wtorek, lutego 28, 2012

Autobus ze skrzydłami...


W TV się dziś dziwili jak to jest, że w Newark lądował awaryjnie samolot United Airlines (w wersji United Express) bez przedniego podwozia....
Ja się nie dziwię ;-) Tydzień temu miałem "przyjemność" leceniem takim samym samolotem United Express z Los Angeles do Dallas i stwierdzam, że to był raczej autobus z dodanymi skrzydłami niż samolot ;) [co zabawne, ten sam typ samolotu w Lufthansie jest super].
Pierwszy raz w życiu widziałem check-in bagażu w korytarzu rękawa... (OK, żeby nie było ja nie latałem dużo razy) stała kolejka do otwartych drzwi w rękawie i goście z obsługi lotniska odbierali bagaże i wkładali je do samolotu.
Gdy wchodziłem do środka to drzwi po drugie stronie samolotu też były otwarte i goście z obsługi wkładali nowy zasobniczek od Sky Chefs (z którego później sprzedawano napoje po 3-5 USD za puszkę Coli ;))
Wszystkie "okiennice" były zasłonięta i co jakiś czas stewardesa prosiła by ich nie otwierać bo w samolocie będzie za gorąco (było wtedy jakieś 26 stopni Celsjusza)... fakt to możliwe, że jak samolot stoi na lotnisku to jest zasilany z zasilania lotniska i może klima nie działa, ale głowy nie dam.
Do tego samolot z zewnątrz był brudny (jak oglądałem samoloty Lufthansy to są czyściutkie, tak samo jak się widzi samoloty innych firm) w środku też.
Autobusy i tramwaje MPK w Krakowie są dużo czystsze z zewnątrz i wewnątrz ;-)

Dlatego się nie dziwię, że im się podwozie nie otwarło, może na przeglądach też oszczędzają? ;-)
Stąd już rozumiem czemu wszyscy nam współczuli i wybrali np. Virgin America ;-)


[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
No i teraz Dallas
Z wizytą u samolotów :-)
We Frankfurcie...
Raport z emigracji
Beneficjenci czy ofiary?

Umarł Linux, niech żyje Linux ;-)


Osobiście twierdzę, że Linux na desktopach już umarł, może kiedyś ożyje, ale teraz są większe szanse na to, że Mac OS X (czy jak oni to teraz nazywają) osiągnie 50% lub więcej desktopów niż to, że Linux zajmie 10%.
Ale Linux się wkrada wszędzie indziej ;-)
U mnie w domu na 5 urządzeń, które są używane niemal dzień w dzień 3 są na Linuksie ;-)
Mój telefon (Android), mój tablet (Android) i Kindle (Linux).
Jedynie 2 laptopy to Windows.
Mam jeszcze netbooka, którego prawie nie używam, ale też na Linuksie (choć może w każdej chwili wrócić do Windows).
Tak przy okazji nie dam głowy, ale możebne że i w dekoderze do kablówki mieszka Linux.... (najdziwniejsze miejsce gdzie widziałem Linuksa to miernik o wdzięcznej nazwie El Gato).
Teraz są plotki o tym, że pod koniec roku Google zaprezentuje okulary z Androidem, a więc i Linuksem ;-)
Są już telewizory a Linuksem (i to nie tylko Google TV).
Linux wciska się wszędzie.....


[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Dla mnie jednak Chrome jest lepszy od Firefoksa
EEE Storage :-)
Wiele desktopów i lupa - czemu Windows tego nie ma?
Miernik rozproszenia
Życie

Paradoks autostradowy ;-)

Stany to kraj paradoksów ;-)
Np. ludzie mają samochody po 200 koni i nie mogą ich w pełni wykorzystać, raz przeszkadzają im korki, innym razem to, że w razie przyśpieszenia powypadają im plomby z zębów ;-)
Na filmiku poniżej nie widać tego tak wyraźnie, ale momentami jadąc po autostradzie w LA człowiek czuje się jakby ktoś włączył wibracje ;-) [tutaj największa jest na dylatacji, ale ogólnie każde łączenie płyt autostrady oznacza takie "tak-tak" i przy odpowiedniej prędkości auto wchodzi w rezonans ;-)]


Polskie czy niemiecki autostrady są równiejsze.
Te z LA najbardziej podobne są do starej A4, zwanej także najdłuższymi schodami Europy, adolf hitler strasse albo ostatnią zemstą hitlera.
Ale znów zwykłe jezdnie są świetne :-)



Podobne postybeta
A takie tam narzekanie ;-)
Śnieg - brrr
PROPFIND, czyli jak przechytrzyć HttpURLConnection
Budzenie kaskadowe...
Zły provider, albo głupi ja ;-)

piątek, lutego 24, 2012

We Frankfurcie...

Po locie trwającym.... ileś godzin (od 16:30 czasu DFW to 8:40 czasu FRA)... OK, 8 godzin i 10 minut patrzenie w dal wydaje się być naprawdę ciekawą rozrywką. Szczególnie, że na lotnisku przesiedziałem już blisko 2 i pół godziny i do rozpoczęcia boardingu do samolotu do Krakowa zostało mi jeszcze 6 godzin i 35 minut.... wróć! 5 godzin i 35 minut! A teraz jak wracam do tego postu to nawet mniej, bo 3 godziny 56 minut do rozpoczęcia boardingu ;-)
To był pierwszy raz gdy lot, który trwał dużo krócej niż powinien wydaje się nie do końca fajny ;-)
Cytując amerykanina Yupi!! ;-)

Przyznać muszę, że lotnisko w Dallas robi wrażenie. Jak samo miasto nie zrobiło na mnie większego wrażenia (ale znów siedziba firmy zrobiła :-)) to lotnisko choć z zewnątrz wygląda tak sobie to ze środeka jest fajne.
Nie żebym był jakiś szczególny ekspert od latania samolotami :-) Jak na razie ma za sobą dopiero 8 lotów :-)

Autorzy różnych programów moblnych do pilnowania podróży powinni pozawierać deale z takim T-Mobile żeby na ich płatnych hotspotach akurat taie rzeczy działały ;-)
Dla T-Mobile dobrze bo jest szansa, że ktoś skorzysta dodatkowo z ich internetu, dla takich firm dobrze bo userzy zawsze będą zupdatowani ;-)

Wynik obserwacji: po 22 godzinach bez snu, pisanie dłuższych tekstów jest trudne.

Taki dziwny potok świadomości mi wyszedł....

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Robimy widget do Windows 7 :-)
Empik w Bonnarce ssie
Wróciłem ;-)
W samolocie
Autobus ze skrzydłami...

wtorek, lutego 21, 2012

No i teraz Dallas

Z Kalifornii przyleciałem dziś do Teksasu.Na przyszłość wiem, że United Airlines w wersji United Express daje komfort porównywalny z autobusem, z tym, że w autobusie więcej miejsca jest w przejściu, a jednak mniej na nogi ;-)Warte odnotowania jest to, że w końcu coś ostrego zjadłem, jakąś chińszczyznę.Hotel zdecydowanie fajniejszy niż poprzedni ;-)Z tego co widziałem doba kosztuje tu 250 USD ;-)Tak btw. zegarek to skomplikowane bydle jest ;-) niby wiem, że tu jest 2 godziny wcześniej niż w LA (czyli jeśli tutaj jest 22:09, to w LA jest 20:09, a u nas 5:09 dnia następnego, to jednak jeszcze w LA wydawało mi się, że tu będzie łatwiej wieczorem do domu dzwonić... a będzie trudniej :-) Bo w LA o 23:00 w Polsce była 8:00 dnia następnego, a gdy w Teksasie jest 23:00 w Polsce jest dopiero 6:00, czyli jakbym chciał zadzwonić tak by w Polsce była 8:00 to musiałbym dzwonić o 1:00.... a wtedy chyba będę spał ;-)


Podobne postybeta
Autobus ze skrzydłami...
Ekonomia w praktyce ;-) czyli jak zniechęcić kieszonkowców
T-Mobile, weźcie się odczepcie...
Post drugie - bądź na tak ;-)
Allegro to jest banda amatorów.

poniedziałek, lutego 20, 2012

Byłem u Buffy :-)

Byłem w okolicach jej domu.


I żeby nie było gadania, to byłem tam ja, we własnej przemkowej osobie ;-)


Byłem też w paru innych lokacjach i z tych lokacji filmy, bo już za bardzo zmęczony jestem by się bawić w uploadowanie zdjęć ;-)

Szkoła Buffy:
wnętrzne szkoły Buffy:
Dom Buffy:
i w końcu posiadłość Angela:
Byłem jeszcze na ulicy gdzie dzieje się jedna ze scen muscialu i na cmentarzu gdzie kręcono część scen [ale tam zdjęć nie robiłem :-)] A teraz czas iść spać.
posted from Bloggeroid



Podobne postybeta
Kto to napisał?
Me Borat ;-)
Gdzie jest Nawiedzony Dom z książek Chmielewski? ;-)
Złe słowo - żadne
Bawimy się w klasyfikacje dokumentów

wtorek, lutego 14, 2012

W Los Angeles....

No i już jestem w Los Angeles....
Szaleństwa nie ma, pokój mam dziwny ;-) Do tego nie mam śniadania w komplecie.... od dziś już wiem, że nie ma co wybierać rekomendowanych dla firmy hoteli ;-)

Jakby co to tutaj jest 21:18, w Polsce 6:18 rano ;-)

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Jadę do LA :-)
No to lecę do Los Angeles ;-)
Los Angeles ;-)
No i nie kupię klawiatury do Transformera
Atak UFO, czy co?

W samolocie

Jeszcze 3 godziny i 11 minut lotu..... już lecimy kawał czasu, będzie z 9 godzin, albo i dłużej.
Docelowo ma być niby 12:40....

Jak to wyślę na bloga to już będę po locie i wszystko to będzie mi się wydawało pieśnią dalekiej przeszłości ;-) [i przyszłości bo w następny poniedziałek znów lecę, tym razem do Dallas, a w przyszły czwartek wracam do domu :-)]

Obejrzałem 2 filmy (Kowboje i Obcy i Abduction, do tego 1 odcinek 30 Rock (bo więcej nie ma ;-))), książkę czytam, teraz próbuję blogować, a przed chwilą próbowałem jakiś program napisać.... ale nie miałe pomysłuy jaki by to miał być...
Byłby na 100% niezwykły, najmniej z racji tego, że liczba programów pisanych w samolotach jest raczej mała ;-) [obecnie najbardziej znanym jest podobno Chrome2Phone ;-)].
Na tablecie z którego piszę mam Pythona i nie zawacham się go użyć jak będzie dalej tak nudno.
Wyprawa do ubikacji jest wielką wyprawą bo wiąże się z chodzeniem! Nawet po schodach, bo są niżej....
Przy okazji A340-600 mi się podoba, zdecydowanie fajnie się tym lata. Trochę się obawiam tego powrotnego A330-400, to jakieś 10-15 lat różnicy w technologii.
Fajne jest to, że miejsce obok mnie jest puste :-) Aż się zastanawiam czy w Dallas nie błagać pani czy pana na checkingu o to by mi dali podobne miejsce ;-)
O proszę, 9 minut minęło ;-) i jesteśmy na 38 tysiącach stóp, a prawie cały lot byliśmy na 36 tysiącach. Winnipeg minięte, teraz lecimy w kierunku Bismarck i Minot. Chyba nad Manitobą.... I mamy 901 km/j na liczniku ;-)

A teraz sobie obejrzę filmik o imigracji....

posted from Bloggeroid




Podobne postybeta
Ukradli nam przyszłość....
We Frankfurcie...
Lecę do Stanów... i co z tego? ;-)
Nexus 7 i Chromecast... nie wiem czy kupię, ale mi się podobają :-)
Kto chce mieć szare życie?

poniedziałek, lutego 13, 2012

No to lecę do Los Angeles ;-)


Jutro tak koło 13:15 zaczynam moją podróż do Los Angeles ;-)
Na miejscu będę o 4:20 naszego czasu we wtorek, wg. czasu Los Angeles będzie to 19:20 jutro ;-)
A za tydzień lecę z Los Angeles do Dallas.
A w czwartek sobie obejrzę na CBS (jeśli będzie w hotelu ;-)) odcinek The Big Bang Theory :)
Do tego mój Kindle już na mnie czeka w LA :-)

Ale ogólnie jechać mi się nie chce i bardzo możliwe, że od wtorku będziecie czytać moje ciągłe narzekania ;-)
No może za wyjątkiem soboty lub niedzieli, kiedy może pojadę do Universal Studios ;-)


[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Jadę do LA :-)
Lecę do Stanów... i co z tego? ;-)
Bloggeroid - spróbujmy to zrobić ładniej ;-)
Wiki jest wielkie ;-)
Wycieczka po LA ;-)

czwartek, lutego 09, 2012

Za co lubię Amazona


Zamówiłem sobie Kindle z ubrankiem.
Zamówiłem je do Los Angeles, do siedziby w LA firmy dla które w Polsce pracuję.
Problem, że będę tam tylko przez kilka dni. Okazało się, że moje zamówienie w trybie "FREE Super Saver Shipping", czyli darmowej dostawy planowane było w dostarczeniu między 14 a 18 lutego. A ja teoretycznie 17 będę tam ostatni dzień.
Napisałem do Amazon.com z pytaniem czy w takim przypadku mogę zmienić sposób dostawy by dotarło szybciej, czy może mam anulować zamówienie wiszące jako "Shipping soon" i stworzyć nowe z szybszą dostawą.
Odpisali, że sorry, wybrałem sobie taką formę i to znaczy, że wyślą wtedy kiedy im to wyjdzie najtaniej, oraz że już nie mogę go anulować, ale że rozumieją moje położenie.
Godzinę czy może dwie później okazało się, że moja przesyłka już jedzie do Los Angeles, a moment dostawy przewidywany jest na jutro ;-)

To może być oczywiście przypadek, ale i tak powoduje, że jeszcze lepiej myślę o Amazonie :-)


[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
Gdy Kindle choruje...
W Androidzie przydałyby się nagrywalne intenty :-)
Amazon fajny jest
Podróże ;-)
Błeee

wtorek, lutego 07, 2012

Świat disco polo...


Obejrzałem sobie mowę otwierającą (chyba) przed tą tajną konferencją Google Solve for <x> #solveforx wygłoszoną przez Neala Stephensona.





Na początku jest przygnębiająco, np. o tym, że gdyby przenieść człowieka z 1900 roku do 1969 to by nie uwierzył co się udało, wtedy nie było nawet samolotów, a w 1969 roku człowiek chodził po Księżycu. Ale gdyby przenieść człowieka z 1969 roku do 2012 to by się rozejrzał i powiedział "OK, ale słabo".
Ma chłop rację, najtęższe umysły świata zajmują się teraz takimi pierdołami jak pisanie filtrów antyspamowych, albo (to już moje) Facebooka czy co widać ładnie w filmie Margin Call budowaniem domków z kart (specjalista od silników rakietowych zajmuje się budową modeli ryzyka inwestycji w śmieciowe kredyty).
Zamiast budować bazę na Księżycu piszą nastą wersję FarmVille czy AngryBirds, a zamiast projektować nowe antybiotyki zajmują się produkcją środka odchudzającego, albo na porost włosów.

Ale są i pozytywne ciekawostki, np. takie, że wiele wskazuje, że bez specjalnego nowatorstwa technologicznego powinniśmy być dziś w stanie zbudować budynek mający 15-20 km, ze względu na to, że przy 20 km wchodziłby już zbyt często w obszar gdzie są jety to 15 podobno jest realne.
A rakieta wystrzelona z takiego budynku w kosmos miałaby o wiele lepsze "parametry" startowe....
To jest pomysł.

Znów z rzeczy, które mnie smucą, to taka konstatacja po tym, że ciekawe jest to, że największe pieniądze w IT robi się teraz na sprzedaży zabawek.... a państwa bankrutują bo nadmierna konsumpcja została uznana za prawo...




Podobne postybeta
Aż strach Like'ować ;-)
Ukradli nam przyszłość....
Niczego nie łamie się tak łatwo jak praw fizyki... w filmie ;-)
Cukierki, radosny chaos i takie tam, czyli Przemkowe rojenia ;-)
In vitro

czwartek, lutego 02, 2012

Demokracja 3.3 ;-)


Taki projekt by się przydał.
1.0 to była ta udawana w Atenach, tzn. miała swoje plusy, ale ogólnie była taka sobie.
2.x było w Rzymie i nawet w pewien sposób w Rzeczpospolitej jak działała demokracja szlachecka.
3.0 to XX wiek
3.1 to demokracja ludowa (zreleasowali, ale ogólnie release się nie przyjął, tzn. działał, ale nie wydolnie)
3.2 to obecny model.
3.3 to coś co powinno pozwolić wrócić do lepszych korzeni oryginalnego 1.0

Mój projekt dla Polski jest banalny.
Sejm i Senat nadal składałyby się z odpowiednio 460 posłów i 100 senatorów, ale tylko połowa z nich byłaby wybierana w wyborach bezpośrednich.
Druga połowa pochodziłaby z losowania. Każdy obywatel nie pozbawiony praw obywatelskich (możliwe, że warto tu by było wprowadzić jeszcze próg wieku i może wykształcenia, choć nie koniecznie) mógłby zarejestrować swoją osobę jako kandydata na posła, albo jako kandydata na senatora. W trakcie rejestracji musiałby zdać prosty test dotyczący konstytucji i "zrozumienia" prawa (powiedzmy 20 pytań z 1000, 80% poprawnych odpowiedzi w 15 minut, w razie niepowodzenia, możliwość ponownego zdawania za 3 miesiące).
W dniu wyborów losowana byłaby lista kandydatów (komputer mógłby zacząć od 1 zarejestrowanej osoby, później drugiej, trzeciej i tak dalej i dla każdej z tych osób losowałby (przy użyciu generatora losowego (nie pseudolosowego, a losowego)) liczbę. Później taka lista byłaby sortowana od najmniejszej do największej i pierwsze 230 osób (dla Senatu pierwsze 50 osób) byłoby wybieranych do Sejmu (Senatu). Gdyby ktoś nie chciał zostać posłem/senatorem wchodziłaby następna osoba z listy. W razie gdyby 2 osoby miałyby taką samą liczbę wylosowaną decydowałby wynik testu, gdyby wynik testu był identyczny, decydowałaby ilość prób, później data rejestracji, kolejność alfabetyczna, ponowne losowanie ;-)
W trakcie rejestracji można by było zaznaczyć z jaką partią się sympatyzuje.

Koniec. To wszystko.

Połowa parlamentu wybrana w wyborach składałaby się z wybranych przedstawicieli obywateli, druga część składałaby się z zaangażowanych obywateli.
Wyniki takich wyborów powinny być bliższe poglądom obywateli kraju.

Siłą rzeczy byłoby tak, że rząd formowałaby na początku ta część z przedstawicieli, ale musiałby on uzyskać poparcie także części obywateli.
Powinno to też wymusić uproszczenie tego jak pisane jest prawo, tak by mogli je zrozumieć ludzie "bez przeszkolenia" ;-)

Z wad jakie by mogły wystąpić widzę taką, że działanie "kawałka" w którym głosują niezdecydowani zostałoby zmniejszone o połowę, co podobno nie jest do końca dobre (w niektórych symulacjach tak wychodziło).

Się zastanawiam czy sam bym się zarejestrował na posła ;-)


[Go to original post on Google+]




Podobne postybeta
"Ja? Niech ktoś inny płaci" ;-)
Losowaniem w proces ;-)
I po wyborach :-)
Skrócona wersja zmian w ustroju Polski po wyborach w 2015 roku
1 na 9 głosów

Człowiek to dziwne zwierze....

Za te 11 dni czy coś koło tego lecę do Stanów i chcę tam sobie kupić Kindle.... ale jestem zły, bardzo zły i zniechęcony i przez to po głowie mi chodzi by kupić Kindle z Polski i by mi go tu przysłano.
Coś we mnie jest świecie przekonane, że wtedy gdy wydam dużo więcej na tego głupiego Kindle to mi się humor poprawi ;-)
Ba, jak się znam to jest to możliwe.
Nawet jakaś dziwną satysfakcję odczuwam, że odwlekałem sprawę z wzięciem delegacji przez 2 tygodnie i straciłem na tym trochę ponad 100 PLN.... to taka moja prywatna forma postponowania wszystkiego w koło.
Kasa jakoś nigdy nie była dla mnie ważna. Lubię mieć pieniądze bo sprawiają, że czuję się pewniej, ale jakoś same pieniądze nie mają dla mnie aż tak dużego znaczenia.
W pracy wysokość pensji traktuję jako swoisty miernik mojej przydatności, a lubię być przydatny, więc jak mi więcej płacą to uważam po prostu, że jestem bardziej przydatny. I przyjemność sprawia mi to drugie.
Pisałem już, że jestem zły? ;-)
A jeszcze ktoś na dworze ogrzewanie wyłączył.... no co mu szkodziło, że było 0 czy trochę ponad 0 stopni Celsiusza? Co w tym złego było?

Tak się zastanawiam czy to, że rozważam kupienie tego Kindle z Polski to nie nadzieja, że to podziała tak, że będę miał wrażenie, że zrobiłem komuś na złość ;-) do tego wtedy cały ten wyjazd mógłbym być w nastroju obrażonego księcia ;)
Tak, wiem, że to dziecinada, ale moja wina, że tak mam? ;-)

Teraz tylko powstaje pytanie co we mnie wygra? Chęć zrobienia na złość światu, czy sknerstwo? ;-)




Podobne postybeta
Gesture Search.... ja chcę na tablet...
Mobile jest głupi..... przynajmniej w pracy/ważnych sprawach ;-)
Exif jest zły - część 2 :-)
Święty Garnek Chłodniczy
Weekend