piątek, lipca 31, 2009

Regulacje

Taki paradoks ;-)

Dwa popularne poglądy:
  • pogląd pierwszy - państwo nie powinno wtrącać się do gospodarki, wolny rynek i jego zasady same wszystko najlepiej ułożą,
  • pogląd drugi - państwo powinno regulować pogłowie dzikich zwierząt przez nakładanie ochrony lub wydawanie zezwoleń na odstrzał.

Czyli państwo jest zbyt głupie by regulować gospodarkę, ale jest w swej mądrości tak przewidujące by sterować Naturą ;-)


Podobne postybeta
Hodowla ;-)
Przypadek Irlandii
Minarety vs. krzyże - 0:1?
12 stycznia - Dzień Darwina
Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Mieszkania ;-)

Świat jest dziwny.

Dziewczyna zajmująca się pracą w cateringu jako kelnerka ma gigantyczne mieszkanie w Warszawie [vide "Dlaczego nie!"].
Słabo zarabiający policjant podszywający się pod kogoś z półświatka mieszka w gigantycznym mieszkaniu na Pradze w Warszawie [vide "Oficer"].

Ja, programista, lead developer i inne takie, należący podobno do 10% najlepiej zarabiających w tym kraju sypiam w Krakowie w malutkim wynajmowanym mieszkanku ;-)

Możliwe wnioski są dwa, albo w Warszawie DUŻO lepiej płacą, albo w Krakowie mamy wysokie ceny ;-)


Podobne postybeta
Dziwna konkurencja
Visual Desing Lead w staini Gooogle'a
Ekszperyment
Wylazł był Ganimedes zza Jowisza ;-)
Paranoja i Strach

Paradoks tramwajowy ;-)

Wczoraj znów miałem okazję jechać tramwajem 50 w Krakowie - dla niezorientowanych to ten tramwaj, który w Krakowie jeździ w tunelu, który zaczynał jako metro :-)

Po wejściu uderzyła we mnie fala gorąca... i tu zrodziło się moje pytanie ;-) Po co było kupować nowoczesne tramwaje z klimatyzacją, skoro się jej nie używa? :-)
Taki mały paradoks tramwajowy ;-)
Ale żeby nie było i tak uważam, że Kraków ma świetne tramwaje :-)


Podobne postybeta
Tramwajowy Ingress
Mentalność czy dobór materiałów?
Sen i dziwne pytanie ;-)
Lubię tramwaje :-)
Kawał architektury ;-)

środa, lipca 29, 2009

Podróże ;-)

Człowiek to jest dziwne stworzenie ;-)

Odkryłem ostatnio, że tęsknię za podróżami służbowymi.

Gdy pracowałem w firmie gdzie podróże służbowe były codziennością to bywały momenty, że miałem ich serdecznie dosyć ;-)

Brakuje mi tych wyjazdów, tej niepewności czy wrócimy dziś czy jutro, czy uda się przekonać klienta do zakupu. Brakuje mi bonusów polegających na tym, że będąc w Koszalinie jechało się nad morze sprawdzić czy tam jeszcze jest ;-) Brakuje mi nawet sypiania w podrzędnych hotelach ;-) a nawet przesiadywania do 23:00 u klienta i przeglądania kodu gdy reszta ludzi instalowała sprzęt na samochodach.
Brakuje mi oglądania od środka pługów, beczkowozów, polewaczek do dróg czy śmieciarek ;-)
Bez tych wyjazdów służbowych nie zobaczyłbym nigdy, że Bydgoszcz to ładne miasto, nie zwiedziłbym przepompowni w Rzeszowie ;-) czy sterowni Rejonu Energetycznego tamże ;-) Nie zwiedziłbym siedziby Motoroli w Taunusstein, albo parku w Rogowie.

Ale wybór jest taki, że albo masz podróże i nerwy, albo nerwów mniej i więcej pieniążków ;-)


Podobne postybeta
Chromebook - filmy już działają :-)
Katowany "łomot" ;-)
Uspokajacz
Zlikwidowali mi tramwaj :-(
Planetarium czy Plebania?

OOo2GD 1.7.1

Nowa wersja OOo2GD 1.7.1 jest dostępna :-)
Poprawki:
  • rozwiązanie problemu z nazwami dokumentów z dziwnymi znakami, teraz OOo2GD będzie próbował przekonwertować te znaki do podkreśleń "_"

  • Poprawione otwieranie pobranych plików w OO.org na Mac OS [nie testowane]

Zapraszam do pobierania :-)


Podobne postybeta
OpenOffice.org i Google Docs, nowa wersja rozszerzenia
Codename: Stokrotka - nowy build OOo2GD dla Java 5 i ten nawet działa ;-)
OOo2GD 1.7.0
Testowanie upolskawiacza
Poprawiona wersja OpenOffice.org2GoogleDocs 0.8.1

wtorek, lipca 28, 2009

Information animal ;-)

Zrobiłem sobie przed chwilą test na stronie GoArmy.com i wyszło mi z niego, że 4 z 4 pierwszych na liście ścieżek kariery dla mnie związane są z wywiadem ;-) lub jego zwalczaniem ;-)

Moje wyniki to:
  • Human Intelligence Collector (35M) - The Human Intelligence Collector is primarily responsible for supervising and conducting information collection operations. They are integral to providing Army personnel with information about enemy forces and potential battle areas.

  • Intelligence Analyst (35F) - The Intelligence Analyst is primarily responsible for supervising, coordinating and participating in the analysis, processing and distribution of strategic and tactical intelligence.

  • Signals Collector/Analyst (35S) - The Signals Collector/Analyst is primarily responsible for performing and supervising the detection, acquisition, location and identification of foreign electronic intelligence.

  • Signals Intelligence Analyst (35N) - An Signals Intelligence Analyst listen to and intercept foreign radio transmissions and relay that information by producing combat, strategic and tactical intelligence reports.


Miło sobie takie coś poczytać ;-) Choć kariera wojskowa nigdy, przenigdy mnie nie interesowała, a do wywiadu się nie nadaję bo mam za długi język. Ale i tak miło ;-) szczególnie, że zawsze lubiłem o sobie myśleć jako o zwierzęciu informacyjnym ;-) stąd Ci, którzy mają mnie na liście kontaktów w GG mogli widzieć czasem mój status - information animal ;-)


Podobne postybeta
Wdrażam CMM ;-)
Automatyczne tłumaczenie - Automatic translation
Skąd się biorą źli i dobrzy nauczyciele? - Przemkowa teoria ;-)
Automatyczne tłumaczenie 2 - Translatica vs. Google Translate ;-)
Wpisy z Bloggera jako eventy w Google Calendar, odsłona 3 - Aplikacja ;-)

Czytanie w śnie - to nie działa ;-)

Dziś po przebudzeniu zdałem sobie sprawę, że jak mi się coś napisanego śni to jest to zwykle coś co wygląda na literki i słowa, ale ma tylko wyglądać na tekst. Gdy to "czytam" we śnie to tak napradę znam "treśc" bez czytania i często mam taki zabawny moment, że jednak próbuję to czytać i choć widzę, że nie ma to nic wpólnego z tym co "przeczytałem" to ta pierwsza "treść" zostaje.
Taki senny dysonans poznawczy ;-)


Podobne postybeta
Stare = do zniszczenia?
Dysonans poznawczy roku 2017 ;-)
Miałem dziś sen, a w nim...
Zły roaming, nawet w snach przeszkadza ;-)
Pożytki z niedosypiania?

Nowy Gadacz v0.4.1

Jedyna zmian to zniesienie ograniczenia co do dystrybucji. Teraz każda strona która czuje taką potrzebę i będzie to robić za darmo może sobie rozprzestrzeniać Nowego Gadacza v0.4.1, oczywiście z zachowaniem informacji o mnie :-)
Dodatkowo od tej wersji informacja o nowych wersjach powinna kończyć się otwieraniem strony z informacją o nowej wersji.

Zapraszam więc do pobierania i umieszczania, i co najważniejsze do dzielenia się uwagami.

Pobierz


Podobne postybeta
Totalna beta ;-) czyli Nowy Gadacz v 0.1
Bardzo testowa wersja OOo2GD 1.7.0, która w porywach działa nawet na MacOS ;-)
Mój Chromebook marzeń
Trzy wielkie tajemnice Androida (od strony programisty)
Bloggeroid 1.2 - zróbmy to ciut bardziej przewidywalne ;-)

poniedziałek, lipca 27, 2009

Autocenzura

Jakaś taka modna jest w Polsce ;-)

Po premierze Katynia nie wolno było o nim pisać źle, jeden recenzent się odważył to go wszyscy napadali, że zły i antypolski jest.
Za parę dni rocznica rozpoczęcia Powstania Warszawskiego. Wszędzie usłyszymy o bohaterstwie powstańców [niewątpliwym], ale niech ktoś spróbuje zacząć pytać o sensowność decyzji o wybuchu powstania i już jak tona cegieł spadnie na niego gniew "dziennikarzy" i "historyków".
Albo czemu do tej pory nie pojawiły się krytyczne opinie o sztukach czy wierszach poprzedniego papieża? Chyba każdy autor spotyka się z krytyką, ale ten nie.
W Niemczech nakręcili "Goodbye Lenin" i parę innych filmów o NRD jako normalnym kraju z dziwnymi zwyczajami, w Czechach takoż, a u nas jak film jest o PRL to muszą być przygłupi milicjanci i SB, choćby to komedia była.

Ciekawe to gdy patrzy się z boku, ale takie jakieś dziwne ;-)


Podobne postybeta
Ścisłowcy vs. humaniści
Głosowanie przez Internet, chyba jednak jestem na "nie"
Blipuś znów działa :-)
Ingress i moje portale... ;-)
Początki życia wg. Shapiro ;-)

Głosowanie przez Internet, chyba jednak jestem na "nie"

Gdy pracowałem w mojej pierwszej pracy miałem na biurku telefon, na który dzwonili co jakiś czas ludzie z działu handlowego albo z księgowości bo coś im nie działało i chcieli pomocy kogoś kto zna się na komputerach. Ponieważ mi to przeszkadzało w programowaniu w dość krótkim czasie wdrożyłem w życie zasadę "jeśli problem nie jest wart tego by ktoś kto ma ten problem ruszył tyłek i do mnie przyszedł, to problem ten nie jest wart mojej uwagi".

Działało.

Teraz zacząłem się zastanawiać czy mojej zasady nie należało by zastosować też do problemu wyborów. Ostatnio mówi się o głosowaniu przez Internet, albo głosowaniu przez pocztę.
Pomysły niby fajne, ale czy tak należy zwiększać frekwencję?
Skoro komuś nie chce się ruszyć co jakiś czas tyłka żeby pójść do komisji i zagłosować to może nie powinien głosować?
Czynne prawo wyborcze to przywilej i może trzeba by jednak było wymagać jakiegoś minimum wysiłku od wyborcy?

Niewątpliwym plusem głosowania przez Internet i pocztę jest możliwość głosowania przez osoby niepełnosprawne i to czyni sprawę godną zainteresowania. Ale chyba tylko to. Frekwencja jest miarą wiary społeczeństwa w demokrację i miarą zaangażowania. Obniżenie poziomu wysiłku związanego z udziałem w wyborach nie zwiększy chyba ani wiary w demokrację, ani zaangażowania. Może je chyba nawet zmniejszyć.


Podobne postybeta
Demokracja
I po wyborach :-)
Wündermind
Jak można przegrać wybory gdy się je wygrywa?
Debile....

sobota, lipca 25, 2009

Laborki :-)

Szkoda mi tych wszystkich którzy na studiach nie zaznali przyjemności laboratoriów z fizyki i innych przedmiotów :-)

Takie laboratoria z zabawy spektroskopem to naprawdę coś fajnego. Wkładasz różne lampy i patrzysz jak wygląda ich widmo po czym starasz się na podstawie tabel zidentyfikować co to za pierwiastek w danej lampie świeci. A na dodatek musisz znać model teoretyczny, który pozwala ustalić który pierwiastek jak świeci :-)
I jak oglądasz takie CSI to rozumiesz co to są właściwie te piki na wykresach ;-)

Albo prosta laborka z ustalania przyśpieszenia ziemskiego, przez 2 godziny huśtasz wahadłem i liczysz ile zrobi wychyleń w danym czasie, i ustalasz jakie jest przyśpieszenie ziemskie :-)

Zabawa licznikiem Geigera-Müllera to też coś wartego doświadczenia :-)

Nabierasz też szacunku dla ludzi zajmujących się elektronikom gdy przez 3 albo 4 godziny siedzisz w pomieszczeniu z pompą próżniową która wypompowuje powietrze z komory w której podgrzewa się jakiś metal i osadza na Twojej płytce...... a następnie przekonujesz się, że jeden mały włos potrafi praktycznie zniszczyć to co produkowałeś przez parę godzin :-) a patrzenie jak fajnie paruje ciekły azot którym polewasz ten swój produkt w celu ochłodzenia go to też coś fajnego :-)

Albo zabawa z 80 watowym laserem CO2, którym grawerujesz sobie różne wzorki na kafelkach :-) aż ktoś dowcipny wepchnie pod ten laser czarną kredkę ;-)

A strzelanie laserem w komorę opto-akustyczną? A później masz wyniki w których widać szum w okolicach 100 Hz i skąd on?

Laboratoria na studiach to coś naprawdę fajnego. Widzisz jak to wszystko działa i jak to można wykorzystać. A do tego teraz chcą Ci nawet płacić 1000 złotych miesięcznie za studiowanie na kierunkach ścisłych i technicznych :-) Przecież to jest coś naprawdę wspaniałego :-)


Podobne postybeta
Szycie....
Komputery w ubraniu....
Chce komputerów, które będą "seamless"
Uwolnić, nie uwolnić?
Trzy heurystyki developerskie, których wdrożenie uchroni Cię przed zawałem i pozwoli przebić balon zadufania ;-)

Amoralna modlitwa

Religijnie dziś ;-)

Nie uważacie, że modlitwa to coś strasznie amoralnego?

Ja tak uważam.
Dowcip w "temacie"
Ponieważ Pan Bóg interesuje się losem studentów, na początku tego semestru posłał Ducha Św. na Ziemię, aby ten zdał mu relację, jak to studenci się uczą. Duch Św. rzekł:
- AWF nic nie robi.
- Medycyna kuje.
- Polibuda chleje.

Po pewnym czasie, Pan Bóg znowu poprosił Duch Św. o sprawdzenie co dzieje się ze studentami.
- AWF zaczyna się uczyć.
- Medycyna kuje.
- Polibuda chleje.

Ostatnio znowu była wizyta Ducha Św. wiadomo - sesja.
- I cóż porabiają nasi studenci? - spytał Pan Bóg.
- AWF się uczy.
- Medycyna kuje.
- Polibuda modli się.
- I oni zdadzą! - rzekł Bóg.

Przecież modlitwa kogoś wierzącego to żądanie od Boga załatwienia prywatnej sprawy i uczynienie czegoś niesprawiedliwego.
Modląc się za czyjeś zdrowie nie modlisz się za zdrowie kogoś innego niż ten w którego intencji to robisz, przez co chcesz zwiększenia szansy wyzdrowienia u tego o kogo się modlisz, jednocześnie olewając co będzie z innymi chorymi.
Modląc się o powodzenie na egzaminie wstępnym na uczelnię modlisz się de facto o to by komuś lepszemu od Ciebie powinęła się noga.
Modląc się o szczęście w czymkolwiek innym modlisz się tak naprawdę o to by zyskać jakąś przewagę.
Modląc się zrzucasz odpowiedzialność z siebie na Boga.

Modlitwa jest więc u swych podstaw niemoralna.
Na szczęście nie działa. Tak wyszło w badaniach naukowych prowadzonych w USA przez grupę wierzących lekarzy, którzy chcieli sprawdzić skuteczność modlitwy w "leczeniu". Okazało się, że nie miała żadnego wpływu na przebieg leczenia.

Ba! Nawet gdyby Bóg istniał to modlitwa nie powinna działać.
Nie powinna działać bo jest niesprawiedliwa. Ma na celu tylko zwiększenie przewagi modlącego się nad resztą świata. Przewagi, która wynikać ma nie z przymiotów charakteru takich jak zaradność, mądrość czy delikatność, ale z interesowności. Łatwiej modlić się codziennie przez godzinę niż przez tą godzinę się uczyć. Wysiłek i uwaga poświęcona modlitwie są o wiele mniejsze niż te, które trzeba by było poświęcić dla uzyskania przewagi poprzez pracę i naukę.

Modlitwa to po prostu pójście na łatwiznę i próba "załatwienia" sobie czegoś poza kolejnością.
Gdybym wierzył uważałbym chyba, że modlitwa to coś co powinno być ścigane jako obraza uczyć religijnych, bo to sprowadzanie boga do którego się modlisz do roli sekretarki, która wszystko za Ciebie załatwi.


Podobne postybeta
1 na 9 głosów
Cud Tuska i Kopacz, polska medycyna bardziej wydajna niż niemiecka
Złośliwe pytania
Studia - płacić, nie płacić, oto jest pytanie
zVATowani 2

Użytkownicy Mac OS - pomożecie? ;-)

Potrzebna pomoc ;-)

Masz Mac OS i OpenOffice.org? A chcesz mi pomóc z OOo2GD? :-)

Nic prostszego.

Pobierz archiwum z dwoma plikami:
MacOsTester.jar
plik ze spacjmi w nazwie.ods

Rozpakuj go gdzieś na dysku Twojego Maca i kliknij na MacOsTester.jar, Twoim oczom powinno ukazać się coś podobnego do tego:



Teraz klikaj na guzikach od Metoda 1 do Metoda 11 i notuj kiedy otworzy się OO.org z plikiem wyglądającym jak poniżej:



Następnie napisz w komentarzu jak to działa :-) albo wyślij mi maila na adres .

Do testów prócz Mac OS potrzebujesz OpenOffice.org i Java 5.0


Podobne postybeta
Papierowy GMAIL i Internet z tualety ;-)
Wysyłamy naszą e-bibliotekę do Google Play Books :-)
Mac OS X ma u mnie krechę
"Cześć"
Totalna beta ;-) czyli Nowy Gadacz v 0.1

piątek, lipca 24, 2009

Linko skrótacze

Twitter czy Blip są świetne, ale w 140 czy nawet 160 znakach trudno zmieścić linki. Potemu używa się linko skrótaczy, które długi link zmieniają w krótszy.

I wszystko fajnie, ale choć ich używam to nie do końca jestem nimi zachwycony.

Jako świadomy internauta zwykle patrząc na linkę oceniam ją i decyduje czy jej wygląd jest na tyle godny zaufania by kliknąć. W przypadku linku skróconego przez linko skrótacza nawet nie mogę zgadywać.

Skrócenie linku odbywa się kosztem informacji dodatkowej którą on niesie, a to jest niefajne.


Podobne postybeta
Twitter
Flaker
Blipuś v0.3 czyli Blip na Androidzie :-)
T-Mobile, weźcie się odczepcie...
BLIP API rozrabia, czyli czemu Blipuś był zszedł ;-)

czwartek, lipca 23, 2009

Router - poprawiacz humoru ;-)

Wiecie co poprawia programiście humor?

Router ;-)

Wystarczy spojrzeć na router, telefon komórkowy czy magnetowid i uświadomić sobie, że ktoś musi na to pisać software ;-)

Wystarczy przypomnieć sobie, że potrafi to naprawdę mała grupka ludzi i od razu człowiekowi się humor poprawia :-)


Podobne postybeta
Kolejny sekret ;-) tym razem jak poprawić sobie szybko humor
Słuchowisko ;-)
OpenOffice.org2GoogleDocs 0.7.1
Smile Challenge ;-) - takie tam MVP
Burza i HSDPA

wtorek, lipca 21, 2009

Święty Garnek Chłodniczy

W kuchni mego legowiska zawitał ostatnio najnowszy wynalazek teologi eksperymentalnej - Święty Garnek Chłodniczy.

Święty Garnek Chłodniczy dzięki swojej unikatowej budowie pozwala na szybkie ochładzanie gorących napojów do temperatury pozwalającej na bezpieczne i komfortowe wprowadzenie ich do świątyni naszych ciał.

Budowa Świętego Garnka Chłodniczego bazuje na planie koła, które jak wiadomo jest figurą doskonałą, choć jak wskazały ostatnie badania kolistość nie wpływa na działanie urządzenia wprost, a jedynie poprzez fakt zapewnienia dużej powierzchni bocznej.
W Świętym Garnku Chłodniczym fluidy ciepła odbierane są od chłodzonego płynu poprzez ogrzewanie jego otoczenia, cały proces jest jednak bardziej wydajny niż proces bez użycia Świętego Garnka Chłodniczego z racji tego, że pojemność cieplna otoczenia znajdującego się w Świętym Garnku Chłodniczym jest cztery razy większa niźli pojemność cieplna powietrza. Stąd też fluidy uchodzą znacznie szybciej ogrzewając wnętrze Świętego Garnka Chłodniczego. Tenże zaś poprzez umieszczenie go na podłożu metalowym odprowadza ciepło do atmosfery.

Tenże jakże przydatny przyrząd powinien znaleźć się w każdym domu. Wzywamy więc odpowiednie czynniki do podjęcia starań w tem celu.

Święty Garnek Chłodniczy w trybie stand-by



Podobne postybeta
Kalkulator marzeń ;-)
A mnie tam jednak prosty model klimatyczny przekonuje do twierdzenia, że mamy wpływ na zmiany klimatyczne i że globalne ocieplenie może być faktem
Czemu małe pieski noszą ubranka, a duże psy nie?
Kradziejski dekoder
Człowiek to dziwne zwierze....

poniedziałek, lipca 20, 2009

Pochodzenie

Czasem słychać gdy ktoś mówi, ze jego przodkiem był ktoś ważny. Istnieją też rody, które wywodzą swoje pochodzenie od ludzi żyjących 500 lat temu czy dawniej.

Wszystko ładnie, tylko że nie ma to żadnego sensu.

Już przodków 1 stopnia mamy dwoje, mamę i tatę. Jeśli nie jesteśmy z jakiejś dziwnej rodziny ;-) to w 2 stopniu mamy 4 przodków, dalej 8, 16, 32, 64, 128 i tak dalej. Oczywiście im dalej w las tym to wszystko się bardziej miesza.

Jeżeli ktoś więc jest prawnukiem Piłsudskiego to bardzo fajnie, ale wiele to nie znaczy, bo na tym poziomie ma już 8 przodków tak samo ważnych jak Piłsudski. Czemu akurat tego jednego przodka wyróżniać? Patrząc też na to, że średnio 5-10% dzieci rodzi się z nieprawego łoża to trzeba na to spojrzeć jeszcze bardziej krytycznie ;-)
Jeśli nasza mama jest potomkiniom Piłsudskiego to mamy szczęście w tym pokoleniu mamy pewność 100% pochodzenia do matki, w przypadku ojca może to być już powiedzmy 95%, jeżeli teraz matka naszej matki pochodziła od Piłsudskiego to na 100% jesteśmy jej wnukiem, ale jeśli to nasz dziadek od strony matki to mamy znów 95%, jeśli babka od strony ojca to tak jak przy ojcu jest to 95% szans, ale jeśli dziadek od strony ojca to już tylko 90.025% szans...
Ogólnie więc w najlepszym przypadku może się okazać, że ktoś jest w 95% w 1/8 potomkiem Piłsudskiego, a w najgorszym w mniej niż 86% w 1/8 potomkiem. Zabawne jest tu to, ze nazwisko zwyczajowo dziedziczy się po ojcu, a im dalej w ścieżce dziedziczenia po ojcach tym większe prawdopodobieństwo, że szanowny antenat nie był naszym ;-)
Wystarczy 14 męskich przodków i już szanse na bycie potomkiem są jak 1 do 1 i to przy założeniu tylko 5% dzieci z nieprawego łoża ;-)
Przy 10% takich dzieci, wystarczy 7 męskich przodków.

To było statystyczne uzasadnienie twierdzenia o bezsensowności powoływania się na pochodzenie.

Nawet jednak gdy masz 100% pewności, że jesteś posiadaczem 1/8 genów Piłsudskiego to czy czyni Cię to wyjątkowym? Piłsudski jak każdy człowiek miał komórki 2n, do gamet trafiło 1n, które było mieszanką genów z 2n, czyli jest już na wejściu 50% szans że dostałeś te geny, które akurat u Piłsudskiego mogły być recesywne. Za to na pewno odziedziczyłeś też jakieś geny odpowiedzialne np. za trawienie ;-)

Całe dowodzenie "pochodzenia" jest jak widać bez sensu i opiera się głównie na magicznym postrzeganiu "krwi". Moc wspólnej krwi ma "mistyczne" znaczenie i tyle. Więcej siedzi w głowie w której jeden z drugim tworzą sobie obraz siebie jako następcy słynnego przodka, niż w czymś rzeczywistym. Taka magia po prostu.


Podobne postybeta
O wyższości podejmowania decyzji partiami zamiast per sztuka ;-)
POpulizm
Terminatorowa refleksja ;-)
A może z pochodzenia jesteśmy kosmitami? ;-)
Iluminacja... czyli "Oświeciło mnie"...

60000 km...

I stało się, po 1171 dniach osiągnąłem przebieg 60000 km.


150% obwodu Ziemi :-)
Przy obecnej tendencji 100 000 km powinienem osiągnąć około września 2011 roku ;-) Ale jak na razie plan jest taki, żeby mieć wtedy kolejny nowy samochód ;-) Czy się uda to się okaże.
Jak na razie w ciągu ostatnich 60 tysięcy km autko jeździ sobie dobrze i u mechanika było raz na wymianie klocków hamulcowych + chyba 3 razy na przeglądach ;-)


Podobne postybeta
70000 km za mną
I już 40 tysięcy....
80000 km
30000 km :-)
50000 km

niedziela, lipca 19, 2009

! - tym razem działa ;-)

Ostatnio nie chciało mi wyjść nic sensownego, teraz jest już dużo lepiej ;-)

Wystarczy wybrać posta, a po chwili ujrzymy listę 5 najbardziej podobnych do wybranego wpisów. Klikając na -> przy tytule podobnego wpisu zobaczymy listę wpisów podobnych do niego.



Jakieś komentarze? :-)


Podobne postybeta
Po refactoringu
Powiedz dziś "Część!" swojej wewnętrznej małpie ;-)
Remindery Google Keep i ich ikonki ;-)
~ - czyli "tak sobie"
Zabawa z kodem Chromium wymaga cierpliwości ;-)

czwartek, lipca 16, 2009

~ - czyli "tak sobie"

Chodzi mi po głowie zrobienie sobie cosia, który byłby w stanie dodawać do postów na moim blogu listę np. 5 najbardziej podobnych do aktualnego wpisu.

Sęk w tym, że spędzam nad tym zwykle z 20-30 minut w tygodniu od paru tygodni z czego większość czasu wykonuje się program, a że wszystkich wpisów na blogu jest ponad 800 to trochę czasu mu to zajmuje.
Na skutek tego, że wszystko wolno idzie rezultaty są jak na razie właśnie takie jak w tytule, czyli "takie sobie".
Ni to zgodna tematyka, ni to zgodny styl, a na skutek przyjętej techniki prawie zawsze najbardziej podobne są najdłuższe wpisy.

Oceńcie zresztą sami ;-)
[Instruckja: Nazwa posta prowadzi do posta na blogu, dlatego najlepiej otwierać te linki w nowej tabce, --> to link, który powinien poprowadzić do fragmentu "analizy" dotyczącej danego dokumentu, distance to odległość między dokumentami, a liczba w ( ) to odwrotność distance]




Liczę, że w końcu w ten weekend będzie mi się chciało i użyję do tego szukania podobnych wpisów czegoś więcej niż liczenia odległości między dokumentami :-)


Podobne postybeta
Konferencja
Nie tylko IE6 powinno pójść do piachu, każdy Internet Explorer powinien!!!!
Forma nad treścią
Totalna beta ;-) czyli Nowy Gadacz v 0.1
Lenie ;-)

środa, lipca 15, 2009

Jebana ignorancja

Dwa przykłady z dziś.

W pracy ktoś mówił o 2012 i końcu świata... Najpierw myślałem, ze to standardowy dowcip z serii "po co się męczyć, przecież w 2012 i tak się wszystko skończy", ale wsłuchując się dalej zrozumiałe, że ktoś kto ma wyższe wykształcenie techniczne twierdzi, że zmiana biegunów magnetycznych Ziemi spowoduje katastrofy bo zmieni się kąt osi obrotu. Ludzie gdzie przebiegunowanie, a gdzie precesja?
Dowodem tego ma być to, że w 2012 roku kończy się kalendarz Majów? Z całym szacunkiem, ale Majowie to była banda dzikusów nie rozumiejących co się wokół nich dzieje [to samo zresztą dotyczy naszych przodków].
Ludzie, przecież każdy z nas po skończeniu edukacji nawet tylko na poziomie średnim ma za sobą jakieś 8 lat nauki geografii i fizyki. Będzie tego łącznie pewnie z 1000 godzin lekcyjnych.... I takie coś? U awangardy technicznej?
Wstyd!

Drugi przykład na wykopie. Jakiś pan doktor z ameryki informuje, że szczepienia są złe i szkodliwe. Od razu banda ignorantów pyta jak można uniknąć szczepień..... a bełkot ląduje na pierwszej stronie.
Czy te kretyny rozumieją w ogóle co to jest szczepienie i po co?
Każdy rozsądny lekarz powie, że szczepienie jest potencjalnie szkodliwe, bo np. 1/10000 przypadków może skończyć się źle. Ale każdy przyzna też, że brak szczepienia całej populacji jest o stokroć bardziej niebezpieczny! Bo taka np. ospa zabijała od ręki 30-40% populacji. Szczepiąc się więc zmniejszamy szansę śmierci z jakichś 20% do 0.1 promila. Jedna głupia szczepionka powoduje, że szanse na śmierć są mniejsze o 2000 razy!

Czy to się komu podoba czy nie, nauki ścisłe i biologia zbudowały współczesny świat. Nie da się w nim więc żyć jako pełny i odpowiedzialny obywatel bez chociaż minimum wiedzy z tych dziedzin.
Jak masz świadomie wybierać swoich reprezentantów, którzy będą podejmowali decyzję w sprawie budowy elektrowni atomowych czy in vitro bez chociaż minimalnej wiedzy o co w tym właściwie chodzi???


Podobne postybeta
Inwestycja w przyszłość
O wyższości podejmowania decyzji partiami zamiast per sztuka ;-)
Nieuki
Kranówa w herbacie
Historia czy Histeria? ;-)

poniedziałek, lipca 13, 2009

Co ssie w G1?

Po pierwsze bateria.
Naprawdę HTC mogłoby zrobić wersję z baterią ;-)
W przypadku G1 możesz sobie ze smutkiem popatrzeć na stareńkie telefony, które wytrzymują tydzień bez ładowania. W przypadku G1 jeden tydzień zmienia się w jeden dzień.

Po drugie palcowanie.
Gdy widzisz po raz pierwszy używane G1 to zastanawiasz się czemu jego użytkownik nie myje rąk. Cały ekran pokryty jest śladami tłustych paluchów.
Nie daj jednak boże umyjesz ręce i jest tragedia, bo nagle tarcie między twoim palcem a ekranem jest większe niż siła z którą próbujesz ten palec przesuwać. Spróbuj wtedy narysować wzór odblokowujący telefon ;-)

Po trzecie prędkość.
Jest taka ładna kalka językowa "responsywność", momentami w G1 jest z nią bardzo słabo.
Co jakiś czas po kliknięciu na "domek", który prowadzi Cię do ekranu domowego możesz przez kilka sekund patrzeć tylko na tapetę i czekać... i czekać... i czekać....
Choć to akurat cecha wielu mobilnych systemów. Wygląda to tak, że ludzie piszący soft mają szybsze wersje, ale później w ramach przybliżania urządzenia do praw fizyki i ekonomii gdzieś ta prędkość zanika i pojawiają się lagi.

W gruncie rzeczy G1 to GeekPhone i jako taki jest świetny, ale jest w nim jeszcze parę rzeczy do poprawienia ;-)


Podobne postybeta
Tramwaj uczy i wychowuje ;-)
Telefon antywycieczkowy ;-)
Co się odwlecze, to nie uciecze ;-)
O wadach wysokiego IQ
Konwerter, Nexus One i Bayes ;-) czyli co mi głowę zawracało w ciągu ostatnich paru dni ;-)

Chyba w końcu przejdę na ciemną stronę - otworzę sobie linię kredytową ;-)

Kolejny krok ku dorosłości ;-)

Karta kredytowa......

Co prawda swojego pierwszego AmExa dostałem jakieś 4.5 roku temu, ale miał to do siebie, że był [a dokładniej były bo to 2 karty były] korporacyjny.
Teraz zresztą też takowego mam, choć stoi za nim już inna korporacja ;-)

Długo się zastanawiałem i już chyba podjąłem decyzję. Wejdę w to.

Główne wabiki to Android Market i Amazon.com.
Android Market bo gdybym chciał wrzucić jakąś swoją aplikację to muszę w tym celu założyć konto, a to wiąże się z drobną opłatą do której karta jest niezbędna,
Amazon.com z wielu powodów, niestety wiele fajnych książek nie zostało w Polsce wydanych lub wydano je całe wieki temu. Taki np. The Last Theorem Arthur'a C. Clarke'a kusi ;-) Do tego w Amazon.com mają płyty DVD, a na nich 7 sezonów Buffy... Są tam też książki takie jak The Wisdom of Crowds, albo The Blind Watchmaker której polska wersja była wydane jakieś 10 lat temu i nie można jej nigdzie kupić.

Tak oto przejdę na ciemną stronę mocy... a wszystkiemu winne książki i programowanie.

Jeden plus, że dzięki temu powinienem pomóc w rozruszaniu gospodarki, a na dodatek nabiorę wiarygodności kredytowej ;-)


Podobne postybeta
Książkowy Stack Overflow ;-)
Wolne komputery nie pozwalają się skupić....
Przybijające cosie.......
Zła lojalność ;-)
A tak sobie ;-)

sobota, lipca 11, 2009

A może niepotrzebnie aż tyle śpimy?

Dziś jak zwykle zdarzyło mi się obudzić o wiele za wcześnie i czułem się wtedy świetnie, wyspany i gotowy do działania, ale że była to 6:55 czyli 2 godziny przed planowanym przeze mnie terminem wstania to poszedłem spać dalej.
O 8:55 było gorzej ;-)

W ramach zaś głupiego myślenia zaczęły mi się kojarzyć fakty ;-)

Jest taki lek zwany modafinilem, którego najbardziej widocznym rezultatem jest to, że wystarczy przespać się 2 godziny by być wypoczętym jak po 8. Podobno nie zaobserwowano jak na razie żadnych poważniejszych skutków ubocznych, a te zauważone mają związek z reakcją skóry [ciekawe czy ma to coś wspólnego z faktem, że skóra lubi się z melatoninom, która związana jest właśnie ze snem] albo z interakcją z innymi lekami. Nie zauważono jednak podobno żadnych efektów ubocznych samego braku snu.

Oczywiście jestem sceptyczny bo zawsze patrząc na na takie sprawy mówię sobie, że przecież ewolucja promowała tych z naszych przodków, którzy byli najbardziej aktywni i czujni. Dlatego wszelkie środki zwiększające naszą aktywność, czujność czy koncentrację prędzej czy później upominają się o swoje.
Wydaje się więc logiczne, że śpimy ile śpimy bo to jest nam potrzebne do życia.
W końcu sen to swego rodzaju marnotrawstwo czasu. Śpiące zwierze zamiast robić to co jest jego celem, czyli rozmnażać się lub jeść [co jest przecież tylko środkiem do zdobycia energii na rozmnażanie ;-)] po prostu się wyleguje i nie robi nic pożytecznego.
Można więc domyślać się, że to coś co zajmuje nam blisko 1/3 życia jest nam niezbędnie potrzebne w takich ilościach.

Ale dziś w ramach głupiego myślenia pojawiła mi się "teoria", która tłumaczy to inaczej. Może głównym celem snu nie jest odpoczynek, czy nawet porządkowanie informacji zebranych w ciągu dnia, ale po prostu przełączenie osobnika w stand by, w którym zużywa mniej energii? Może strategia z przejściem w tryb snu jest bardziej opłacalna niż maksymalizacja czasu poszukiwania pożywienia i partnerów? Może bardziej opłacalne jest przystosowanie się do trybu dziennego lub nocnego, a zysk z ewentualnej aktywności w czasie do którego nie jest się przystosowanym jest niższy od ryzyka, że zostanie się czyjąś przekąską?
Może taka strategia jest ewolucyjnie stabilna? Jakieś przesłanki za tym przemawiające są ;-)


Podobne postybeta
Hackowanie człowieków - kiedy?
Architektura
Szycie....
Cud Tuska i Kopacz, polska medycyna bardziej wydajna niż niemiecka
Czy się stoi czy się siedzi.... kamerka w laptopie jako detektor tego czy biurko jest w trybie stand czy sit ;-)

Cud Tuska i Kopacz, polska medycyna bardziej wydajna niż niemiecka

Oto dlaczego nie lubię tego rządu.

W Niemczech składka zdrowotna wynosi około 14%, dodatkowo idąc do lekarza Niemiec płaci za każdym razem 10 euro. 14% w kraju w którym zarobki są jakieś 3-5 razy wyższe niż w Polsce.

A u nas po tym jak prezes NFZ zaproponował podniesienie składki z 9% do 9.25% spotkało się z odpowiedzią Pani minister:
Oczekiwania ministra zdrowia w stosunku do prezesa są takie: pokazać jak największą koncentrację na racjonalnym wydawaniu pieniędzy, które są, a nie w sięganiu do kieszeni obywateli po raz kolejny

Patrzcie jacy ci Niemcy głupi i nieracjonalni. Tyle kasy wydają, a przecież nie muszą. Nasza Pani minister przecież wie co mówi!
U nas jest od 4 do 8 razy mniej pieniędzy na jednego pacjenta i wystarczy zracjonalizować wydawanie pieniędzy i będzie super.

No cud po prostu, polska medycyna najtańszą medycyną w Europie!

Pacany......

Bo albo u nas służba zdrowia jest niedofinansowana, albo w Niemczech przepłacona. Inaczej się nie da.
Różnica dochodów tu nie działa tak bardzo. Pensje lekarzy i pielęgniarek, czy opłaty za prąd i wodę stanowią tylko część kosztów opieki medycznej. Leki i sprzęt są produkowane głównie poza granicami Polski przez co i w Polsce i Niemczech kosztują podobnie. Nie jest więc tak, że u nas coś jest o 4 razy tańsze, może być 2 razy tańsze, ale nie 4.

Głowy nie dam, ale mam dziwne przeczucie, że gdy za n lat już "pozbędziemy" się tego paskudnego NFZ i resztek państwowej służby zdrowia to nagle koszty podskoczą.

Tak btw. jak to jest, że do słynnej reformy Buzka jakoś ten system funkcjonował. Ale że był "zbyt" upaństwowiony to go zreformowano i w miejsce państwowych przychodni powstały prywatne, które uwłaszczyły się na "mieniu publicznym", bo prywatne jest lepsze, lepiej zarządzane i tańsze...... No i nagle się okazało, że kasy brakuje. I jako leczenie proponuje się dalszą prywatyzację.

Lek nie działa? Powoduje pogorszenie stanu zdrowia? Widać "logiczną" konsekwencją w takiej sytuacji jest zwiększenie dawki.


Podobne postybeta
A ja jestem przeciwny prywatyzacji służby zdrowia.
"Ja? Niech ktoś inny płaci" ;-)
Amoralna modlitwa
Opętańcy ;-)
O prywatnej i publicznej służbie zdrowia.

wtorek, lipca 07, 2009

Darwin czy Bach? ;-)

[...] Ojciec Oszajca, jezuita w cywilu, poucza, że "bez lekcji religii nie da się pojąć Bacha". Ale z lekcjami religii nie da się pojąć Darwina, więc może uczmy religii tylko tych, co mają słuch, bo dla reszty bilans jest średnio opłacalny.

"Tydzień z głowy", NIE 28/2009




Podobne postybeta
Wróciłem z "wycieczki"
Dzień Darwina
Java i Chrome OS część 2 :-)
Hodowla ;-)
Wesołego Dnia Darwina - daj pohasać dziś swojej wewnętrznej małpie :-)

poniedziałek, lipca 06, 2009

Niska cena

O napisaniu paru słów o cenach w IT myślałem od dłuższego czasu, piszę teraz bo sprowokował mnie do tego wpis na blogu Pawła Wimmera.

Często słychać od użytkowników pretensje co do tego, że "Windows jest za drogi", widać zdziwienie na twarzach klientów gdy dowiadują się, że stworzenie dla nich systemu kosztować będzie np. 2 mln złotych.

Mały projekt, z 5 programistami, bez managerów i testów, czyli sami stukacze to w ciągu roku koszt od 0.5 do 1 mln złotych. Każdy z programistów będzie średnio kosztował pracodawcę z 8-12 tysięcy złotych miesięcznie i to tylko gdy mowa o kosztach płacowych i ubezpieczeniach. Do tego dochodzi jeszcze miejsce pracy i sprzęt.

A sami programiści to za mało by coś zrobić.

Oczywiście jeżeli ci programiści stworzą system, czy program który sprzeda się 1000 klientów to wystarczy by koszt jednostkowej licencji wynosił 500-1000 złotych i producent wyjdzie na zero.

W tym miejscu pojawiają się ludzie tacy jak ja. Czyli psuczace rynku. To, że robię OOo2GD, Gadacza czy Blipusia za darmo wynika tylko z tego, że istnieje firma, która zapewnia mi chleb, a ja w wolnym czasie mogę oddawać się perwersji ;-)
Jednak przez to psuję rynek, bo dostarczam produkty za darmo przez co wzbudzam w wielu osobach przekonanie, że oprogramowanie jest tanie.

Nie jest i wiele wskazuje na to, że nie może być tanie.

Po pierwsze do jego tworzenia potrzebni są specjaliści, którzy naprawdę znajdują się w wąsie krzywej rozkładu normalnego. Jeśli nie zarobią dobrze to pójdą sobie do innego biznesu i tam będą robić pieniądze. Pracuję wśród tych ludzi i większość z nich to ludzie, którzy są oddaleni od środka rozkładu normalnego o co najmniej 2.5 odchylenia standardowego. Muszą być piekielnie inteligentni, do tego twórczy, a mimo wszystko dokładni.

Po drugie by stworzyć program potrzeba czasu. Dużo czasu. Ten czas nie jest nawet potrzebny tak bardzo na samo pisanie, ale czasem po prostu nowe możliwości widać dopiero w momencie gdy dojdzie się do jakiegoś etapu. Zaczynasz, rozwijasz i dopiero w pewnym momencie widzisz, że można pójść pewną drogą.

Po trzecie zarządzanie. To, że w IT mamy product managerów to nie wymysł a konieczność. Ktoś musi rozumieć klienta i umieć z nim rozmawiać. Dodatkowo gdy masz paru ludzi to często potrzebujesz kogoś kto w najlepszym przypadku będzie rozwiązywał węzły wzajemnych stosunków, a w realnym świecie także kogoś kto zagna ludzi do pracy i powie im co mają robić [choć tu IT miewa odstępstwa od reguł bo czasem projekty się same zarządzają].

Po czwarte testy. Ludzie robią błędy. A programy komputerowe w odróżnieniu do wielu innych wyrobów myśli ludzkiej są na tyle złośliwe, że się nie zawalają na skutek grawitacji. Błąd w jednym obszarze może wpływać na coś co jest daleko, w innym systemie i w ogóle nie ma związku... i często tak bywa ;-)
Ludzie, czas i sprzęt kosztują.


A teraz zabawne. Jak to jest, że większość ludzi kupujących przygłupie tapetki czy filmiki na telefony komorkowe ma w domu pirackiego Windowsa? Jak to jest, że nie szkoda im pieniędzy na marnej jakości pornografię w komórce [zawsze zachodziłem w głowę po co komu porno na komórce], a mają pretensje do Microsoftu, że "Windows taki drogi"...

koniec bo mi się oczy kleją ;-) Widać nie napisałem zbyt porywającego tekstu, skoro sam przysypiam ;-)


Podobne postybeta
Cukierki, radosny chaos i takie tam, czyli Przemkowe rojenia ;-)
Chęć mordu....
Dziwne finanse, dziwna gospodarka......
Projekty Informatyczne - Mity ;-)
To i ja planowałem zamach stanu?

niedziela, lipca 05, 2009

Flaker

Lubię Flakera i podoba mi się bardziej od Blipa, ale ma jedną zasadniczą wadę.
W Blipie można stworzył ładną i dość kompaktową wklejkę na bloga.

We Flakerze można wklejkę co najwyżej stworzyć, bo ani ona ładna, ani kompaktowa.



API też wygląda na trochę udziwnione, ale ma plusa w postaci tego, że jest dużo prostsze niż to do Blipa :-) [Przyglądam mu się bo myślę o dodaniu obsługi Flakera do Blipusia ;-)]

Dla mnie największym plusem Flakera jest to, że bliski jest mojego ideału czyli serwisu, który gromadziłby w jednym miejscu wszystkie nasze komentarze czy reakcje na to co znaleźliśmy w Internecie. Flaker potrafi np. wrzucić do naszych "flaków" informację o tym, że wykopaliśmy jakiś wpis na Wykopie. Nie potrafi jednak jak na razie wrzucić informacji o tym, że na tymże Wykopie coś skomentowaliśmy.
Także jego feed pozostawia jeszcze wiele do życzenia, głównie przez to, że po wklejeniu np. do takiego Facebooka pojawi nam się dużo informacji w stylu "użytkownik wykopał/odwiedził/skomentował/blipnął" ale bez treści.

Ale poza tym co skrytykowałem ;-) Flaker jest niezły.
Zobaczymy jak będzie dalej ;-)

A ja zapraszam na do "moich flaków" ;-)


Podobne postybeta
Flaker
"W przededniu" pierwsza książka Orsona Scott Carda, która jest SF ;-)
Trudne USB...
BLIP API rozrabia, czyli czemu Blipuś był zszedł ;-)
Raport z boju z Androidem ;-)

Tworzenie poprawnych nazw plików :-)

Java jest świetna do pisania przenośnych aplikacji, które będą działały na różnych systemach.
Co prawda Swing wcale nie gwarantuje tego, że aplikacja będzie zachowywała się zawsze tak samo ;-), głównie zresztą za przyczyną Apple, które wie lepiej i ma swoją maszynę wirtualną. Ale mimo wszystko jest dobrze......

Do czasu gdy chcesz pobrać plik z sieci i zapisać go na dysku ;-)

W OOo2GD do stworzenia nazwy pliku używam tytułu dokumentu, a w tym tytule użytkownik może złośliwie użyć takich znaków jak :, albo *, albo i / czy \. Ogólnie zgroza ;-)

Dlatego w ramach nanoszenia poprawki na OOo2GD postanowiłem zabezpieczyć je przed problemami z dziwnymi nazwami plików.

Przy pierwszym podejściu wyrzucam z nazwy plików znaki / oraz separator elementów ścieżki do pliku [w Uniksach / w Windows \]... dalej jest już ciekawiej ;-)

public static String findAvailableFileName(String destFileURI) {
String destFileName = destFileURI.substring(0,destFileURI.lastIndexOf("."));
String destFileExt = destFileURI.substring(destFileURI.lastIndexOf(".")+1);
int count = 1;
File f;
while ((f=new File(destFileURI)).exists()) {
destFileURI=destFileName+"("+(count++)+")"+"."+destFileExt;
}
String fName = f.getName();
String fPath = f.getParent();
// Now we need to check if given file name is valid for file system, and if it isn't we need to convert it to valid form
if (!(testIfFileNameIsValid(destFileURI))) {
List forbiddenCharsPatterns = new ArrayList();
forbiddenCharsPatterns.add("[:]+"); // Mac OS, but it looks that also Windows XP
forbiddenCharsPatterns.add("[\\*\"/\\\\\\[\\]\\:\\;\\|\\=\\,]+"); // Windows
forbiddenCharsPatterns.add("[^\\w\\d\\.]+"); // last chance... only latin letters and digits
for (String pattern:forbiddenCharsPatterns) {
String nameToTest = fName;
nameToTest = nameToTest.replaceAll(pattern, "_");
destFileURI=fPath+"/"+nameToTest;
count=1;
destFileName = destFileURI.substring(0,destFileURI.lastIndexOf("."));
destFileExt = destFileURI.substring(destFileURI.lastIndexOf(".")+1);
while ((f=new File(destFileURI)).exists()) {
destFileURI=destFileName+"("+(count++)+")"+"."+destFileExt;
}
if (testIfFileNameIsValid(destFileURI)) break;
}
}
return destFileURI;
}

private static boolean testIfFileNameIsValid(String destFileURI) {
boolean valid = false;
try {
File candidate = new File(destFileURI);
String canonicalPath = candidate.getCanonicalPath();
boolean b = candidate.createNewFile();
if (b) {
candidate.delete();
}
valid = true;
} catch (IOException ioEx) { }
return valid;
}

Ładniejsze źródła tutaj.

Idea jest taka, po pierwsze próbujemy pozbyć się znaku ":", który jak się wydaje nie jest wspierany przez żaden system plików jako element nazwy pliku :-)
Później próbujemy pozbyć się znaków specyficznych dla FAT32 [jak mi się wydaje], czyli np. nawiasów kwadratowych, czy masek [* i prawdopodobnie również ?, którego w kodzie jeszcze nie ma ;-)].
Gdy to nie poskutkuje idziemy na całość i wyrzucamy wszystkie znaki, które nie są literami łacińskimi lub cyframi.

Do tego dobrze by było by nie nadpisać istniejącego już pliku, dlatego na każdym kroku należy się upewnić, że dana nazwa jest dostępna.

Samo zaś testowanie czy plik o danej nazwie może zostać stworzony to smutny przykład wykorzystania wyjątków. Najpierw próbujemy pobrać kanoniczną ścieżkę do pliku przez getCanonicalPath(), które w przypadku gdy nazwa pliku jest zła wyrzuci wyjątek, a następnie próbujemy stworzyć plik. To drugie jest zbędne, ale w ramach dmuchania na zimne lepiej je zostawić ;-)


Podobne postybeta
Pomnóżmy sobie duże liczby ;-)
Zinwigiluj się sam ;-)
SleepAdvisor - komórka pomaga w wyspaniu się ;-)
Umiejętność programowania pomaga :-)
Niecne wykorzystanie refleksji... czyli jak poszukać tekstu w drzewie obiektów? ;-)