne i miło by było gdyby się do nich udawało dostać bez kliknięcia Replay, później trójkącik po prawej treści maila, Canned Response i dopiero wybieramy.
Ba, można by było pewnie zaprząc genialne algorytmy Google do sugerowania Canned Response ;-)

Chrome OS - fajnie by było, gdyby po podpięciu telefonu z Androidem móc dostać się do plików... teraz się nie da ;-) [dla nowszych Nexusów]

Mam jeszcze kilka, ale mniej związanych z ficzerami, a bardziej z dostępnością usług w Polsce ;-)

Google Now - po Polsku, tyle bym chciał.

Google Play - movies w Polsce bym chciał

Rozkłady jazdy MPK Kraków w Google Maps


Podobne postybeta
Monitorujemy cenę IntelliJ'a ;-)
Tablet marzeń
Co bym zmienił w produktach Google.. Part 1
Bloggeroid - wersja 1.0 tuż, tuż ;-)
Co na moim telefonie...

sobota, lutego 22, 2014

Wyjazd bez Chromebooka wskazuje jego użyteczność ;-)

Służbowy wyjazd do UK utwierdził mnie w przekonaniu, że Chromebook ma sens.
Choć trzeba przyznać, że tym razem wnioskowanie jest nie wprost ;-)
Bo tym razem jadąc do UK nie wziąłem ze sobą Chrombooka i było trudno ;-)

Laptop z Ubuntu świetnie nadaje się do biura i pracy, ale przeglądanie na nim na szybko poczty czy stron WWW jest jak strzelanie do komara z armaty. Da się, ale wycelować trudno.
Jest to po prostu mniej wygodne.

Tablet niby sprawdza się lepiej, ale nadal nie czuję się najlepiej przeglądając WWW na tablecie. Jednak jakoś web jeszcze nie jest tam taki jak być powinien.

Dlatego brakowało mi mojego Chromebooka w UK ;-) i to utwierdza mnie w przekonaniu, że Chromebook to dobry pomysł.




Podobne postybeta
"Praca" na stojąco i Chromebook - to działa :-)
Chromebook w praniu, czyli tam i z powrotem, Kraków - Londyn - Kraków w 30 godzin
Rule w Outlook = ZUO
Krzyżowcy
Czemu używam częściej Chromebooka niż netbooka z Windows?

niedziela, lutego 16, 2014

Drugi numer telefonu

Ostatnio dotarło do mnie, że dobrze jest mieć drugi numer :telefonu.

Z niewyjaśnionych przyczyn* masa stron chce w momencie szukania, kontaktowania czy rejestracji nasz numer telefonu.
Mam straszne opory podając swój stały numer bo kiedyś gdzieś podałem i teraz dostaję spam SMSowy (ale dodałem nadawców do listy spamerów i mi telefon nie wyświetla dla nich powiadomień).
Stąd dobrze mieć dodatkowy numer, który będzie służył jako coś co będziemy podawali w takich miejscach jak strony www, ale nie będziemy go dawać ani znajomym, ani rodzinie**.
Taki numer zawsze będzie można w razie czego wyrzucić i zacząć używać nowego ;-)

Dodatkowy plus jest taki, że w razie braku Internetu można na takim czymś zwykle dość szybko aktywować transmisję danych i mieć awaryjny internet ;-)

Stąd ja dziś sobie aktywowałem taki rezerwowy numer. Karta SIM zamieszkała sobie w Nexus 4, które ostatnio używam jako telefonu deweloperskiego.
Myślę, że warto.

* - zapewne chodzi o numery dla spamerów :-(
** - niestety czasem "rodzina" się dzieli numerem z jakąś firmą w trakcie głupiej imprezy i dostaje się telefony o spotkaniach i pokazach (wydaje mi się, że nakrzyczenie i żądanie usunięcia numery (choć bronili się tworząc, że nie mogą na co odpowiedziałem, że mnie to zbytnio nie obchodzi, bo oni używają numeru i przez to ja, sobie nie życzę dostawać od nich żadnych telefonów. Dodatkowo telefon zrzuca ich zawsze na skrzynkę poczty głosowej, a poczty głosowej nie używam)
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
Chwalmy chciejstwo ;-)
3 pomysły
Genetyczne włączniki
Moja teoria o updatowaniu G1 padła ;-) - falsyfikacja w działaniu ;-)
Pożytki z niedosypiania?

piątek, lutego 14, 2014

Walentynki

Dziś rozmawiałem czy bardziej pisałem ze znajomą na FB i napisała, że od paru lat jej Walentynki nie denerwują.
Się zastanowiłem i wychodzi mi, że chyba mnie jakoś szczególnie nigdy nie denerwowały, jeśli już to tak samo jak Halloween czy Święta Bożego Narodzenia.
Ot kolejne święto, które ma ten miły aspekt, że związane jest z miłością, a nie jakąś martylorogią.
Specjalnie wracałem dziś dłuższą drogą z pracy (szczerze to chciałem po prostu nowy dworzec obejrzeć ;-) całkiem fajny jest i mają księgarnie Matras :-)) i gdyby nie większa ilość par i osób sprzedających kwiatki to bym nawet nie dostrzegł, że Walentynki dziś są ;-) rozglądałem się po wystawach i nie było jakoś wiele serduszek.
Nie było więc nawet tego co może najbardziej denerwować czyli szumu marketingowego.
Dlatemu stwierdzam, że mnie jakoś Walentynki nie denerwują, ba nawet są fajnym akcentem w trakcie zimy ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
"Zostaw, zostaw. Tamtego świata się nie da uratować." - czyli syndrom Maksa
DVD BtVS sezon 2
Mamy lepiej :-)
Empik w Bonnarce ssie
Brakuje mi BuffyPedii....

Chyba wiem czemu aplikacje natywne nadal przeważają nad tymi w HTML5 na mobile

Chodzi o Internet ;-)

Gdy chce teraz wysłać post na bloga Bloggeroid gada z serwerami Google po ichnim API i wysyła tylko te dane które musi wysłać. Nic nie pobiera, poza ostateczną odpowiedzią czy publikacja się udała czy nie.

Gdyby był w HTML5, a nie natywny to najpierw sprawdziłby czy jest może on-line i czy jest nowa wersja, po tym próbowałby pobierać niektóre elementy UI. W trakcie tworzenia postu mógłby gadać z serwerem o formacie, później wysyłając pobierałaby stronę z info o publikacji. Ogolnie ciągle by próbował gadać z siecią.
Można by mu to ograniczyć, ale to by było działanie przeciwko temu co w sposób naturalny robi HTML5, a w native jednak działanie off-line jest domyślne... Chociaż już niedługo ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Windows Phone nie dla mnie (i nie dla innych mieszkańców Polski) ;-)
Proxy :-)
Czemu Sejm i Senat nie korzystają z żadnego systemu kontroli wersji?
Próżny trud - analiza źródeł LanguageTool nie pomoże OOo2GD na Mac OS X :-(
Do 3 razy sztuka ;-)

6:22 czyli środek nocy

Z racji tego, że skończył mi się Internet to jakoś wcześniej usnąłem (nie dodam, że jak ostatni student po imprezie usnąłem w ubraniu ;-)) i przez to obudziłem się o 6:22....
Rozmawiałem parę dni wcześniej z pewną osobą i dla niej wstawanie o 6:00 to sposób na produktywne i dobre użycie dnia...

Podziwiam, szanuję, ale nie podzielam tego poglądy ;-)

Ja musiałem o tej porze wstawać w trakcie studiów i gdy zacząłem prace w Motoroli te 9 lat temu uznałem, że jak mogę wstawać o 9:00 to będę wstawał o 9 i przez to 6 rano przeniosła mi się w środku nocy ;-)

Ale pamiętając tą rozmowę spojrzałem przez okno....
I nic się nie zmieniło ;-) świat o 6 rano nadal wygląda niezbyt zachęcająco.

Co ciekawe nabiera swoistej atrakcyjności gdy spojrzy się nań o tej 6 gdy właśnie się szykujemy do snu ;-)
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
Matrix to niezawodny sposób na sen ;-)
Metryka do mierzenia jak interesujący są ludzie ;-)
Znów urlopowy jet lag ;-)
Wartość...
Tygrysy

Komputer bez sieci nie ma już sensu

Tak się złożyło, że wyjadłem już swoje 20 GB z Blueconnecta, a później przez czysty przypadek (i Steam ;-)) kolejne 5 GB na backupie....
No i jestem bez sieci.... Prawie ;-)
Bo prędkość mi spadła do GPRS.

I okazuje się, że to co ludzie podają jako największą wadę Chrome OS, czyli że staje się bezużyteczny bez internetu dopada też zwykłego Windowsa na dość mocnym sprzęcie ;-)
Przez ostatnie parę lat tak mi się zmienił sposób używania komputera, że brak Internetu czyni komputer praktycznie bezużytecznym.
Nawet nie chodzi o to, że chcąc np. poprogramować jestem blokowany przez to, że Maven czy inny Gradle chcą coś z sieci pobrać, ale i o to że zmienił mi się model zachowania w zbieraniu wiedzy. Kiedyś miałem na dysku masę dokumentacji, teraz jest w sieci.
Ba nawet łatwiej mi jest przeglądać kod projektów które udostępniłem światu używając jakiejś webowej przeglądarki kodu niż szukać go po dysku (gdy chodzi o coś małego, takie dogłębne przeglądanie kodu nadal jednak łatwiej zrobić w IDE).

Dla mnie Internet stał się integralną częścią komputera...
Komórki zresztą też, bo niemożność sprawdzenia pogody i konieczność wnioskowania na podstawie tego co widać przez okno jest strasznie niewygodna ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Geolokalizacja ma problemy
Praca z komputerem na stojąco...
BuffyPedia... wzięła i zniknęła ;-)
"Hmm"
Kosmici i ich gospodarka ;-)

czwartek, lutego 13, 2014

Sprzątanie kaizen ;-)

Ustawiamy najpierw w swoim kalendarzu event "Szybkie sprzątanie" i jego czas na 5 minut.
Gdy nadchodzi czas bierzemy coś co nam odmierzy 5 minut włączamy i zaczynamy sprzątać :-)
Powtarzamy codziennie.....

Ten ostatni punkt jest tym, z którym mam największe problemy ;-)
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
Przez kaizen do minimalizmu ;-)
Debugowanie JavaScript'u
Android Beam rządzi :-)
Debugowanie JavaScriptu odsłona 2 ;-)
Wegetarianizm kaizen - czyli ja bywać wegetarianinem bez zbytniego wysiłku ;-)

wtorek, lutego 11, 2014

To PKO BP....

Jest tak, mam konto w PKO BP. Od dawna, od czasów studiów.
Niby godny zaufania bank i tak dalej, chociaż głównym powodem jest to, że z całym zmienianiem banku jest masa latania.
No i mam konto w PKO BP.
Mam też dostęp internetowy przez iPKO.
Fajna sprawa.
Dziś logując się wpisałem w miejscu loginu login i hasło.
Uznałem, że może wylądować gdzieś w logach i chociaż na 99.99999% nikt tego nie wykorzysta przeciwko mnie to jednak lepiej dmuchać na zimne. Wszedłem na konto i włączyłem wymagania w trakcie logowania podania hasła z tokena.
Sprawdziłem działało.
Super!
Ale jakiś czas później znów się logowałem (chcąc sprawdzić czy moja transakcja z Amazona jest już na karcie) i walnąłem się wpisując hasło z tokena. Albo PIN na tokenie... cholera wie, w każdym bądź razie po 3 próbach dostałem info, że mam token zablokowany.
No to radośnie zadzwoniłem na infolinię. Tam chcieli ode mnie numer klienta, a problem jest, że od dawna wpisywałem tylko nazwę użytkownika, a samego numeru nie miałem nigdzie zapisanego.....
To z przykrością powiedziano mi, że niestety muszę dymać do oddziału.
Pan nawet zaczął mi szukać oddziału, ale byłem szybszy i znalazłem taki o rzut kamieniem ode mnie. 
Poszedłem.... ale że szukałem z Google Maps to okazał się, że wcale go tam nie ma ;-) [już zgłoszone do Google coby usunęli ;-)].
W końcu musiałem dymać na Rynek (bo na Siennej był 1 obsługiwant i stwierdził, że niestety zajmie mu to jakieś 40 minut....).
Wziąłem numerek na Rynku (dokładniej 4 numerki bo zanim opanowałem, że maszyna drukuje i nie mówi, że wydrukowała to miałem już 4 numerki... OK, 3, jeden wcześniej znalazłem obok maszyny).
Wyjaśniłem sprawę pani z banku. Pani dała mi nowe hasło jednorazowe/pierwszego logowania.
Po odejściu od jej biurka zalogowałem się na konto przez stronę mobilną i wszystko szło OK, czyli hasło pierwszego logowania, nowe hasło i widzę swoje rachunki.
Wróciłem do pracy, sprawdzam przeglądarką.... a tu po wprowadzeniu nazwy użytkownika i hasła prośba o hasło z tokena... gdy spróbowałem dostałem info, że przecież token mam zablokowany....
Spróbowałem przez komórkę i stronę mobilną, działa, nie chce tokena.
Podmieniłem nagłówki w Chrome tak by udawał Nexusa 4 i też się zalogowałem bez tokena....
Na szczęście teraz miałem już numer użytkownika :-)
Wdzwoniłem się na ich numer, wpisałem numer użytkownika, zmieniłem hasło dostępu.... po czym stwierdziło, że i tak mnie połączy z konsultantem....
Połączyło i po chwili wszystko zaczęło działać....

Teraz lista "ale":
- jak jest dostęp zabezpieczony tokenem to powinien on obowiązywać przy każdym dostępie, a nie tylko przez przeglądarkę WWW z komputera.
- jak wchodzę na stronę z oddziałami PKO BP z komórki to pokażcie mi tą stronę, a nie przerzucajcie mnie na stronę mobilną, która nie ma tych informacji... nie każdy ma Chrome i wie, że można w nim na komórce wybrać "wersja komputerowa"
- może niech ten soft dla pań/panów z okienka w banku mógłby pokazywać stan zabezpieczeń konta... żeby ta biedna pani, która dała mi dziś nowe hasło widziała od razu, że i tak się nie zaloguję bo token będzie nadal używany.
- napiszcie ładniejszą aplikację dla Androida, bo ja akurat wiem, że apka dla Androida jest opisana jako dla HTC Nexus One, ba nawet mam Nexusa (ale 5 (i 4 też.. i S też.... i 7 i 10 też ;-))), ale wiele osób może nie wiedzieć.

Ogólnie dla obsługi 4+, bo wszyscy starali się pomóc. Dla autorów procesu 3-, dla speców od dostępów pała, bo sorry, jak jest zabezpieczenie tokenem to powinno działać też na wersji mobilnej strony ;-)

#toBlogger  

[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Piesakrew!
IKO
Allegro to jest banda amatorów.
Programowanie trudne ;-)
Bloggeroid - spróbujmy to zrobić ładniej ;-)

Post trzeci - hackowanie Mockito to jest to! ;-)

Zauważyłem w pracy rzecz straszną i ciekawą zarazem.
W ostatnim tygodniu, a nawet miesiącu najbardziej ambitnym kawałkiem kodu jaki popełniłem jest kod związany z Unit Testem ;-)
Napisałem obsługę annotacji @InjectMocks tak jak powinna działać w przypadku kodu GWT i rzeczywiście działa :-)
Nie muszę przenosić do konstruktora tego co chcę zinjectować do obiektu, a jednak się mocki injectują :-)

Drugą rzeczą, którą udało mi się zrobić, acz nie wiem czy będę używał jest zrobienie czegoś takiego:


addBehavior(mockedObject,new Object() {
private int i = 0;
public int getInt() {
return i++;
}
public String getString() {
return "String"+getInt();
}
});

Chociaż szczerze tego getString() nie próbowałem i nie dam głowy, że zadziała ;-)

Idea jest taka, że mój mockedObject jak mu się zawoła getInt() to wywoła ten kod, który jest w przekazanym obiekcie :-) to samo dla getString().
Niby można to zrobić przez when(mock).thenReturn() albo thenAnswer() ale jest to drugie trochę bardziej zamotane.

Refleksje w Java'ie to jednak fajna sprawa ;-)

Chociaż nie, napisałem fajniejszy kod w tym miesiącu, kawałek który robi za strukturę danych do trzymania prób nieudanego logowania, który jest odporny na ataki ;-)


Podobne postybeta
Androidujemy sobie ;-) ale tak niemrawo
Robimy krzywdę GWT ;-) czyli przekazujemy wartość z serwera do klienta, bez RPC ;-)
SleepAdvisor - komórka pomaga w wyspaniu się ;-)
Asus A636N + WM6 = porażka
Strasząca książka - Extinction: The Thriller

Post drugie - bądź na tak ;-)

Panuje teraz moda na upraszczanie procesów decyzyjnych.

W resuscytacji wystarczy pamiętać - sprawdź czy oddycha (mniej niż 2 oddechy w 10 sekund = nie oddycha), na środku klatki piersiowej połóż dłoń i naciskaj nadgarstkiem, druga dłoń na nadgarstek i na wyprostowanych rękach wciskaj miarowo klatkę piersiową w tempie 1-1.5 wciśnięcia na sekundę.

W zakupach - jeśli proces decyzyjny kosztuje więcej niż to co chcesz kupić, rzuć monetą.

W polityce - każdy byle nie PiS ;-)

W "związku" - zgadzaj się.

W razie pożaru - użyj gaśnicy proszkowej.

W komputerach - wszystko byle nie Windows 8.x ;-)

W telefonach - Android.

W programowaniu - zrób eksperyment.

Tak na poważnie zaś chodzi o to, że chyba się świat zmienia, bo coraz częściej gdy chodzi o w miarę niskie ryzyko finansowe, czy np. związane ze smakiem czegoś to coraz częściej lepiej odpowiedzieć "tak".
Bez zastanawiania się, bez prowadzenia długiej analizy. Bo często koszt pomyłki jest porównywalny z całym procesem decyzyjnym.
My jednak mamy ficzer, że bardziej boimy się straty niż napalamy na zysk.
Dlatego może by tak kaizenowo zgadzać się co drugi raz jak chcemy powiedzieć "nie"? ;-)

[Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że ten post nie ma wiele sensu, ale jest prawie 3 w nocy, a o tej porze wiele rzeczy wydaje się być ciekawym pomysłem, a jak człowiek już napisze to szkoda mu wyrzucać ;-)]


Podobne postybeta
Światełko w tunelu :-)
Przygotowywanie jajecznicy jako analogia procesu produkcji oprogramowania ;-)
No i teraz Dallas
Selfhacking ;-)
Cywilizacja migających diod i lampeczek ;-)

Post pierwszy - czy wiesz o czym wie, lub może wiedzieć Twój telefon? ;-)

Np. o tym, że jesteś w toalecie...
Wystarczy, że co jakiś czas będzie sprawdzać jaki jest poziom sygnału komórkowego (ba! może się zarejestrować na informacje o zmianach jego poziomu ;-)) i łączyć to z Twoją lokalizacją tak by ustalić przeciętny poziom sygnału, gdy spadnie o kilka dBm'ów to jest to sygnał, że możesz być w toalecie... albo w windzie, ale wtedy można sprawdzić przy pomocy akcelerometru i barometru czy poruszasz się w pionie.

Do tego telefon wie czy idziesz, jedziesz samochodem, rowerem, albo jesteś w spoczynku...
Wie ile kroków przejdziesz (tutaj lista sensorów w Nexus 5):


Wie czy jest jasno czy ciemno, dzięki czujnikowi światła.. .(a w ostateczności dzięki aparatowi).

Zna Twoje położenie geograficzne, prędkość, a także przyspieszenia liniowe.
Wie czy jest zwrócony w kierunku północy czy nie.

Teraz tylko pozostaje problem takiego wykorzystania tych danych by coś z tej wiedzy telefonu działało na Twoją korzyść ;-)
A i jeszcze jakby to tyle prądu nie jadło ;-)


Podobne postybeta
Spłuczka edukacyjna...
Post-samochody ja
Android, lokalizacja i koszty
Ciągle piszemy....
Wolność

środa, lutego 05, 2014

Żyjemy w trzecim świecie...

Wczoraj w nocy wysłałem maila do jednego z wydawnictw, które wydawały w Polsce książki Arthura C. Clarke'a z pytaniem czy mają może jakieś plany wydania ACC jako ebooków.
Odpowiedź była krótka i smutna "Raczej niestety nie".

Nie winię wydawnictwa, parę lat temu, po śmierci ACC wznowili kilka jego najważniejszych książek i do teraz zalegają one w księgarniach...

Ale coś się z narodem dzieje niedobrego, skoro w 38.5 milionowym kraju nie opłaca się wydawać książek jednego z najważniejszych autorów SF.

Wejdzie się do księgarni to mamy 2 albo 3 regały fantasy i może pół regału SF.
Pójdzie się dalej i będą 3 regały książek "historycznych" i 1/3, albo i 1/4 regału z książkami "popularno-naukowymi", gdzie między "Krótką Historią Czasu" Hawkinga będzie coś o kur..a ezoteryce...

A później jest płacz, że leżymy jeśli chodzi o innowacyjność, że polskie oddziały zachodnich korpo odstają "na tle" w tym, że zgłaszają mniej patentów.

No trzeci świat jesteśmy...


Podobne postybeta
Liczymy książki ;-)
Atlas zbuntowany, ale na odwrót ;-)
Patenty
Konsumpcjonizm - to co tworzy i toczy zachód
O! "Ostatnie Twierdzenie" Arthura C. Clarke'a po polsku :-)