wtorek, września 28, 2010

Marny ze mnie prorok ;-)

Dwa lata temu napisałem:
"Pobawię się w wizjonera ;-)

W ciągu 2-3 lat [w wariancie optymistycznym], lub w ciągu 5-8 lat [w pesymistycznym] do użytku zaczną wchodzić okulary 3D podpinane do komputera, które pozwolą cieszyć się pełną trójwymiarowością."


Jak na razie okazałem się marnym prorokiem ;-)

W sklepach nie ma takowych okularów :-) A patrząc na tą stronę można wysunąć uzasadnione podejrzenie, że biznes postanowił nie iść tą drogą. Większość produktów to okolice roku 2000. Chyba nadal jest to za drogi biznes.
Szkoda, bo to akurat byłaby fajna sprawa......... ale nadzieja jest ;-) wszelkie tanie akcelerometry i podobne się poprawiły, co widać w telefonach z Androidem, optyka też się robi tańsza, więc może? :-)

Jak na razie takie okulary widziałem tylko raz, na Softargu gdzieś tak koło 1995 roku [+/- rok], a i tak najbardziej pamiętam, że miała je założona koleżanka z LO ;-)


Podobne postybeta
Przepowiednia ;-)
Wyprorokowałem ;-) - okulary 3D :-)
Postęp
Skąd się biorą źli i dobrzy nauczyciele? - Przemkowa teoria ;-)
Gdybym miał okulary Google.... (znaczy, kiedyś będę miał ;-))

niedziela, września 26, 2010

Podstawy książkometrii ;-)

Jeszcze mnie to nie czeka, ale za jakiś czas pewnie tak ;-)
Czyli kupowanie regałów na książki.

Tutaj dobrze znać rozmiary książek.

Stary Pratchett to 1.5 cm [zbity bardzo], nowy to już 2.5 cm.
Typowa wysokość to 20 cm, ale bywają i 23 cm.

Jak policzyłem u mnie na jednym z regałów 108 książek gnieździ się na 202 cm półek, to daje jakieś 1.87 cm na książkę. Ale dla bezpieczeństwa lepiej chyba przyjąć 2 cm na sztukę.
To jest półka zawierająca praktycznie tylko sf, bo w przypadku np. książek komputerowych 5-10 cm to rozsądny rozmiar ;-)

Czyli mając tak z 3 tysięcy książek, potrzeba 60 m półek.
Przy przyjęciu, że wysokość jednej półki to 25 cm [czyli rzeczywista to jakieś 23 cm] mamy do 8 pięter na jeden regał. Potrzebne nam wtedy będzie 7.5 m ściany ;-)

Czyli mój tajny plan tego by mieć cały salon jako biblioteczkę może mieć sens :-)


Podobne postybeta
Coca-Colowy eksperyment cd ;-)
Chmurka prawdopodobieństwa
Urlopowanie ;-)
Allegro to jest banda amatorów.
10 milionów pięter...

Nie kłóć się z użytkownikiem! ;-)

Jak na razie Bloggeroid daje mi nauczkę ;-)
Już wiem, że nie należy działać niezgodnie z przyzwyczajeniami usera.

Moja idea była taka, że najważniejszą rzeczą jaką chcę robić przy pomocy aplikacji mobilnej do blogowania jest... blogowanie!
Czyli pierwszym i najszybciej dostępnym ekranem powinien być ekran do pisania postów.
I jak się wydaje użytkownicy się ze mną w tym względzie zgadzają....

Jednak rozszerzyłem tą "zasadę" i Bloggeroid działa tak, że po zainstalowaniu i pierwszym uruchomieniu użytkownik widzi ekran edycji... a o namiary na konto proszony jest dopiero gdy spróbuje posta opublikować.
Ale najwidoczniej nie jest to dla wszystkich jasne, bo co najmniej dwa głosy na 1 gwiazdkę [bo 0 nie można dać ;-)] spowodowane są tym, że użytkownicy na to nie wpadli.

A w konflikcie programista-użytkownik to niestety użytkownik ma zawsze rację.

Dlatego pewnie w 1.4, a może i w 1.3.3 dodam jednak takie zachowanie, że przy uruchomieniu Bloggeroid będzie sprawdzał czy zna jakieś blogi, a jak nie będzie znał to zacznie męczyć użytkownika o namiary na konto..... z tym, że użytkownik będzie miał możliwość zaklikania, że poda te namiary później.

Mam nadzieję, że będzie to dla użytkowników cokolwiek bardziej czytelne ;-)

Niedźwięczniki ;-)


Podobne postybeta
Bloggeroid 1.0 :-)
Paragony
Zaskakujący killer feature....
Spektroskop z płyty CD :-)
Bloggeroid - wersja 1.0 tuż, tuż ;-)

sobota, września 25, 2010

Prawicowa logika ;-)

Posłużę się dziś prawicową logiką.

Policyjne statystyki są zatrważające.
Większość ofiar przestępstw w Polsce to biali, heteroseksualni katolicy!
Stanowią oni najczęstszy cel morderców, złodziei i gwałcicieli (także z uwzględnieniem homoseksualnych!).

Kto słyszał ostatnio by ktoś zamordował, albo chociaż okradł czarnego, homoseksualnego żyda w Polsce? No kto? Nikt!
Bo takich państwo chroni. Nie chroni za to ciężko pracujących białych, heteroseksualnych katolików. Soli ziemi, tej ziemi.

W Polsce co roku ginie kilkuset białych, heteroseksualnych katolików i nikt z tym nic nie chce zrobić. Gdy zabójstwa na czarnych, homoseksualnych żydach w Polsce nie mają miejsca, to biali, heteroseksualni katolicy nie mogą spać spokojnie. Nie mogą wyjść spokojnie na ulicę gdyż czyhają tam na nich hordy morderców, złodziei i gwałcicieli.

Wszystko to jest wynikiem szerzenia się laicyzacji, poprawności politycznej, lewactwa i zepsucia moralnego.


Podobne postybeta
Manipulowanie statystyką
"Cywlizacja białego człowieka" - WTF?
Kontrrewolucja?
Pro-life = Front obrony gwałcicieli
Przebiegłe ślimaki ;-)

piątek, września 24, 2010

Pomysł na film

Się sensacja ostatnio zrobiła, bo denialista oświęcimski przyjechał do Polski [w ogóle ciekawa sprawa, że denialiści są zawsze impregnowani na argumenty i pewni tego, że są mądrzejsi od "tych kretynów którzy wierzą w X", śpiewka zwykle ta sama, tylko się X zmienia].TVN pokazał z tej okazji pana Augusta Kowalczyka, którego większość z nas kojarzy jako aktora [może i nawet bez nazwiska niestety], który grywał SSmanów albo gestapowców..... A August Kowalczyk to człowiek, który w prawdziwym życiu był jednym z pierwszych więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz [trafił tam mając trochę ponad 20 lat], jakiś czas później trafił tam do dożywotniej kompanii karnej, w końcu uciekł i walczył z hitlerowcami w szeregach AK.I to jest temat na film!Tak btw. pamiętam, że jeszcze te 20 lat temu temat obozów koncentracyjnych istniał. Sam pamiętam, że mając te 10 lat wiedziałem co tam hitlerowcy wyprawiali, widziałem już wtedy dziesiątki razy te potworne filmy jak spychaczami wpychano ciała do masowych grobów i inne. W podstawówce byłem w Oświęcimiu i Brzezince. Na koloniach w Poznaniu na (w) Cytadeli. A teraz nic w TV... Wtedy jak jakiś głupi dzieciak na podwórku narysował swastykę to zwykle dostał w dziób od kogoś [a ja się wychowywałem w Chorzowie, gdzie niejeden dzieciak miał dziadka, którego często siłą wcielono do Wermachtu) i był na tyle rozsądny by wiedzieć, że nie należy lecieć z płaczem do matki.A teraz chyba już tak nie jest.Dlatego myślę, że taki film byłby potrzebny.A finansowo też by mógł nieźle wyjść. To jest naprawdę niezły temat [i z tego powodu myślę, że już był co najmniej kilka razy rozważany].


Podobne postybeta
Historia atakuje z każdej strony w Krakowie ;-)
Planetarium czy Plebania?
Lubię tramwaje :-)
Co widuję w drodze z pracy... ;-)
Akcja bezpośrednia

wtorek, września 21, 2010

Nic mi się nie chce......

Straszne uczucie.

Najbardziej ambitną rzeczą jaką wczoraj zrobiłem po powrocie z pracy było zagranie w Quake'a.

Męczy mnie to, ale nic mi się z tym zrobić nie chce ;-)

Jakaś motywacja by się przydała (takie pisanie jest próbą jej odnalezienia, bo działa to tak, że jak tu napiszę, że nic nie robię i mi wstyd to tak jakbym podejmował zobowiązanie, że coś z tym zrobię... co nie zmienia faktu, że mi się nie chce ;-) np. ostatnie zadanie w TopCoders rozwiązałem tak, że napisałem kod, który nie do końca działa, zrozumiałem gdzie jest błąd i uznawszy, że wiem jak drania rozwiązać stwierdziłem, że nie będę się zniżał do poziomu rozwiązywanie go ;-)).

Projekty i projekciki leżą odłogiem i czekają na lepsze czasy ;-)


Podobne postybeta
Zobowiązanie TopCoderowe ;-)
Czyżbym zabił Chromebooka?
Kupowanie mieszkania - szukać perfekcyjnego czy pierwszego spełniające wymagania?
Dobrze wykorzystany programista
Jak sobie zjednywać ludzi?

poniedziałek, września 20, 2010

Pomysł na przenośne dyski

Dyski przenośne mają jeden problem. Kabel USB.
A co gdyby z jednej strony wyposażyć je w jakiś interfejs radiowy, a z drugiej zasilać indukcyjnie? :-)
Wtedy kładłoby się dysk na płytce ładującej, którą mogłaby być nawet obudowa laptopa i od razu widać by było nowy napęd w systemie....
Zero kabli..
A jakby to był jeszcze napęd SSD to w ogóle wypas :-)



Podobne postybeta
Dalsze odtykanie rur Yahoo ;-)
WTF?????
Chcę ultrabooka!
Trudne USB...
Laborki :-)

Pomysł

W komentarzach do Bloggeroida na Android Market pojawił się świetny pomysł.
By dodać do Bloggeroida ficzer automatycznie poprawiający błędne słowa.... to może być trudne, ale prostsze może być coś innego :-)
Podpowiadanie bazujące na tym jakie słowa są najbardziej prawdopodobne po innych :-)
Co prawda mam momentami wrażenie, że Android 2.x to miewa, ale "moje" bazowałoby na modelu tworzonym na podstawie tekstów z bloga, przez co siłą rzeczy powinno być w tym lepsze.
Pomysł mi się podoba i trzeba teraz "tylko" sprawdzić czy uda się go zrealizować :-)
Możliwe źródła problemu to UI (możliwe, że uda się użyć MultiAutoCompleteTextView czy jakoś podobnie... jeśli istnieje w Androidzie 1.6, a jeszcze lepiej 1.5), drugie to wielkość samego modelu, który mimo wszystko trzeba by było trzymać w pamięci w trakcie pracy programu (normalnie lądowałby na karcie SD).



Podobne postybeta
Pomysł na aplikację - lockscreen poprawiający nastrój ;-)
Test z Asus EEE Pad Transformer
Programiści są nieważni...
Jak automatycznie zmienić słowo "laka" w "łąka"? :-)
JIT i Apps2SD, dwie rzeczy które mogłyby rewitalizować G1

niedziela, września 19, 2010

Ostrzeżenie

Dziś zobaczyłem zdjęcie jak to stado moherów zatachało pod pałac prezydencki jakieś multum krzyży.
Wiek daleko zaawansowany. Każdy i każda z emeryturą i każdy i każda leczona "na NFZ".

Stąd ostrzeżenie.

Drogie mohery, nie przeginajcie. Bo jak się naprawdę wkurzymy to ja i inni PŁATNICY waszych rent, emerytur i służby zdrowia opuścimy ten kraj i poczekamy zagranicą, aż ZUS, KRUS i NFZ zbankrutują, wy zejdziecie z głodu, chłodu i ubóstwa, a później wrócimy budować ciut bardziej racjonalną Polskę.


Podobne postybeta
No comment
Nie Polak
Google oddaj URLa!
Android i lokalizacja. Czego używać zagranicą?
Katowany "łomot" ;-)

WebGL - dalsze zabawy

Pierwszy wniosek, pogłębienie poprzedniego ;-)To nie jest zabawka dla każdego.To będzie silne narzędzie do tworzenia gier i podobnych aplikacji.W VRMLu by zrobić "domek" trzeba było się co prawda napisać, tworząc model, ale mając model można było resztę, czyli renderowanie, obsługę nawigacji i podobne przekazać wtyczce odpowiedzialnej za wyświetlanie VRMLa.Tutaj wszystko trzeba zrobić samemu, model musimy dostarczyć w zjadliwej formie do OpenGLa, później musimy też sterować vertex shaderem i fragment shaderem, zaimplementować własne mechanizmy do wykrywania przeszkód, grawitacji, etc.A to już wymaga sporej wiedzy programistycznej i to specjalizowanej w grafice 3D.Oczywiście z biegiem czasu będą pojawiały się biblioteki, a później całe enginy do pisania gier w WebGLu. Ja jak na razie "opanowałem" sterowanie kolorem, ale jak widać tak sobie ;-)
Potrafię też zrobić "cieniowanie", symulujące istnienie jakiegoś źródła światła. Ale takie sobie:
I to bez użycia światła ;-)Jak się wydaje w tym momencie najwięcej zabawy jest właśnie z kodem do vertex i fragment shadera.Bardziej "naturalne" cieniowanie będę miał gdy uda mi się dostać do wektora normalnego, który sam OpenGL potrafi podać dla danego trójkąta, więc praca jest o tyle prostsza, że nie trzeba się tym samemu kłopotać.WebGLowi daleko też jeszcze do standardu. Te filmiki wyżej robione były w Chrome Canary, w Firefoksie 4.0 ten program, który generuje to co widać na 1 filmiku pokazuje całkowicie białą twarz bez kolorów, drugi działa podobnie na Chrome Canary i Firefoksie 4.0, z tym, że na Canary jest szybszy.


Podobne postybeta
Nie taka Java wolna jak ją opisują...
Gouraud = Pseudo Phong :-)
Cieniowanie Gourauda w JavaScript :-)
Standard to piękna rzecz ;-)
Chrome, Firefox, IE9 preview i cieniowanie Gouraud'em w JavaScript

sobota, września 18, 2010

Pierwsze próby z WebGL

Zacząłem się dziś bawić WebGLem.

Spodziewałem się czegoś bardziej podobnego do VRMLa, a to złośliwie okazuje się być czymś innym ;-)
To OpenGL w JavaScripcie ;-)

Efekty mojej zabawy jak na razie nie powalają ;-)



Zdecydowanie nie rozumiem jak działają shadery ;-)
Wcześniejsze zabawy z programowaniem cieniowania Gourauda w JavaScript'cie były w tym miejscu prostsze ;-) tam trzeba było po prostu policzyć jaki ma mieć kolor dahttp://www.blogger.com/img/blank.gifny punkt... tutaj chyba też o to chodzi, ale jeszcze nie wiem jak to liczyć ;-)

Moje próby opieram na tym tutorialu.


Podobne postybeta
Standard to piękna rzecz ;-)
Gouraud = Pseudo Phong :-)
WebGL - dalsze zabawy
Zdjęciofilm :-)
Windows++ ;-)

piątek, września 17, 2010

Strumień świadomości... tym razem mobilny ;-)

Coby się mobilnego przydało?

Po pierwsze fajnie by było gdyby polscy operatorzy [a w szczególności Era ;-) bo u nich mam oba kontrakty, i na telefon i na blueconnecta] wprowadzili usługę pozwalającą na dzielenie swoich "pakietów" i abonamentu na kilka kart SIM.
Coś w tym stylu, że mam teraz np. 10 GB na Blueconnect'cie, które mogłoby być podzielone na np. 2 karty SIM i ich łączny limit wynosiłby właśnie te 10 GB.

Po co? Bo "na dniach" zaczną się pojawiać tablety, które zwykle do rozmów nie będą używane, bo za duże, ale za to świetnie będą się nadawały do korzystania z WWW.

Sam nie mam już ochoty na 3 kartę SIM, a może i na 4. Bo co ma powiedzieć ktoś kto ma telefon (karta numer 1), Blueconnecta w laptopie (karta numer 2), iPada/inny tablet z 3G (karta numer 3) i Kindle'a 3G (karta numer 4) i na każdą z nich abonament :-)
A patrząc na zacięcie twórców sprzętu raczej będzie przybywać urządzeń, które będą chciały kart SIM ;-)

Fajnie by też było gdyby Kindle wspierał "natywnie" format EPUB. Nie wiem czemu, nie jest to poparte niczym poza moim "widzimisię", EPUB mi się podoba. Może to przez to, że napisałem sobie EPUBGeneratora? Nie wiem, ale mi się podoba i szkoda, że Kindle nie wspiera go natywnie.

Btw. Kindle'a, świetne mają w ofercie do niego etui z lampką :-)
Zawsze się zastanawiałem jak czytać takiego Kindle'a gdy jest ciemno, w końcu on jest "substraktywny" jak papier i sam nie świeci.
No i okazuje się, że jest fajne etui z lampką :-)
Szkoda, że drogie, bo sam Kindle kosztuje 109 lub 149 funtów [109 wersja tylko z WiFi, 149 taka z WiFi i 3G] i do tego etui za 49.99 funta.

Tutaj reklama Kindle'a, znana już pewnie, ale i tak warto obejrzeć [choćby dla słów tej pani "więcej wydałam na te okulary" i tego jak mówi "139 dolarów" :-)]



G2 się fajnie zapowiada. Chociaż w tym miejscu cieszę się, że mój kontrakt z Erą trwa do maja 2011 :-) wtedy pewnie będą już telefony z Androidem 3.0 :-) dzięki czemu może uda mi się przeskoczyć całego Androida 2.x ;-)

Jak już o Androidzie mowa, to znów dotarłem do ściany i rozbijam się na niezrozumieniu filozofii.
Brużdżą mi nadal aktywności i to, że zmiana orientacji ekranu powoduje ich restart :-) Jakoś moje sposoby walki z tym wydają mi się mało dobre.

Z fajnych rzeczy w Androidzie, tutaj zabawny kawałek JavaDoca :-)

public static final float GRAVITY_DEATH_STAR_I

Since: API Level 1
Constant Value: 3.5303614E-7


Mają w kodzie kilka stałych opisujących przyśpieszenie grawitacyjne dla różnych obiektów takich jak wszystkie planety w Układzie Słonecznym i jedna planeta karłowata czyli Pluton, dla Słońca i dla jakiejś Wyspy. A komentarz do tych stałych mówi o tym, że dobrze je znać jakby się telefon znalazł w którymś z tych miejsc ;-)

Głośno zapowiadane Voice Search po polskiemu, jak na razie na Androidzie 1.6 nie działa. Tzn. działa na anglojęzycznych [i chyba poza Polską, ale tu głowy nie dam], a obiecanego programu "voice search" nie da się znaleźć na Android Markecie w Androidzie 1.6 :-(

Bloggeroid wskoczył do grupy 1000-5000 pobrań :-)


Podobne postybeta
Uwaga na Pottermore i Harry'ego Pottera jako ebooki po polsku
Nexus S zawstydził mydelniczkę ;-)
11. Nie będziesz używał komunikatorów innych...
Nadmiar wyboru, to jest problem dla Androida ;-)
Najkrótsza droga do przyszłości - Polymer ;-)

poniedziałek, września 13, 2010

Straszna wizja

Wyobraźcie sobie świat... idealny świat speców od bezpieczeństwa......

Świat w którym nie możecie zainstalować na swoim telefonie czy komputerze aplikacji, bo nie została podpisana cyfrowo przez organ certyfikacyjny...

Świat w którym KAŻDY program musiałby explicite definiować jaka jest wspierana maksymalna wersja systemu operacyjnego i bibliotek, i zaleceniem byłoby by była to wersja na której aplikacja była testowana....

Świat w którym strony WWW musiałyby mieć certyfikaty zgodności z przeglądarkami....

A oni mają takie plany.....

Drżyjmy.......


Podobne postybeta
Kierowca bombowca ;-)
Wpisy z Bloggera jako eventy w Google Calendar 4 - nowa wersja aplikacji ;-)
Czemu strony only for IE są złe.
Jajx.........
Programowanie trudne ;-)

sobota, września 11, 2010

Czy rynek z automatycznymi systemami transakcji to jeszcze rynek?

Dziś na TVN CNBC usłyszałem ciekawą informację, o tym, że w USA tylko 2% biur maklerskich używa automatycznych systemów transakcyjnych, ale że te systemu generują 75% obrotów giełd w USA.

Ciekawe to jest.

Jestem gorącym zwolennikiem teorii o mądrości tłumów. Jednym z dowodów na to są giełdy, czy kształtowanie się cen. Takim sztandarowym przykładem mądrości tłumów jest zachowanie giełdy po katastrofie Challengera. W ciągu kilkunastu minut inwestorzy "wydali wyrok" i najbardziej ucierpiała w ciągu pierwszego dnia czy dwóch dni ta spółka, która odpowiedzialna była za wadliwą część.
Tysiące inwestorów, bazując na cząstkowych danych, które posiadali zdecydowało i zdecydowało słusznie.
Ale, tu jest tylko i wyłącznie moje przeczucie nie poparte żadnymi dowodami :-), ten system działa bo każdy z uczestników rynku próbuje podjąć racjonalną czy ogólnie dobrą decyzję na podstawie danych jakie posiada i obserwacji reszty rynku.
Gdy zastąpimy tych ludzi komputerami to jakby brakuje nam tego czynnika, który wydaje się najistotniejszy, czyli ludzkiej umiejętności łączenia niepowiązanych faktów i tworzenia analogii.
Komputery, które handlują na giełdzie mają tylko jeden cel, zoptymalizowanie portfela. Operują na modelach matematycznych, które zawierają w sobie wiedzę zdobytą w trakcie poprzednich sesji, ale nie wnoszą nowej wiedzy.
To ludzie muszą agregować informację z rynku i ogólnie świata i decydować czy kupić czy sprzedać, komputery mogą podążyć za ich decyzjami.
Ale jak mi się wydaje same nie są w stanie "przewidzieć", czy może raczej uwierzyć, że dana spółka zacznie przynosić zysk i warto w nią zainwestować. One reagują na sygnały kupna czy sprzedaży, dążą do zminimalizowania ryzyka, czyli robią to do czego zostały zaprogramowane. Ale jak się wydaje nie "zgadują", albo nie testują innych rozwiązań.
To wszystko piszę na zasadzie "chyba" bo nie mam bladego pojęcia jak się pisze takie oprogramowanie.
Tylko przypuszczam :-)

Wydaje mi się jednak, że gdyby 100% transakcji na rynku było robionych automatycznie to cały ten rynek byłby fikcją.
Może i to znów całkowicie nieoparta na wiedzy, a jedynie na przypuszczeniach, hipoteza, może jest tak, że fakt iż w ciągu ostatnio 10 lat wartość aktywów na giełdach wzrosła o 2 czy 3 razy jest wynikiem tylko tego, że komputery ciągły rynek w górę? Że to nie jest wartość nadana przez ludzi, a przez komputery?

Samo pojęcie wartości jest trudne, ja je rozumiem w taki sposób, że nadajemy czemuś wartość bazując na tym jak to wg. nas jest warte (taka tautologia ;-)). Kupując mieszkanie patrzymy na rynek i na ceny i stwierdzamy, OK, uważam, że to mieszkanie jest warte tych pieniędzy, albo uznajemy, że nie, nie jest warte. Porównujemy to do tego ile kosztują inne rzeczy, i do tego ile musimy na to pracować.

I nie wiem czy komputery mogą symulować "rozumienie" wartości. One raczej spekulują. Nie mają pojęcia czym handlują i handlują tylko po to by zwiększyć zysk.
To działa, ale nie jestem do końca przekonany [znów bez dowodów, tylko moja ocena] czy to będzie działać bez tych inwestorów, którzy sami podejmują decyzje.

To tak jakbyśmy zmierzali w kierunku gospodarki centralnie sterowanej, gdzie pewne algorytmy będą decydowały o tym ile co jest warte. Ale, i to jest wg. mnie wielka dziura, komputery nie rozumieją wartości. My jej poczucie mamy wbudowane przez ewolucję, przez co momentami podejmujemy głupie i nierozsądne decyzje, ale jako ogół zwykle wybieramy dobry kierunek, a w razie wybierzemy zły potrafimy zareagować i zmienić zdanie. Tworzymy nową wiedzę.
A komputery chyba jeszcze tego nie potrafią robić.

Ciekaw jestem jak to się wszystko będzie toczyło :-) czy moje obawy się potwierdzą, czy raczej okażą się całkowicie płonne :-) [wolę to drugie ;-) bo uważam, że kiedyś komputery dotrą do takiego stopnia rozwoju, że zaczną myśleć i nas przerosną, w końcu my to też tylko maszyny, ale stworzone przez ewolucję, one to maszyny stworzone przez ludzi. Skoro więc my potrafimy myśleć, to one pewnie kiedyś też się tego nauczą.]

A może można to przetestować? :-) Np. zobaczyć jakby grały 2, 3 czy 1000 komputerów przeciwko sobie w taką grę jak np. Open Transport Tycoon? :-)


Podobne postybeta
Nieistniejący rynek
"Ja? Niech ktoś inny płaci" ;-)
Rankingi, to nie takie proste ;-)
Dziura
Informacja 2

Knigi dobre :-)


Łup z ostatniego tygodnia :-)
Na pierwszy ogień pójdzie najnowszy Terry Pratchett. "I shall wear midnight" to kolejna z serii o Tiffany (która mimo wszystko za sprawą pierwszych tłumaczeń tej podserii wykonanych nie przez PWC jest dla mnie Akwilą ;-)), muszę tylko skończyć ostatnią część "His Dark Materials" Pullmana (chyba jednak czyta się lepiej niż tłumaczenie, ale nie jestem do końca pewien).
"Starship Troopers" jest na próbę, zobaczymy jak mi ten autor spasuje.
To o analizie danych zacząłem już nawet czytać, gorzej ze zrozumieniem ;-) że o stosowaniu nawet nie wspomnę ;-)
"Ender na wygnaniu" zaś chwilę raczej poczeka. Z 2 tygodnie temu skończyłem czytać oryginał i trzeba odczekać :-)

Ha! A na Amazon.co.uk już mam 2 następne książki w koszyku i jak znajdę 3 to będzie komplecik :-)



Podobne postybeta
Ice Cream Sandwich - Nexus S coraz bliżej, EEE Pad Transformer czeka...
The Shepherd's Crown
Znikające komputery ;-)
Allegro to jest banda amatorów.
DVD BtVS sezon 2

czwartek, września 09, 2010

W co tu ręce włożyć?

Dylemat mam.
Nie wiem do końca nad którymi swoimi projektami powinienem pracować, które sobie odpuścić, a które zawiesić. Na wszystkie mi czasu nie starcza ;-)
No i nie wiem co jest ważniejsze, a co mniej ważne.

Alfabetycznie to będzie:
Alyson - z rok, albo 2 lata temu się zacząłem bawić i niewiele zrobiłem ;-) chciałem sprawdzić czy uda mi się zrobić applet, który pozwalałby na sobie rysować i "rozumiałby" te rysunki. Jak na razie jedna wielka wtopa, nad którą siedziałem góra 10 godzin.
Blipuś - nieszczęsny klient Blipa dla Androida. Nie wiem czy działa, a ponieważ Blipa używam raz od wielkiego dzwonu to mała szansa bym nad nim nadal pracował.
Bloggeroid - obecnie jak już coś robię to mojego klienta Bloggera dla Androida. Chociaż mam ostatnio straszne przestoje ;-)
BuffyPedia - White mnie ciągle męczy nowymi materiałami... no może nie ciągle, ale jak jej dam to będzie męczyła, pracowita jest, czego nie można powiedzieć o mnie ;-)
Buzz Troll Remover - chciałem dodać całkiem nietrollowy element, czyli możliwość tłumaczenia poszczególnych postów na Buzzie. Jak na razie nie działa bo nie umiem w rozszerzeniu dopchać się do api translacji.
Echidna - mam pomysł jak zrobić by utrzymywać jako taki porządek między dyskiem R:\ a zawartością Google Docs, ale nie poszedłem dalej i nadal mam brzydki kod, który nie działa tak jak chciałem ;-)
Gadacz - i tak ie działa z niczym powyżej Gadu-Gadu 7.x, więc problemu jakby nie ma ;-)
Nowy Gadacz - Mało pozytywnego feedbacku, to i zniechęcony jestem.
OOo2GD - trzeba zacząć pracować nad wsparciem dla folderów. Pomysł mam i to nawet na UI, teraz tylko trzeba sił i umiejętności ;-)


Podobne postybeta
Buzz Troll Remover v0.3 - potęga guzików
Walka z null'em ;-)
Dobre pomysły nie rdzewieją ;-) - czyli o tym jak XKCD żartując z Google Latitude przypomina mi co pisałem kilka lat temu :-)
Nowa choroba ;-)
Co lubie :-)

Nowa choroba ;-)

Po zobaczeniu strony z prezentacją tabletu Archos 101, wpadł on na moją listę "chcem" i mocno się tam trzyma ;-)

Jakiś czas temu rozwodziłem się tutaj nad tym, że iPad nie byłby dla mnie. Wydawałoby się więc, że i Archos/dowolny inny z Androidem też mi nie jest potrzebny, zresztą o tym też tu pisałem, i stwierdziłem wtedy, że głównym zastosowaniem tabletu byłby dla mnie internet.

Ale wracając do iPada, jest ważna różnica między iPadem a Archosem. System i to, że dla Androida mogę sobie pisać, a dla iOSa nie.
A takie programowanie dla tabletu będzie prostsze ale i ciekawsze niż dla telefonu.
Telefon ma mały telewizor na którym niewiele widać i niewiele da się zmieścić.
Na ekranie tabletu miejsca jest o wiele więcej :-)

Inna sprawa jest taka co pisać dla tabletu ;-) akurat nie czuję się na siłach by portować Chrome dla Androida, a to jest aplikacja której by mi chyba brakowało na tablecie ;-)

Z minusów Archosa widzę to, że po pierwsze jego specyfikacja wygląda za dobrze. Trudno zbudować urządzenie, które ma to wszystko gdy na rynku nie ma jeszcze konkurencji z taką konfiguracją.
Ma np. HDMI, fajne, super, ale cholera wie jak to będzie działać.
Istnieje obawa, że to będzie taka Viva 128 [koszmarny DVD Player z wsparciem dla DivX i z USB, do tego ma wyjścia dla dźwięku 5+1 i inne super rzeczy. Kosztował zaś całe 120 złotych czy jakoś tak.......... jedna wada jest taka, że głupieje czasem i potrafi się zawiesić odtwarzając film [dość często], USB jest w wersji 1.1, a sam napęd DVD dość szybko się zabrudził, aha, last but not least, kopie. Jak mi się wydaje problem numer 1 jest wynikiem przegrzewania, a problem numer 4 prawdopodobnie oszczędnościami na zasilaczu].

Nie da się po prostu zrobić wypasionego sprzętu tanio. Nawet jak elektronika będzie taka sama jak w produkcie o dwa razy droższym, to będzie gorszy plastik, gorszy zasilacz i gorsze pasywne elementy elektroniki. Niby szczegół, ale wydaje się, że oszczędności na zasilaczu, czy jakiejś stabilizacji napięcia przekładają się później na problemy z elektroniką. Sam pamiętam jak w pierwszej firmie były problemy z jakimiś sterownikami bo użyto jakichś tanich przetwornic. Układy się paliły i nikt do końca nie wiedział czemu.

Ale to nie zmienia faktu, że choruję teraz na tablet ;-) i to taki kolorowy. Nie czytnik książek, a tablet.
Pewnie jak już kupię skończy się tak samo jak z EEE PC, na które się napaliłem, kupiłem i po jakimś czasie przestałem używać ;-)

A z marzeń, to marzyłoby mi się coś bogatszego niż AppInventor, co działałoby na tablecie i pozwalało na tworzenie prostych aplikacji :-)


Podobne postybeta
Elektryczna książka 2 - a może by tablecik? ;-)
O przydatność tabletu
No i gdzie jest mój tablet? Gdzie?
Chromebook w praniu, czyli tam i z powrotem, Kraków - Londyn - Kraków w 30 godzin
Nadmiar wyboru, to jest problem dla Androida ;-)

środa, września 08, 2010

Lasertag dobry :-)

W ramach integrowania teamu zrobiliśmy sobie dziś imprezę, którą zaczęliśmy od meczu Lasertaga.
Fajna rzecz :-) choć po 3 meczach męcząca ;-) Dawno się tyle nie nabiegałem ;-)
A ta przyjemność gdy po Twoim strzale słychać, że przeciwnik został trafiony - bezcenna ;-)
Najfajniej jest w trybie kill them all/deathmtach/zabij wszystko co się rusza ;-)
Bo w trybie drużynowym niestety trochę ognia przyjacielskiego jest ;-)
Ogólnie jednak zabawa przednia i męcząca ;-) po grze człowiek cały mokry jest, ale i uchachany ;-)


Podobne postybeta
Nexus 7 wymiata
Imagine
Lasertag, Windows 7 i kalkulator
Korelacje
Planetarium czy Plebania?

3 plusy ;-)

Taka informatyczna lista plusów :-)

  • Firefox 4.0 ładny, minus, że jak to z nowymi FF jest, trudno o rozszerzenia.
  • Archos 101 ładny, co prawda przez brak GPSu nigdy się pewnie nie doczeka Android Marketu, ale ładny. Gdyby u nas kosztował powiedzmy z 1000 złotych to kupię go chyba bez zastanowienia, przy 1600 z zastanowieniem.
  • TopCoder znów działa :-) Coś nie działało w niedzielę, nie można się było zalogować, ale teraz znów działa :-) minus jest taki, że "oszukuję" [ja, nie TopCoder], z 5 zadań którym się wczoraj i dziś przyglądałem zrobiłem 3 bo raz mi się nie chciało pisać mnożenia macierzy, a drugim razem wymiękłem na 2D ;-)



Podobne postybeta
Archos 101 i zgryz ;-)
Lenie ;-)
"Chciałabym a boję się" ;-)
Algorytm - czemu w szkole nie uczą jak obliczyć pierwiastek? ;-)
Nuda....

Żarówki kolekcjonerskie ;-)

Dziś usłyszałem, że po wprowadzeniu zakazu używania/produkcji żarówek 100 W w Unii Europejskiej, nadal je można kupić, z zastrzeżeniem, że tylko do użycia w warsztatach z szybkoporuszającymi się maszynami [czy jakoś tak], które to warsztaty z racji tych maszyn nie mogą być oświetlane świetlówkami ;-)
Podobno teraz w takim Nomi można kupić takie żarówki, ale mają dodane właśnie ostrzeżenie, że są przeznaczone do oświetlania warsztatów/etc ;-)

Żeby nie było, rozumiem ten zakaz i się z nim zgadzam, bo wszystkie analizy pokazują, że wcale nie wyłączanie światła, a właśnie używanie energooszczędnych żarówek powoduje spadek zapotrzebowania na energię, czyli w wyniku zmniejszenie emisji CO2.
Ale wydaje mi się, że zamiast wprowadzać taką fikcję jak tutaj, trzeba było raczej wprowadzić opłatę ekologiczną, albo podobnie nazwaną uzależnioną od wielkości "odcisku węglowego" takiej żarówki.
Powiedzmy 20 złotych. Wtedy taka żarówka kosztowałaby np. 22 złote.
Dla warsztatów nie byłaby to wcale żadna tragedia, bo używając takich żarówek w ciągu miesiąca płacą więcej za prąd niż kosztowałaby ich żarówka, za to byłby to silny bodziec finansowy dla użytkowników prywatnych by jednak wybierać świetlówki.

I usłyszawszy to zacząłem się zastanawiać kiedy zaczną się u nas pojawiać "żarówki kolekcjonerskie" ;-) z adnotacją, że są przeznaczone tylko do kolekcjonowania i nie należy ich włączać do prądu.

Chyba lubimy taką fikcję regulacyjną.

Teraz nowy pomysł PO, podatek pielęgnacyjny.
Znów, sam podatek mnie tak nie odstrasza, mogę zrozumieć, że może być konieczny. Ale już wprowadzenie lekarza orzecznika, który będzie decydował, że ktoś może, a ktoś nie może korzystać już mi nieładnie pachnie.
Kolejne miejsce dla korupcji, której podobno Polacy tak nie lubią.
Dobudowanie do tego kolejnej agendy do zarządzania tymi pieniędzmi też jest głupim pomysłem. Jeżeli już to NFZ byłby do tego najlepszym miejscem, a zamiast "czeków pielęgnacyjnych" NFZ mógłby sam płacić za opiekę i podobne koszty.
Jedno ogniwo mniej.

Tak btw. nie macie wrażenia, że większość procedur powstaje tylko po to by powstać? ;-)
W każdym mieście, czy powiecie są np. sztaby antykryzysowe, które przez większość czasu, gdy kryzysów nie ma [bo przecież kryzys z definicji jest zdarzeniem wyjątkowym] zajmują się produkcją procedur, których nikt nie czyta, że o sprawdzeniu czy mają w ogóle sens nie wspomnę.
To coś jak ISO w firmie. Zwykle jest dla auditorów [czemu się nie mogą po prostu nazywać audytorami???], a firma i tak sobie pracuje swoimi nieopisanymi procedurami.

Jeszcze jedno btw ;-) Mam pomysł na lepszą ulgę na dzieci.
Uważam, że jak już ma być to nie powinna być kwotowa, a procentowa.
Zamiast każdemu przyznawać te trochę ponad 1000 złotych na dziecko rocznie, odliczane od podatku, trzeba by wprowadzić zasadę, że podatek zmniejsza się o 5% na każde dziecko (sumowanie procentów odbywałoby się przed obliczeniem, czyli jakby ktoś miał 2 dzieci to podatek zmniejszałby mu się o 10%), z zastrzeżeniem, że ulga może maksymalnie wynieść 100%.
Czemu tak? Bo skoro to ma zachęcać ludzi do posiadania dzieci, to w pierwszej kolejności chcemy zachęcać bogatych/dobrze sytuowanych. Ich dzieci też takie pewnie będą, a 1 dobrze sytuowany płaci podatki i składki na ZUS/NFZ takie jak kilku gorzej sytuowanych.
Nie chcemy chyba dziedziczyć biedy z błogosławieństwem państwa.
Francja i Wielka Brytania tak robiły i robią, i teraz mają problemy.
No i skoro mamy podatki progresywne [podobno ;-)], to dajmy jakąś premię osobą lepiej zarabiającym za to że mają dzieci.

Tak w ogóle to nadal jestem za likwidacją ulgi na dzieci i przerzuceniem tej kasy na żłobki i przedszkola. Docelowo państwo powinno wg. mnie zapewniać miejsca w przedszkolach i żłobkach dla wszystkich dzieci (OK, z rozsądnym podejściem, że jak w 2030 roku np. 80% dzieci chodziłoby do przedszkoli to gdyby 2031 pozostałe 20% też miało pójść to miejsc mogłoby zabraknąć) i promować kobiety które po urodzeniu dziecka wróciły do pracy.
W ogóle można by było zmienić przepisy emerytalne tak by składkowe było tylko powiedzmy półtora roku urlopu wychowawczego [na dzieci z danej ciąży].

W ogóle ktoś słyszał żeby była jakaś analiza tego jak działa ulga prorodzinna? Niby miała doprowadzić do zwiększenia liczby urodzeń, to w takim przypadku czy ktoś sprawdził czy wpłynęła [a bardziej czy zaobserwowano wzrost urodzeń i czy czas by wskazywał na ulgę prorodzinną?]?
A może coś o demografii beneficjentów? ;-)[choć tu były dane z rok temu albo i więcej, bardzo dobre dane, mówiące o tym, że nie widać tego czego bało się wielu, czyli rodzenia dzieci dla pieniędzy).

No i to by było tyle :-)


Podobne postybeta
Inwestycja w przyszłość
Czemu uważam, że 500+ jest złe
zVATowani 2
A takie tam absurdy
Dobór naturalny, albo my

wtorek, września 07, 2010

Na pohybel Facebookowi :-)

Jakoś tako ostatnio Facebook odpalił swoją wyszukiwarkę, która będzie cool, geezy, czad i w ogóle, bo pokaże mi w wynikach wyszukiwania też to co zalubieli moi znajomi......
Teoretycznie fajnie.

Jedno "ale", jak już zauważył Google, i chyba nawet dodał to do Orkuta, ja mam różnych znajomych. Np. takich, którzy interesują się sportem, czy życiem gwiazd, gdy akurat to mnie praktycznie nie interesuje. Ja znów interesuję się komputerami i ich programowaniem, co nie zainteresuje przeważającej ilości moich znajomych z takiego Facebooka. Ba, dla nich to będzie nudne!
Mam znajomych z poprzednich firm, ze szkoły podstawowej, studiów, takich którzy lubią Buffy i innych. I te grupy się zwykle wzajemnie nie przenikają.

Jakby się zastanowić jest tez drugie "ale", czyli aktywność.
Na takim FB z 90% treści jaką dostaję generuje z 5-10 osób, z czego większość to i tak sprawy, które mnie zbytnio nie zajmują.

Nie wierzę w społecznościowe wyszukiwarki.
Idea jest rozsądna.
W końcu Google też tak działa, z pewnym zastrzeżeniem, ale też tak.
Ale w nie nie wierzę.

Czemu?
Bo choć społecznościowe wyszukiwarki bazują na bardzo dobrych założeniach to mają też dużą dziurę.
Założenie pierwsze jest takie, że ludzie piszą o, rekomendują, czy w przypadku FB, zalubiają rzeczy godne polecenia.
Założenie drugie jest takie, że moi znajomi mają podobne gusta jak ja.

Oba założenia (z zastrzeżeniem do drugiego, że nie wszystko co lubią moi znajomi pasuje do mojego gustu) są poprawne, ale pomijają jeden ważny aspekt.

Poza pierdołami dotyczącymi znajomych (w końcu jesteśmy zwierzęta społeczne i przez to z 70-90% czasu spędzamy na rozmowach o lub z bliskimi znajomymi/rodziną) rozmawiamy głównie o tym co jest teraz głośne.
O nowych filmach, podatkach, zabawnych filmikach i obrazkach i podobnych. To jest jakieś 90% pozostałych treści, poza sprawami prywatnymi.

No i trudno budować wyszukiwarkę na podstawie jakichś 3% ogólnie generowanej treści.
Wg. mnie się nie da.

Model Google, gdzie polecenie czegoś "kosztuje" jest lepszy. Koszt polecenia to stworzenie strony, która będzie na tyle popularna, że i inni ją będą polecać.

Znajomi są świetni, ale wklejając link do zabawnego filmiku nie wykonali pracy, a przez to z łatwością mogli też wkleić coś co będzie po prostu nudne, albo męczące.
Robiąc stronę też tak można, ale samo zrobienie strony nie wystarczy do polecenia, jeszcze ktoś do nas też musi linkować byśmy byli godni polecania innych stron.

Dlatemu jakoś nie wydaje mi się by wyszukiwarki społecznościowe miały zagrozić Google.

Plan lekcji dla Androida ;-)

Po tym jak w ramach testowania AppInventora wrzuciłem tutaj tak sobie działający Plan Lekcji zaczął spływać do mnie ruch dla hasła "Plan lekcji Android".
No to w ramach sprawdzania jak działa AppInventor poprawiłem Plan Lekcji, tak że teraz już naprawdę będzie pokazywał plan na dany dzień.
Wcześniej to jednak nie działało ;-)

Pobrać można stąd (około 1MB, takie uroki AppInventora).

Najistotniejszy element "źródła" wygląda tak:



I działa prawie idealnie, z małym zastrzeżeniem, że musiałem mu dodać drugą niedzielę ;-)
Jak się zastanowić to ma swoje konsekwencje w postaci wyświetlania drugiej niedzieli na liście wyboru.......
Mówi się trudno ;-)

Z uwag co do AppInventora, to teraz czekam na dodanie doń możliwości tworzenia kolejnych aktywności. Wtedy będzie to świetna zabawka :-)


Podobne postybeta
Lep na odwiedzaczy ;-) - plan lekcji
AppInventor - pierwsze wrażenia i pierwsze programy :-)
AppInventor - tego się da używać :-)
Eclipse vs. NetBeans
Wtyczka na pamięć - brniemy dalej ;-)

poniedziałek, września 06, 2010

Marudzenie nocne ;-)

W ramach dalszego marudzenia ;-)

TopCoder mi nie działa... Każda próba zalogowania, tak z dobrym jak i złym hasłem kończy się informacją, że mój czas na zalogowanie się skończył. To wkurza.
Ktoś zna coś podobnego do TopCoder i Google Code Jam? Lepsze byłoby coś w stylu TopCoder bo sprawdza też umiejętność pisania z ręki [tak przy okazji, jak ktoś się przygotowuje do SCJP to zdecydowanie dobrze pisać w notatniku, a nie w IDE, dzięki temu jest prawie pewne, że się nauczycie w którym pakiecie co jest i poznacie konstrukcje języka od podstaw ;-)]

Z jednej linii na laptopie (dokładniej na telewizorze laptopa ;-)) zrobiły się już dwie. Sam mogę być trochę winny, bo wcześniej udało mi się przez ściskanie skasować w ogóle te linie... ewidentnie widać, że coś nie styka. Problem jest taki, że oddanie laptopa do serwisu to straszny kłopot, bo łatwiej by mi było nowego kupić niż przez miesiąc żyć w ogóle bez laptopa, albo używając tylko netbooka.

Zimno jest. Niefajne.

Kodować mi się nie chce.
Niby zakodowałem już w Bloggeroidzie pobieranie, wyświetlanie i tworzenie komentarzy, ale jakoś mnie to nie przekonuje ;-) Dodatkowo bruździ mi tworzenie komentarzy, bo wyświetlam sobie ilość komentarzy, a jak opublikujemy nowy to trzeba by było listę zupdatować i liczbę poprawić..... a to wymaga kolejnych zmian w logice.
Z dobrych rzeczy, onActivityResult czy jakoś tak, bywa BARDZO przydatne.

W środę impreza firmowa, na której będę musiał siedzieć do oporu, bo to ja mam płacić [firma mi zwróci, ale ja to organizuje, taki urok leadowania...]

Amazon uparł się, że nowo zamówione książki przywiezie mi DHL....... Ciekawe, że płyty przywiozła mi Poczta Polska. Wychodzi mi na to, że płyty przyjechały z UK i przez to było przez Pocztę, a książki przyjadą z Niemiec i przez to przez DHL.
Następną dostawę [już ma 2 książki, trzeciej szukam ;-)] chyba sobie każę przysłać do KRK do pracy.

Jeszcze raz powtórzę, zimno jest!


Podobne postybeta
Wyznania programoholika ;-)
396 m2 ekranu
Google Play Services dobre jest :-)
Jest coraz gorzej i będzie jeszcze gorzej 
Todo - Efekt ciążenia ku dołowi listy ;-)

Egipt, Tunezja, Londyn, whatever, czyli chcem na urlop

Nie należy robić interesów z rodziną.Przez ostatnie kilka miesięcy mnie przekonywali żebym pojechał z nimi do Tunezji, zgodziłem się w końcu, później nagle zmienili zdanie, znów się zgodziłem i nabrałem ochoty na zobaczenie piramid i Petry, pogodziłem się nawet z tym, że wycieczka do Petry to najmarniej 300 USD....I teraz się dowiaduję, że jednak chyba nie....... no rzesz k***!No i mam na dzień dzisiejszy jeszcze 23 dni urlopu niewykorzystane plus 1 dzień FHD (czyli pływających świat ;-)).........To, plus poziom wkurwienia 4, w porywach wyżej....Dlatego jestem bliski podjęcia decyzji, że nawet jak nic nie wyjdzie to sobie sam gdzieś pojadę. Sam, samiuśki ;-)Na Londyn mam ochotę i na tamtejsze Muzeum Historii Naturalne... chciałbym mieć zdjęcie z pomnikiem Darwina :-)Ogólnie jestem jednak zły. Moje wyimaginowane zęby [takie jak ma tygrys] mają teraz z dobre pół metra............Wrr........A taki miałem ładny plan, Kair i piramidy, a później Petra i te domy wykute w skale... taka wyprawa śladami Indiany Jonesa....... [ciekawe czy to, że przed 6 klasą SP, gdy nie miałem jeszcze komputera, chciałem zostać historykiem/archeologiem miało coś wspólnego z Indim? ;-) w końcu nie zostałem i wybrałem komputery, między innymi dlatego, że ciągle się tam wojnami zajmowali, które były nudne, a mało było o tym dlaczego np. jednym się chciało a drugim nie i skąd się te wojny brały...)Ja chcem Petre... albo chociaż Londyn...


Podobne postybeta
Wróciłem z "wycieczki"
Co widuję w drodze z pracy... ;-)
... <- takie pewne niedomówienie.
Imigranci nas nie zaleją
30 baniek na piramidę

sobota, września 04, 2010

Zamotka

Dalej motam kod Bloggeroida ;-)

Dodałem mu właśnie możliwość komentowania postów na blogu (jeszcze kasowanie postów i komentarzy i może w końcu wrzucę update do Android Marketu).
Jednak rzecz mnie w tym przeraża ;-) w chwili obecnej potrzebuję aż 9-11 operacji by napisać komentarz.
Najpierw na ekranie pisania postów Menu -> Wczytaj istniejące wpisy -> z bloga -> [ewentualny wybór bloga, czyli klik na wybierałce blogów -> klik na wybranym blogu] -> Wczytaj wpisy z bloga -> wybór wpisu z listy -> kliknięcie na guziczku Komentarze -> kliknięcie Dodaj komentarz -> napisać komentarz -> kliknąć Dodaj komentarz.....

Delikatnie mówiąc, lekka przesada ;-)



A tak wygląda teraz ekran przedstawiający posta z istniejącego bloga ;-)


Podobne postybeta
Programowanie na Chromebooku :-)
2006 -> 2007 ;-)
"Logika"
Taka sobie sztuczka pozwalająca pobrać Picase 3.5
Bloggeroid - polityka małych kroczków ;-)

czwartek, września 02, 2010

Android, lokalizacja i koszty

Z zebranych w "eksperymencie" danych wynika, że lokalizowanie na podstawie sieci komórkowej/WiFi może być płatne.

Na 6 testów, w 5 zwrócona została wartość "true" z funkcji hasMonetaryCost() dla dostawcy "network", czyli właśnie dla ustalania pozycji na podstawie sieci komórkowej/WiFi.

Testy przeprowadziło kilka osób, którym dziękuję :-) na G1, Nexus One, HTC Desire, Motoroli Droid, HTC Legend, Samsungu Galaxy S (akurat tutaj wynik dla network był "false").

Na podstawi tych wyników zaryzykuje wniosek, że twierdzenie iż ustalanie pozycji na podstawie sieci może kosztować znajduje uzasadnienie w danych pomiarowych ;-)

A teraz krótko wyjaśnienie czemu to ustalanie pozycji może kosztować.

Telefon gdy ustala pozycję przy pomocy GPS bazuje na danych od satelitów GPSa, dokładniej na czasie od każdego z satelitów, oraz na tym który to satelita. Znając te dane z kilku satelitów GPS jest w stanie wyliczyć pozycję na powierzchni kuli ziemskiej.
Gdy GPS nie jest w stanie "zobaczyć" satelitów to zaczynają się problemy.
Wtedy wykorzystywany jest trick polegający na tym, że elementy infrastruktury sieciowej takie jak BTSy czy HotSpoty nie należą do najbardziej ruchliwych elementów świata. Zwykle pozostają w spoczynku. Dlatego jeżeli ktoś ma bazę danych z wszelkimi dostępnymi danymi dotyczącymi tych elementów infrastruktury to może pokusić się o wyznaczanie pozycji terminala, który prześle do serwerów z tymi danymi informacje o BTSach i/lub sieciach WiFi, które "słyszy".
Ale tutaj jest konieczne przesłanie danych o tym co telefon "słyszy" do serwerów które mają dane pozwalające na wyznaczenie lokalizacji, i właśnie ten transfer danych może kosztować.

Ale developer nie powinien się załamywać :-) Android daje możliwość określenia kryteriów providera, który dostarczy lokalizację, i w tych kryteriach jedną ze zmiennych jest to czy zgadzamy się na koszty, czy nie.


Podobne postybeta
Czy ustalanie pozycji w Androidzie może kosztować?
Zmarł Arthur C. Clarke :-(
Android i lokalizacja. Czego używać zagranicą?
Zadanie - czyżbym znalazł rozwiązanie po 10 latach od momentu gdy je zobaczyłem? ;-)
ISS

W przemyśle filmowym muszą pracować idioci...

Wiecie co? W przemyśle filmowym muszą pracować idioci. Dokładniej w tej sekcji, która jest związana z walką z piractwem.

Kupiłem sobie That 70's Show (u nas znane jako Różowe lata 70) na DVD, całe 8 sezonów za koło 100 funtów.
I co jest pierwszą rzeczą, którą muszę obejrzeć po włożeniu płyty do DVD? Krótki i debilny filmik o tym, że ściąganie filmów jest kradzieżą...

Zresztą ten sam debilny filmik był na polskim wydaniu Buffy, dlatego poprzestałem na polskiej wersji na II sezonie, bo nie dość, że nie miała żadnych dodatków to jeszcze jedynym "plusem" było daremne tłumaczenie.

Dlatego może ja powiem tak. Jak kupię coś w Merlinie czy Amazonie, czy w wielu sklepach to sprzedawca dziękuje mi za wybór jego sklepu. Gdy kupię np. laptopa to producent w instrukcji czy czymś podobnym zaczyna prawie zawsze od podziękowania za wybór jego produktu.
Nigdy nikt normalny nie przypomina mi, że kradzież jest zła.

Choć nie, jest jeden taki sklep, Lidl się nazywa i dlatego tam nie kupuję. Choć w KRK mam go pod oknami.

Ale przemysł filmowy jakiś widać specjalny jest bo zamiast podziękować za kupienie oryginału, zamiast zapewnienia mnie, że jestem specjalny i dobry bo pozwoliłem im zarobić to od razu z grubej rury walą "nie kradnij"....
To gdzie tu zachęta do dalszego wydawania pieniędzy?

I oni się później dziwią, że ludzie wolą piraty.

Palanty...


Podobne postybeta
Takie tam przemyślenia i refleksje ;-)
Pomysł antypiracki ;-)
Jak apokalipsa to nie w Warszawie ;-)
C# miewa swoje plusy ;-)
Jestem anonimowym programistą....

środa, września 01, 2010

O promowaniu ;-)

Nadal chce mi się spać, ale położenie się spać jest bardziej skomplikowane niż siedzenie i słuchanie po raz 2 miliony pięćset cztery tysiące 238 kawałka Clannad Journey's End :-)

Wiecie czemu promowanie pomysłowych programistów ma sens w firmie?
Bo miewają zwykle więcej pomysłów niż są w stanie przetestować i zrealizować, a przez to niektóre z tych pomysłów leżą latami bez realizacji. A jak takiego kogoś się promuje to nagle okazuje się, że niektóre z pomysłów można delegować do realizacji na inne osoby.
A to może dać jeszcze kopa rozwojowego reszcie zespołu bo daje sygnał, że głupie pomysły też trzeba testować, zachęca też do kreatywności, bo z jednej strony jest przekaz "promujemy" kreatywnych, a z drugiej jest zwykła zazdrość o zabawę i reakcja "ja też chcę".

A tak przy okazji, kreatywność to między innymi głupie pomysły... zwykle głupie pomysły ;-)

Btw. tego kawałka Clannad... dobrze czasem poczytać tekst bo dzięki temu już wiem np. co to jest (albo raczej kto ;-)) kindred i rozumiem tekst "Farewell from my kindred, and friends I loved so dear"



Podobne postybeta
Wündermind
Google +1 będzie miał chyba API (już ma ;-))
Dziwne linki w iGoogle ;-)
Działamy
Pomysły są, realizacji brak ;-)